Węgiel sprzyja biedzie długo po zamknięciu kopalń. Są na to badania, które wyglądają niesamowicie

Węgiel na pewno ma jakieś plusy, to niemożliwe, żeby nie miał. Ostatnio jednak tak się składa, że ludzkość skupia się głównie na jego oczywistych minusach. O złym wpływie jego spalania na środowisko i równie złym wpływie kosztów z tym związanych na gospodarkę napisano już bardzo dużo. Teraz dodatkowo pojawia się coś jeszcze.

Okazuje się, że węgiel w długim terminie hamuje rozwój gospodarczy na terenach, na których kiedyś był wydobywany. Dzieje się tak na wiele lat po zamknięciu kopalń albo ograniczeniu ich działalności do minimum.

Badania przeprowadzili Elena Esposito i Scott Abramson, którzy opublikowali w marcu pracę na ten temat. Ma ona wielce sugestywny tytuł: „Przekleństwo europejskiego węgla”. Autorzy twierdzą, że bogactwo, które dany region zawdzięczał w przeszłości wydobywaniu węgla zniechęcało ludność tam zamieszkującą do wkładania większego wysiłku w edukację. Ludzie żyjący tam nie musieli tego robić, bo nie mieli takiej potrzeby. Ze względu na złoża cennego surowca w regionie i tak ludziom żyło się tam lepiej niż gdzie indziej.

Bizblog.pl poleca

Oczywiście chodzi o czasy, w których węgiel był kluczowym surowcem w gospodarce i nikt nie kojarzył go z żadnymi emisjami jakichkolwiek gazów cieplarnianych, czyli o XIX i początek XX wieku. Ale podobny mechanizm działał w kolejnych dziesięcioleciach także w krajach arabskich, które żyły dzięki ropie naftowej. Zarabiały na niej tyle, że tak właściwie nie musiały już robić nic więcej. Tyle że oczywiście to bogactwo było dzielone nierówno ze względu na niedemokratyczny system polityczny, ale to już inna sprawa.

Niższe PKB, niższa akumulacja kapitału ludzkiego

Zjawisko polegające na tym, że występowanie bogactw naturalnych hamuje naturalną skłonność ludzi i gospodarki do rozwoju, jest dobrze rozpoznany. Państwa i rządy obmyśliły już jak temu zapobiegać. Można na takich terenach uruchamiać specjalne programy inwestycyjne, tworzyć specjalne strefy ekonomiczne, aktywizować bezrobotnych itd. itp Trudniej jednak reagować na zmiany długoterminowe, bo po prostu trudniej je dostrzec politykom, którzy żyją z horyzontem zwykle jednej kilkuletniej kadencji.

To, że węgiel w czasach rewolucji przemysłowej dawał ogromny zysk i w ten sposób zniechęcał okolicznych mieszkańców do poszukiwania innych źródeł przychodów, a więc de facto do rozwoju, można łatwo zrozumieć. Niesamowite i zaskakujące jest to, że ten mechanizm na tych terenach dalej występuje, chociaż zdecydowaną większość kopalni, np. w Belgii, w Niemczech, Francji czy Wielkiej Brytanii, już dawno pozamykano. Efekt jest taki, że dawne regiony górnicze są dziś biedniejsze. Średni poziom PKB na głowę mieszkańca jest tam przeciętnie co najmniej 10 proc. niższy niż w innych regionach.

W największym stopniu jest to efekt czegoś, co ekonomiści nazywają „niską akumulacją kapitału ludzkiego”. Kapitał ludzki, mówiąc w skrócie, to wszystko, co ludzie potrafią zrobić. Jest to oczywiście ściśle uzależnione od tego, czego się nauczą. Według danych Esposito i Abramsona do dziś na terenach pogórniczych w Europie odsetek ludzi z wyższym wykształceniem jest o 20 proc. niższy niż na pozostałych terenach. Co ciekawe, ta dysproporcja dotyczy prawie wyłącznie mężczyzn, zapewne dlatego, że górnictwo to zajęcie z historycznego punktu widzenia głównie dla nich. Zresztą nawet gdyby przed laty któryś z nich wpadł na pomysł, że w wieku 18 lat zamiast do fabryki pójdzie na studia, to i tak miał duży problem, żeby ten zamiar zrealizować. W okresie od połowy XIX wieku do drugiej wojny światowej powstawało na tych terenach znacząco mniej uniwersytetów i innych uczelni wyższych, niż gdzie indziej. Skoro większość męskiej siły roboczej trafiała do kopalni jako robotnicy niewykwalifikowani, wykonujący dość proste czynności, nikt nie inwestował tam w jakiekolwiek przedsięwzięcia edukacyjne. Nie było tam na to ani popytu ze strony mieszkańców, ani potrzeby ze strony lokalnego biznesu. Kobietami na rynku pracy wtedy z kolei w ogóle nikt się nie przejmował, więc one nie chodziły ani do szkoły, ani do kopalni, tylko siedziały w domach.

Gorsze wykształcenie, niższe dochody

W pracy naukowej są też bardziej przygnębiające odkrycia. Na niechęć do edukacji na terenach górniczych przez dziesięciolecia wpływ miała zwiększona śmiertelność i zdecydowanie krótsza oczekiwana długość życia. To powodowało, że górnicy generalnie w mniejszym stopniu niż inni myśleli o przyszłości, a więc i nie interesowali się inwestowaniem w przyszłość. Przecież praktycznie każdego dnia mogli zginąć w w kopalni i wielokrotnie widzieli, jak giną ich koledzy. Poziom bezpieczeństwa pracowników w tej branży 100 czy 150 lat temu był zupełnie inny niż obecnie, a przecież nawet dziś jest to jedno z bardziej niebezpiecznych zajęć. To wszystko wytworzyło klimat, w którym do edukacji, szkół wyższych i tego typu wynalazków podchodzono tam nieufnie.

Z badań wynika, że ten czynnik przetrwał do dziś. Wyższe wykształcenie nie jest tam cechą cenioną tak bardzo jak gdzie indziej, większa jest za to tolerancja dla zjawiska szybszego kończenia edukacji. Oczywiście sytuacja nieustannie się zmienia, lokalne samorządy starają się zmieniać otoczenie i działać na rzecz zmian gospodarczych, często bardzo skutecznie. Większość mieszkańców pracuje w zupełnie innych zawodach i generalnie wszystkim żyje się lepiej niż kiedyś, ale z badań wynika, że nadal kwestie edukacji, zwłaszcza tej wyższej, nie są tam tak doceniane jak gdzie indziej.

Przekazywany w tradycjach i zachowaniach domowych brak większego zainteresowania edukacją oznacza przeciętnie niższy poziom wykształcenia, a to się przekłada na niższe dochody w życiu dorosłym. Nie dotyczy to oczywiście wszystkich mieszkańców regionu, ale wystarczy, że do tego opisu pasuje 10 proc. mieszkańców i już średnia dla całego regionu wygląda gorzej.

Badacze zbadali też inne ewentualne przyczyny takiego stanu rzeczy, ale nie znaleźli wyraźnych zależności. Odrzucili w ten sposób hipotezy o gorszym rozwoju terenów pogórniczych wywołanym przez skorumpowaną władzę, częstsze w tych regionach wojny i konflikty zbrojne, większe migracje niewykształconych imigrantów, wyższą dzietność (jako demograficznym efektem ubocznym krótszej długości życia), większą degradację środowiska naturalnego. Żaden z tych czynników nie był tak istotny jak kwestie podejścia do edukacji i niższego poziomu kapitału ludzkiego.

Całość opracowania: „Przekleństwo europejskiego węgla”.

Rafał Hirsch – dziennikarz ekonomiczny, nagradzany między innymi przez NBP (Najlepszy dziennikarz ekonomiczny 2008) i Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych (Heros Rynku Kapitałowego 2012). Współtwórca m.in. TVN CNBC i next.gazeta.pl. Obecnie współpracownik Business Insidera i Tok FM.