Redukcja emisji CO2 może kosztować fundusze inwestycyjne ponad 2 bln dolarów!

Grupa inwestorów, która w sumie zarządza aktywami o wartości 86 bilionów dolarów, opublikowała specjalny raport. W dokumencie wyliczają, kto i ile straci na realizacji klimatycznych zobowiązań wynikających z Porozumień Paryskich.

Dzisiaj, w trakcie Szczytu Klimatycznego ONZ COP25 w Madrycie, naprawdę trudno stwierdzić, czy świat nadal będzie wykazywać się determinacją. Może reszta pójdzie w ślady Unii Europejskiej, która obecnie bodaj najostrzej skręca w zieloną energię. Ale może spotkanie w stolicy Hiszpanii być trochę takim niewypałem jak zeszłoroczny COP24 – zorganizowany w Katowicach, gdzie postawiono głównie na gadanie, a na konkretne działania znowu dano sobie czas. 

Wskazuje na to chociażby postawa Donalda Trumpa, prezydenta Stanów Zjednoczonych, czyli drugiego po Chinach największego na świecie emitenta CO2. Tak jak zapowiedział kilka tygodni temu, USA rozpoczęły oficjalną procedurę wycofywania się z Porozumień Paryskich. Nie ma tygodnia, by Trump nie wykpiwał ustaleń dziesiątek tysięcy naukowców dotyczących globalnego ocieplenia i zmian klimatycznych. 

Redukcja emisji CO2: inwestorzy policzyli ile to będzie kosztować

Według Fiony Reynolds, dyrektor naczelnej sieci Zasad Odpowiedzialnego Inwestowania (PRI; sygnatariusze stanowią największą globalną sieć zarządzających aktywami, właścicieli i dostawców usług) jest „wysoce nieprawdopodobne”, żeby rządy poszczególnych krajów nie podjęły konkretnych działań zmierzających w kierunku wyhamowania globalnego ocieplenia. Nie pozwoli na to między innymi, jej zdanie, coraz silniejsza także presja społeczna. 

To stwarza ogromne zagrożenie dla aktywów i całego systemu

– uważa Fiona Reynolds.

Grupa inwestorów, zarządzająca aktywami wartymi niebotyczne 86 bilionów dolarów, dokładnie policzyła owe klimatyczne koszty. Wyszło im, że środowiskowa ofensywa do 2025 r. oznacza straty w wielu gałęziach przemysłu rządu nawet 2,6 bln dol. Tyle ma kosztować realizacja Porozumień Paryskich, która przede wszystkim oznacza redukcję emisji CO2. 

Firmy węglowe mogą stracić prawie połowę wartości

Z przedstawionego raportu inwestorów wynika, że w tym czasie najbardziej narażony na finansowy uszczerbek jest przemysł kopalniany. Bo to przecież paliwa kopalne (nie tylko węgiel, ale też ropa czy gaz) odpowiadają za aż około dwie trzecie światowych emisji gazów cieplarnianych.

Ograniczanie emisji dwutlenku węgla w naturalny sposób oznacza spore kłopoty dla tej branży. Firmy węglowe mogą w dosyć krótkim czasie, rozpisanym na raptem 5 lat, stracić nawet 44 proc. swojej wartości. Koncerny naftowe i gazowe z kolei powinny liczyć się ze stratą do 2025 r. w granicach 31 proc. Chociaż wedle autorów raportu szczytowy popyt na ropę planowany jest na 2027 r. 

Fundusze inwestycyjne ponad 2 biliony pod kreską

Po lekturze tego inwestorskiego raportu nie najlepsze miny muszą mieć zaangażowani w fundusze oparte na szerokich indeksach (np. iShares). Oni powinni szykować się na straty rzędu 4,5 proc. co przekłada się na 2,3 bln dol. 

Czy w takim razie na zmianach klimatu i ograniczaniu emisji CO2 nikt za bardzo nie zarobi? Nic bardziej mylnego. Grupa inwestorów przekonuje, że na podwojenie swojej wartości największe szanse mają producenci samochodów, którzy w sporym stopniu zaczną inwestować w pojazdy elektryczne. Podobnie, zdaniem autorów raportu, sprawa będzie się mieć z przedsiębiorstwami energetycznymi wykorzystującymi energię niskoemisyjną.