Deloitte jak podpity wujek na weselu. „Globalne ocieplenie jest dobre, bo będzie cieplej…”

Nie spodziewaliśmy się, że jakakolwiek poważna firma doradcza może podpisać się pod stwierdzeniem, że globalne ocieplenie przynosi korzyści. Takie perły mądrości były dotąd zarezerwowane raczej dla podchmielonych wujków, bo „wiecie, he, he, w Polsce będą rosnąć winogrona”. A tu klops, Deloitte przekonuje, że ocieplenie klimatu zrobi dobrze czeskiemu PKB.

Czeskie biuro Deloitte opublikowało raport, w którym przekonuje, że tamtejsza gospodarka będzie rozwijać się wprost proporcjonalnie do rosnącej w Pradze temperatury. Autorzy publikacji stworzyli scenariusze dla kilku wersji, wyliczając, że w przypadku niskiej emisji w 2050 r.  PKB per capita w Czechach będzie o 0,26 proc. wyższe niż w obecnych warunkach klimatycznych.

Zdecydowanie lepiej sytuacja wygląda w najcieplejszym scenariuszu.

Do końca stulecia wyniósłby 8,6 proc. w najłagodniejszym scenariuszu i do 25 proc. w przypadku najszybszego ocieplenia

– szacuje Deloitte.

Nieco bardziej zniuansowana analiza pojawia się w przypadku reszty świata. Okazuje się, że nawet jeśli zaczniemy dość mocno wyhamowywać wzrost temperatury, globalne ocieplenie będzie miało negatywne skutki dla 125 krajów na świecie. Skorzysta z nich natomiast 71 państw. Podobnie w przypadku bardziej gwałtownego ocieplenia – z państw-beneficjentów wypada po prostu jeden kraj.

Bizblog.pl poleca

„Obłąkany” raport Deloitte’a

Eksperci nie zostawiają na tej analizie suche nitki. Dr Milan Ščasný z Uniwersytetu Karola w Pradze zauważył, że raport opiera się na prostej analizie zależności między średnimi rocznymi temperaturami i średnimi opadami z jednej strony a PKB. Stosowane w badaniu uogólnienia uznał za bezpodstawne.

Na PKB nie wpływa tylko temperatura i opady

– wytknął

W dużo ostrzejszych słowach z badaniem rozprawia się dr Gernot Wagner z New York University, który nazywa go wprost „obłąkanym”.

Takie jednowymiarowe analizy, oparte na optymalnej globalnej temperaturze, nie oceniają tak naprawdę zagrożeń klimatycznych – ani tego, co wiemy, ani niepewności wokół tego, czego nie wiemy

– krytykuje

Wagner wyjaśnia, że największe ryzyko związane ze zmianami klimatycznymi nie polega na zmianie temperatur średnich. O wiele groźniejsze są dla nas ekstremalne zjawiska pogodowe, jak gwałtowne ulewy i susze.

Co równie ważne, klimat jest zjawiskiem globalnym. Pod tym względem żaden kraj nie jest wyspą, nawet  Czechy

– puentuje.

Skutki globalnego ocieplenia

Abstrahując od tego, co o skutkach zmian klimatu mówi nam raport Deloitte, warto przyjrzeć się opracowaniom nieco bardziej obeznanych w temacie instytucji. W lipcu tego roku Oxford Economics oszacowało, że przy utrzymaniu obecnego poziomu wzrostu emisji na koniec bieżącego stulecia światowe PKB będzie o 21 proc. mniejsze niż obecnie.

Także według Banku Światowego bierność może mieć wysoką cenę. Jego analitycy liczą, że w przypadku braku redukcji emisji gazów cieplarnianych do atmosfery liczba osób żyjących w skrajnej biedzie zwiększy się o 100 mln. I mówimy tu wyłącznie o najbliższej dekadzie!

Analiza Deloitte nie uwzględnia konsekwencji masowego ubożenia ludzi. W 2050 r. (znów szacunki Banku Światowego) tzw. uchodźcami klimatycznymi może zostać nawet 143 mln osób. To trudna do ogarnięcia rozumem masa ludzi, która skieruje się tam, gdzie warunki do życia będą najlepsze. Czyli w kierunku pasa obejmującego Rosję, Europę, USA i Kanadę. I wtedy całą narrację o rosnącym PKB Czech szlag trafi.

Jeżeli dramat setek milionów mieszkańców globu nie przemawia do wyobraźni niektórych ekonomistów, powinna to zrobić wizja ogromu imigrantów, który nadciągnie do krajów rozwijających się w najbliższych dziesięcioleciach.