Szykuje się rekordowa podwyżka składek ZUS. Przedsiębiorcy i samozatrudnieni mają problem

Niemal o 200 zł wzrośnie od stycznia wysokość obowiązkowych składek społecznych dla prowadzących działalność gospodarczą, a przecież jest jeszcze „polskoładowa” składka zdrowotna, czyli kryptopodatek dochodowy. Wzrost wysokości składek społecznych do 1,4 tys. zł to jednak nie złośliwość rządu, a efekt wzrostu przeciętnej płacy, bo tak to właśnie jest liczone.

Jak informuje „Rzeczpospolita”, od 1 stycznia 2023 r. osoby prowadzące jednoosobową działalność gospodarczą zapłacą co miesiąc łącznie 1398,84 zł składek społecznych, czyli o 187,56 zł więcej niż teraz. Nigdy wcześniej wzrost składek nie był tak gwałtowny. Taka podwyżka dotknie niemal milion osób płacących składki w podstawowej wysokości.

Skąd już dziś wiadomo, jaka będzie wysokość składek zusowskich w przyszłym roku? To proste: rząd poinformował organizacje pracodawców i związki zawodowe wchodzące w skład Rady Dialogu Społecznego o prognozowanej wysokości przeciętnego wynagrodzenia w 2023 r. Według Ministerstwa Finansów będzie to 6839 zł brutto.

Bizblog.pl poleca

To kluczowa informacja, bo zgodnie z obowiązującymi od lat przepisami wysokość składek społecznych wylicza się właśnie na bazie prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia za pracę na dany rok. Podstawą składek jest 60 proc. tej kwoty. Jeśli przeciętna płaca ma wynieść 6839 zł, podstawą wyliczenia składek społecznych będzie kwota 4103,40 zł.

Jak liczy się składki społeczne?

Mając kwotę 4103,40 zł, możemy już policzyć poszczególne składki:

  • Ubezpieczenie emerytalne: 19,52 proc. z 4103,40 zł – 800,98 zł
  • Ubezpieczenie rentowe: 8 proc. z 4103,40 zł – 328,27 zł
  • Ubezpieczenie wypadkowe: 1,67 proc. z 4103,40 zł – 68,52
  • Ubezpieczenie chorobowe: 2,45 proc. z 4103,40 zł – 100,53 zł
  • Składka na Fundusz Pracy, Fundusz Solidarnościowy i Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych: 2,45 proc. z 4103,40 zł – 100,53 zł

Razem daje to 1398,84 zł. Trzeba zaznaczyć, że składka na ubezpieczenie chorobowe nie jest obowiązkowa, ale nikt przy zdrowych zmysłach nie rezygnuje z opłacania akurat tej składki, z której może coś mieć w zamian.

Nie powinniśmy jednak nadmiernie przywiązywać się do tych liczb, bo wiele wskazuje na to, że prognoza przeciętnej płacy w przyszłym roku zostanie zrewidowana w górę i składki jeszcze bardziej wzrosną. W czasie, gdy inflacja wymyka się spod kontroli i zaskakuje zarówno ekspertów, jak i rząd, prognozowanie czegokolwiek na przyszły rok jest bardzo ryzykownym zadaniem. W ciągu kilku tygodni rząd powinien jednak przyjąć wstępny plan budżetu na przyszły rok i wtedy musi jakąś kwotą przeciętnej płacy przyjąć.

Kłopot z przeciętną płacą

Zupełnie osobnym zagadnieniem jest to, czy wiązanie składek płaconych przez przedsiębiorców z takim parametrem jak płaca minimalna jest miarodajne i sprawiedliwe. Ktoś może powiedzieć, że skoro zarabiamy coraz więcej, to naturalne jest to, że składki także muszą proporcjonalnie rosnąć. Problem polega na tym, że tutaj komu innemu rosną pensje, a komu innemu – składki.

Pod używanym przez GUS terminem „przeciętne wynagrodzenie” w podawanych kwartalnie danych kryje się „przeciętne wynagrodzenie w gospodarce narodowej”. To dane, które są zawężone do osób pracujących na etacie, a dodatkowo tylko w podmiotach (firmach, instytucjach), które zatrudniają (na umowę o pracę) co najmniej 10 osób. Dane te są więc całkowicie ślepe na zarobki mikroprzedsiębiorców i samozatrudnionych.