Awantura o ustawę abonamentową. Teraz dadzą Telewizji Polskiej 4 mld zł. I co im zrobicie?

Opozycja odtrąbiła dzisiaj wielki sukces, wygrywając głosowanie w Sejmie w sprawie rekompensat za abonament RTV, a ja mam wrażenie, że posłowie zachowują się jak dzieci ze zlikwidowanego gimnazjum.

Posłanka Koalicji Obywatelskiej Iwona Śledzińska-Katarasińska na zwołanej w środę konferencji w Sejmie obwieściła, że na posiedzeniu komisji kultury opozycja wygrała głosowanie w sprawie noweli ustawy abonamentowej, chociaż dobrze wie, że i TVP i Polskie Radio i tak dostaną obiecane przez rządzących pieniądze.

Przyjęliśmy uchwałę Senatu, która odrzuca ustawę przekazującą telewizji publicznej 2 mld zł z naszych podatków. Stało się tak, ponieważ posłowie PiS zaspali, a może gryzie ich sumienie

– skwitowała posłanka KO.

Rety, naprawdę wielki sukces, teraz ustawa z powrotem trafi do Sejmu, gdzie parlamentarna większość ją przegłosuje i tyle będzie z tego happeningu. I jeszcze coś. Przed wyborami do parlamentu pani poseł też zapowiadała, że jest za likwidacją abonamentu i dofinansowaniem mediów publicznych wprost z budżetu:

Rekompensata za abonament RTV powinna być dwa razy wyższa

Wkurza mnie takie zachowanie. Ani jedna, ani druga strona nie chce rozmawiać o przyszłości mediów publicznych i ma głupią satysfakcję, gdy drugiej stronie zrobi na złość. Nie wiem, co chce osiągnąć opozycja, urządzając cyrk w Senacie i w komisji. Wiem natomiast, jak to może się skończyć… Gdy Witold Kołodziejski, szef Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, odpowiadał na pytania podczas obrad Komisja Kultury i Środków Przekazu Senatu, podkreślał, że koszty misyjne mediów publicznych wynoszą 3,6 mld zł.

Bizblog.pl poleca

– Żałuję, że mechanizm rekompensaty nie jest wprowadzany na stałe – przyznał tydzień temu Witold Kołodziejski.

Biorąc pod uwagę, że KRRiT, Rada Mediów Narodowych i Ministerstwo Kultury mówią w sprawie rekompensat za abonament jednym głosem, przekonując, że wszystko jest legalne, a notyfikacja Komisji Europejskiej jest zbędna, koalicja może teraz zrobić wszystko. Na złość nadąsanej opozycji może przegłosować nie 1,95 mld, a dwa razy więcej, i nie na 2020 r., a na stałe.

A nuż Bruksela przyczepi się rekompensaty za abonament?

Jedynym sensownym wytłumaczeniem dziecinnego zachowania posłów opozycji może być narastająca frustracja i poczucie bezsilności. Blokując, gdzie się da, nowelizację ustawy i podnosząc konieczność notyfikacji rekompensat abonamentowych przez Komisję Europejską, rozpaczliwie próbują zwrócić uwagę UE na zamach na media publiczne.

Sęk w tym, że z technicznego punktu widzenia wszystko jest w porządku.

Wiceminister kultury Paweł Lewandowski od wakacji powtarza, że z prawnego punktu widzenia nic nie stoi na przeszkodzie, by uczynić zadość postulatowi Witolda Kołodziejskiego i wprowadzić stałe dofinansowanie mediów publicznych z budżetu, zwłaszcza że w ten sposób swoje media dofinansowują Brytyjczycy i Francuzi.

Dywagacje na ten temat uciął jesienią premier Mateusz Morawiecki, jasno dając do zrozumienia, że na razie nie ma mowy, by TVP i Polskie Radio było finansowane z państwowej kasy. Jedyną przeszkodą jest więc prawdopodobnie brak środków w budżecie. Z tego też powodu rząd nie chce zlikwidować abonamentu.

Nie płacicie abonamentu? Wykorzystamy to…

Prace nad projektem nowelizacji posłów Prawa i Sprawiedliwości, zakładającej wypłatę mediom publicznym rekompensaty za utracone wpływy z tytułu abonamentu radiowo-telewizyjnego ruszyły na początku stycznia.

Gwoli wyjaśnienia, nie chodzi większość Polaków, którzy nie płacą abonamentu, a tylko tych, którzy są z niego zwolnieni lub którym przysługują zniżki na mocy ustawy. Takie „rekompensaty” wypłacane są z budżetu od kilku lat.

W 2017 r. media publiczne dostały z budżetu 307 mln zł, w 2018 r. 673 mln zł, a w 2019 r. – 1,26 mld zł. Rekordowa w 2020 r. dotacja to efekt triku, jaki wymyślili autorzy ustawy, obejmując rekompensatami również tych Polaków, którzy nie mają zarejestrowanego odbiornika, ale gdyby to zrobili, to i tak nie płaciliby na media publiczne, bo przysługują im zniżki i zwolnienia dla emerytów zapisane w ustawie.

W ten sposób parlamentarzyści wymyślili, w jaki sposób odwrócić na swoją korzyść to, że Polacy nie płacą abonamentu. Bo co do reliktu PRL nikt już w Sejmie nie ma złudzeń. Posłowie doskonale zdają sobie sprawę, że nie zmuszą Polaków do tego, by zarejestrowali odbiorniki na Poczcie Polskiej i posłusznie płacili 22,70 zł miesięcznie.

Zasadność takiego podejścia wynika zarówno z nieefektywności w egzekwowaniu obowiązku rejestracji odbiorników, jak i braku z jednej strony realnych sankcji za brak rejestracji, a z drugiej braku korzyści wynikających z rejestracji. Wobec takiego stanu rzeczy można uznać, że osoby niezarejestrowane, ale posiadające prawo do zwolnienia postrzegają rejestrację jako bezcelową

czytamy w uzasadnieniu procedowanej właśnie do ustawy.

I właśnie dlatego politycy nie zlikwidują abonamentu, bo to dla nich wygodne alibi:

I co z tego, że nie płacicie, skoro teraz możemy dowolnie dofinansowywać media publiczne z budżetu państwa?

I co teraz? Ustawa abonamentowa zostanie przyjęta

Podczas środowego głosowania Sejmowa Komisja Kultury i Środków Przekazu zarekomendowała Sejmowi odrzucenie nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji oraz ustawy abonamentowej, przyznającej mediom publicznym rekompensatę z tytułu utraconych wpływów abonamentowych w wysokości 1,95 mld zł.

Za odrzuceniem ustawy opowiedziało się 14 posłów, przeciwnych było 10, nikt nie wstrzymał się od głosu. Co to zmienia? Dokładnie nic. Teraz ustawa trafi do Sejmu, Prawo i Sprawiedliwość ją przegłosuje, prezydent podpisze, a w połowie roku KRRiT rozdzieli 1,95 mld zł.

– Wiedzieliśmy oczywiście, że nie ma wszystkich naszych kolegów, mają inne obowiązki w tym czasie i wiedzieliśmy, że ta opinia o uchwale Senatu będzie prawdopodobnie pozytywna, natomiast jest to tylko zaopiniowanie przez komisję kultury. Cała ta operacja, cały wniosek Senatu o odrzucenie tej ustawy zostanie przegłosowany w Sejmie. W Sejmie mamy bezpieczną większość i z całą pewnością Sejm odrzuci wniosek Senatu i ustawa zostanie ostatecznie przez parlament przyjęta i pójdzie do podpisu prezydenta

– zapowiedziała Joanna Lichocka z PiS, wiceprzewodnicząca komisji kultury.