Revolut pokazuje, że turystyka odżyła. Polacy oszaleli na punkcie Chorwacji

Włochy i Hiszpania zanotowały duże spadki. Częściej zaczęliśmy podróżować własnym samochodem i wynajmować łódki na wakacjach. Wydatki na noclegi pod koniec wakacji przebiły wyniki z 2019 roku.

Revolut wydał raport, który koncentruje się na turystyce w urlopowo-wakacyjnym okresie od końcówki maja aż do początku roku szkolnego. Właśnie wtedy ponad 190 tysięcy polskich klientów fintechu wyjechało za granicę, wydając w tym czasie 390 milionów zł. Porównując wyniki trzeba jednak wziąć pod uwagę, że przez 12 miesięcy (od 2019 do 2020 roku) Revolut zwiększył liczbę klientów indywidualnych. Obecnie ma ich w Polsce ponad milion.

Bizblog.pl poleca

Chorwacja liderem wśród polskich turystów

Blisko 40 tys. klientów Revoluta wybrało urlop nad Adriatykiem. Kierunek zdetronizował Włochy, które dotychczas znajdowały się na pierwszym miejscu rankingu. Italia w tandemie z Hiszpanią są dwoma krajami, które dość mocno odczuły skutki koronawirusa, włącznie z przeciążeniem lokalnych systemów ochrony zdrowia. Pokłosiem tego kryzysu są spadki zarówno pod kątem liczby odwiedzających, jak i wydatków.

Polacy wydali w Chorwacji przez Revoluta ponad 80 mln zł (wzrost o 72 proc). Na trzecie miejsce obu rankingów trafiła zaś Grecja, gdzie zostawiliśmy około 25 mln zł. W sumie cztery główne kierunki przyciągnęły wydatki w wysokości 164 mln zł.

Najpewniejszy sposób na transport: własne cztery kółka.

Inaczej zaczęliśmy podchodzić do transportu. Wiosną ruch lotniczy niemal zamarł, a państwa zamknęły granice, praktycznie ograniczając turystykę do granic własnego kraju. Później sytuacja zaczęła powoli wracać do normy, ale ruchowi lotniczemu jeszcze bardzo daleko do dawnych szczytów. Ma to odbicie w naszych wydatkach.

Wzrosły wydatki na podróże własnym autem. Polscy turyści z kartą Revolut woleli sprawdzić auto w serwisie (klienci +8 proc. r/r), nalać do pełna na stacji paliw (+18 proc. r/r) i opłacając autostrady (+24 proc. r/r) dotrzeć na miejsce samemu.

O połowę spadła liczba osób podróżujących pociągami, autokary i autobusami. O jedna czwartą spadły wydatki na agencje biur podróży.

Mniej wydawaliśmy w muzeach i w fast foodach.

Choć oba miejsca spełniają zupełnie inną rolę, to kojarzą się z dość dużymi skupiskami ludzi. Zarówno przez fast foody, jak i miejsca kultury przepływa każdego dnia wielu ludzi, co sprawia, że niestety są to idealne miejsca na rozprzestrzenianie się wirusa. Nie ma co się dziwić, że zaczęliśmy ich unikać (o ile były otwarte).

Więcej zaczęliśmy wydawać na rekreację w odosobnieniu, na łodziach, a także na sport. Kiedy siłownie były zamknięte, musieliśmy samodzielnie zadbać o ekwipunek.

Branża turystyczna powoli staje na nogi.

Pierwsze, wakacyjno-urlopowe miesiące były katastrofalne dla całej branży. W maju i czerwcu siedzieliśmy jeszcze przeważnie w domach. Zmieniło się to jednak na początku czerwca, kiedy byliśmy wręcz zachęcani do podróżowania w granicach kraju.

Ma to swoje odbicie w wydatkach noclegi w apartamentach czy na Airbnb. Średnia tygodniowa wartość wydatków z pomocą Revolut przebiła poziom zeszłoroczny dopiero 2 lipca. W przypadku opłat za hotele 20 lipca.

Chociaż karty Revolut są dziś używane głównie do zakupów w Polsce i online wciąż znakomicie sprawdzają się w podróży. Cieszę się, że nasi klienci nie porzucili planów wakacyjnych, przy okazji wspierając branżę, która najwięcej ucierpiała na skutek pandemii

– powiedział Karol Sadaj, country manager Revolut w Polsce.

Co ciekawe liczba klientów i wydatki na noclegi były niższe niż rok temu, ale per capita każdy wypoczywający wydał o kilka procent więcej.