Rządowe rekompensaty za zbyt drogą energię trafią do nielicznych. Resztę czeka szok

Projekt ustawy zakładającej rekompensaty za zbyt wysokie rachunki za prąd ma za kilka dni ujrzeć światło dzienne. Znany tym samym jest katalog osób, które mogą liczyć na pomoc rządu. Niski dochód to tylko jedno z kryteriów.

Tym razem rząd nie gra z nami w ciuciubabkę i od początku stawia sprawę jasno: rekompensaty do rachunków energetycznych będą – ale nie dla wszystkich. Na taki parasol jak sprzed paru lat nie ma więc co liczyć. Chociaż o tym, że będą to rekordowe podwyżki – też wiadomo od miesięcy. Bo Rosjanie grają dostawami gazu, chcąc wymusić szybsze uruchomienie Nord Stream 2, przez co europejskie magazyny świecą pustkami, a też dlatego, że cena emisji CO2 przekroczyła granicę 60 euro i dalej pnie się w górę. Do tego wszystkiego zima ma być raczej mroźna – energia będzie więc dodatkowo w cenie. 

Od początku pojawienia się tematu rządowych rekompensat przedstawiciele gabinetu Mateusza Morawieckiego powtarzali jak mantrę, że nie będzie to pomoc skierowana do wszystkich, a wyłącznie do ubogich energetycznie. „Udział procentowy osób zagrożonych ubóstwem energetycznym jest w naszym kraju malejący” – zapewniał jeszcze we wrześniu minister klimatu i środowiska Michał Kurtyka. Eksperci zwracają jednak uwagę, że przez rekordową inflację ludzi, którym rząd będzie musiał przy rachunkach za energię pomóc – będzie jednak trochę więcej.

Dopłaty do rachunków mają być od nowego roku

Piotr Dziadzio, wiceminister klimatu i środowiska uchylił rąbka tajemnicy w trakcie posiedzenia sejmowej komisji ds. energii, klimatu i aktywów państwowych. Dzięki temu wiemy znacznie więcej. Przede wszystkim projekt zakładający dopłaty do rachunków za energię ma być znany na dniach. „Nad taką ustawą intensywnie pracujemy. Myślę, że w najbliższych kilku dniach ujrzy ona światło dzienne. Jest jeszcze w pewnych konsultacjach wewnętrznych” – oznajmił Dziadzio. Droga legislacyjna nowych przepisów ma być tak przygotowana, żeby zaczęły obowiązywać już od nowego roku.

Ceny prądu: dla kogo rekompensaty od rządu?

Najpierw rząd mówił, że wsparcie trafi wyłącznie do osób ubogich energetycznie, które więcej niż 10 proc. swoich dochodów przeznaczają na opłacanie energii. Jak szacował to kilka tygodni temu minister Kurtyka: w grę wchodzić miało ok. 6 proc. Polaków. Potem okazało się, że jednak więcej, bo jakieś 10 proc. Ze słów zaś wiceministra Dziadzio wynika, że docelowo jednak nie tylko dochód będzie decydował o tym, czy ktoś na rządową rekompensatę zasługuje, czy nie. 

Bizblog.pl poleca

Dopłaty do rachunków mają dotyczyć:

  • pobierających dodatek mieszkaniowy, zasiłek stały, zasiłek okresowy;
  • emerytów ze świadczeniem poniżej minimalnej emerytury;
  • emerytów i rencistów ze świadczeniem równym najniższej emeryturze;
  • posiadaczom Karty Dużej Rodziny mieszczących się w pierwszym progu podatkowym i obecnie wychowujących trójkę dzieci;
  • osobom z najniższymi dochodami zgodnie z rekomendacjami Banku Światowego (dokładnie tak jak w programie „Czyste Powietrze”: dla domowych gospodarstw wieloosobowych limit wynosi 890 zł dochodu na osobę, a dla jednoosobowych gospodarstw – 1250 zł na osobę).

O ile podrożeje prąd?

Na to pytanie dzisiaj nikt nie jest w stanie odpowiedzieć. Z jednej strony spółki nie ukrywają, że będą wnioskować o spore podwyżki, bo inaczej biznes przestanie im się sklejać. Np. Enea chce taryf wyższych aż o 40 proc. Z drugiej prezes URE obiecuje cięcia, ale też wspomina raczej o kilkunastoprocentowej zwyżce cen. I trudno się dziwić.

Gaz zdrożał już pięciokrotnie, a stawki za prąd i gaz osiągnęły najwyższe poziomy w 20-letniej historii Towarowej Giełdy Energii. Eksperci też zwracają uwagę, że o ile URE będzie chciał za wszelką cenę chronić indywidualnych odbiorców, to spółki energetyczne, które na giełdzie muszą wykazywać się zyskami – bedą chciały sobie to odbić w taryfach dla przedsiębiorców.