Złoty na dnie. Dolar i frank najdroższe w historii. Co teraz z kasą w naszych portfelach?

Ogłoszenie mobilizacji przez Putina dodatkowo podgrzało rynki przed superważnymi posiedzeniami banków centralnych w USA i Szwajcarii. W efekcie oglądaliśmy dzikie rajdy dolara i franka oraz agonię euro i złotego. A potem nagle wszystko się zmieniło.

Kursy walut szaleją od kilku dni, ale apogeum zamieszania nastąpiło w czwartek rano. Wystarczyła zgodna z oczekiwaniami podwyżka amerykańskich stóp o 75 punktów bazowych, żeby dolar wystrzelił do najwyższego poziomu w historii.

Nowy rekord padł w czwartek nad ranem i wyniósł 4,8755 zł. Sama decyzja FOMC była w tym wypadku wstępem do tego, co nastąpiło po jej ogłoszeniu.

Dolar reaguje na jastrzębi przekaz Fed

Szef Rezerwy Federalnej Jerome Powell powtórzył w środę wieczorem, że teraz najważniejszym wyzwaniem jest obniżenie inflacji do celu na poziomie 2 proc. Inwestorzy odczytali to jako jednoznaczną deklarację, że stopy procentowe za oceanem wzrosną do wyższych poziomów i utrzymają się na nich dłużej, niż oczekiwali wcześniej. Ale to nie koniec.

Najcięższym działem okazał się kropkowy wykres oczekiwań członków FOMC co do poziomu przyszłych stóp procentowych (tzw. dot plot), na którym widać gwałtowne podwyższenie prognozy stóp. Większość jastrzębich kropek (a jest ich 6) widzi teraz stopę funduszy Fed na poziomie 4,75 proc. w 2023 r. W czerwcu najwyższa kropka wynosiła 4,4 proc. do końca 2023 r. – referuje Jacek Rzeźniczek na Stooq.pl.

Bizblog.pl poleca

Z oczekiwań członków FOMC wynika, że pierwszych obniżek stóp nie powinniśmy się spodziewać przed końcem 2023 r.

Putin, Fed, SNB i złoty na dnie

Decyzję Fedu poznaliśmy o godzinie 20.00 w środę, w czwartek o 9.30 swoje dołożył złotemu Szwajcarski Bank Narodowy, który zgodnie z oczekiwaniami podniósł stopy 50 punktów bazowych z -0,25 do +0,25 proc.

Jeszcze zanim bankierzy z Berna wydali werdykt, frank najpierw w środę przebił 5 zł, a po otwarciu rynków na Dalekim Wschodzie szybko wspiął się się do 5,0452 zł, ustanawiając nowy rekord. Tuż przed ogłoszeniem decyzji przez Szwajcarów znów wystrzelił, tym razem do 5,0553 zł. Oglądanie wykresów walutowych w tym czasie wielu frankowiczów przypłaciło zapewne palpitacją, atakami duszności i zawrotami głowy.

I kiedy wydawało się, że frank bez trudu dobije do 5,10 zł, nastąpił nagły zwrot akcji.

Wystąpienie Putina w środę rano, ogłoszenie decyzji przez SNB kilkanaście godzin po Fed wielu inwestorów potraktowało jak kumulację w Lotto, postanawiając nabić sobie kasę. Tuż po tym, jak wyszedł komunikat w sprawie stóp Szwajcarii przystąpili do realizacji zysków, wyprzedając i dolara, i franka.

Kurs EURUSD z 0,9809, najniższego poziomu w historii wspiął się do 0,9853. Złoty do dolara wrócił w okolice środowego zamknięcia, ale to nic w porównaniu z tym, co stało się na CHFPLN. Frank, który tuż przed 9.30 rósł do złotego o 0,5 proc., zwalił się o prawie 1,25 proc. do 4,9615 zł, tracąc w pół godziny 9 gr.

Złoty dalej będzie słaby

Co teraz? Nie należy się spodziewać, że czwartkowy zwrot to odwrócenie trendu. Po dynamicznych wzrostach dolara i franka przyszedł czas na korektę.

Pozostajemy w układzie, gdzie mocny dolar i lekki risk-off rynkowy rzutuje na nastroje wokół walut EM/CEE, w tym złotego. Nie pomaga tutaj perspektywa dalszych podwyżek stóp ze strony kluczowych instytucji, jak Fed czy EBC wobec potencjalnego zakończenia cyklu przez RPP – zauważa Konrad Ryczko z DM BOŚ.

Bartosz Sawicki, analityk Cinkciarz.pl, uważa, że jeśli CHF ma tanieć, to za sprawą poprawy nastrojów na globalnych rynkach i wygasania zaniepokojenia światowego kapitału sytuacją na Ukrainie.

W tym roku głębszy spadek kursu franka aniżeli do 4,80 zł nawet w optymistycznych scenariuszach jest mało realny – zapowiada.

Szykujcie się na nowe dna.