Dla części klientów Revolut podrożeje, i to mocno. Cała zabawa może przestać się opłacać

Przelewy za kilkadziesiąt złotych, długi czas oczekiwania na pieniądze i kilka pomniejszych, przykrych niespodzianek Revolut zgotował klientom na początku 2021 r. Rewolucja stawia pod znakiem zapytania dotychczasową politykę działania fintechu nad Wisłą.

Zmiany Twojego lokalnego numeru konta PLN – maila o takiej treści dostałem wczoraj wieczorem na swoją skrzynkę. Co to oznacza? Revolut stara się personalizować wiadomości, dlatego ja dowiedziałem się, że:

„Chcemy poinformować Cię, że Twój lokalny numer konta PLN nie jest już dostępny. Po sprawdzeniu zauważyliśmy, że Twój numer konta PLN nigdy nie został użyty do otrzymania przelewu na Twoje konto Revolut. Oznacza to, że ta zmiana nie wpłynie na Ciebie, chyba że spodziewasz się w przyszłości przelewów przychodzących na ten numer”

Bizblog.pl poleca

Jak dotąd zasilałem konto wyłącznie przed wyjazdami na wakacje i tylko za pomocą karty kredytowej. Takich osób jak ja, zmiany w zasadzie nie dotkną.

Nieco inaczej sprawy mają się w przypadku użytkowników, którzy swego czasu wpadli na pomysł, by korzystać z Revoluta jak z podstawowego rachunku bankowego. Taki był zresztą cel brytyjskiego fintechu – oderwać się od opinii apki od wakacji i skłonić klientów do migracji z banków na swoje konta.

Revolut z nowym IBAN

Prawdopodobnie w pewnej mierze się to udało. Nie wiem jak inaczej tłumaczyć fakt, że Revolutowi nie udało się wynegocjować nowej umowy na korzystanie z polskich rachunków bankowych. Do tej pory fintech prowadził wprawdzie konta na litewskiej licencji bankowej, ale jednocześnie korzystał z polskich numerów użyczonych przez Danska Bank. To dzięki tej współpracy użytkownicy mieli polskie numery IBAN.

Od 18 marca lokalne dane konta nie będą już dostępne, a Revolut pisze, że klienci będą musieli używać numeru IBAN zaczynającego się od „LT”, który można znaleźć w aplikacji w zakładce „Konta” na ekranie głównym.

Przesiadka na litewski kod jest naturalna. Revolut uzyskał w tym kraju licencję bankową i zaczął tam sukcesywnie przenosić klientów. Z Wielkiej Brytanii wyprowadził się na skutek brexitu.

Przelewy nawet po 50 zł

Zmiana numeru IBAN nie pozostanie niestety bez konsekwencji. Największym utrudnieniem dla użytkowników może okazać się konieczność ponoszenia dodatkowych opłat. Obce waluty przesyłane są za pomocą systemu SWIFT. Opłaty, w zależności od banku, za taką przyjemność potrafią sięgnąć kilkudziesięciu złotych. O ile się nie mylę, nawet do 50 zł. Co więcej, realizacja zajmuje nierzadko ok. 3 dni.

Zdecydowanie korzystniej będzie więc jeżeli pozostaniemy w strefie euro. Za przelewy w europejskiej walucie odpowiedzialny jest system SEPA. Unia Europejska narzuciła bankom, że jeżeli transakcja wykonywana jest na terenie państw UE lub Islandii, Norwegii, Liechtensteinu bądź Szwajcarii, to opłata za jej wykonanie nie może być wyższa niż zwyczajowa prowizja ściągana za przelewy krajowe. W praktyce mówimy więc o maksymalnie paru złotych.

Trudno także przewidzieć w jaki sposób systemy antyfraudowe zareagują na przesyłanie na Litwę większych ilości gotówki. Czy będzie się to kończyło blokadą środków i koniecznością regularnego tłumaczenia, że transferowanie pieniędzy za granicę to efekt zmian w polityce Revoluta?

Revolut pod ścianą

Jedno jest pewne. Revolut otrzymał właśnie potężny cios. Fintech wprowadzał w Polsce programu premium, kusił cashbackami i zniżkami, oferował dostęp do inwestowania na giełdzie. W aplikacji pojawiła się też usługa Junior kierowana dla osób w wieku 7-17 lat, pożyczki gotówkowe i ubezpieczenie od kradzieży. Revolut coraz bardziej zbliżał się wachlarzem oferowanych możliwości do zwykłego banku.

Zasilanie konta za pomocą kart debetowych czy kredytowych wciąż będzie oczywiście darmowe. Problem w tym, że spycha to Brytyjczyków na wcześniejsze pozycje – aplikacji drugiego wyboru. A przecież fintechowi chodziło o to, byśmy kierowali na jego konta całą swoją pensję.