To już nawet nauka zdalna była lepsza. Miał być luz, ale minister Czarnek urządził uczniom szkołę przetrwania

Minister edukacji obiecywał uczniom więcej luzu po długich miesiącach nauki zdalnej, ale z wprowadzania nowych przedmiotów nie zamierza rezygnować. W efekcie siódmo- i ośmioklasiści spędzać w szkole będą niewiele mniej godzin niż ich rodzice w pracy. Do tego dochodzą przeciążone plecaki i permanentne przemęczenie. Zamiast luzu mamy szkołę przetrwania.

Minister edukacji Przemysław Czarnek chce za pomocą nowego przedmiotu szkolnego kształtować patriotyczne postawy wśród młodych. Niestety pan minister zapomniał o czymś bardziej przyziemnym – o tym, że mali uczniowie wciąż dźwigają do szkoły ciężkie tornistry.

Znowu zważyłem synowi tornister. Z jednej strony słyszę ministra Czarnka, który mówi, że po trudnym okresie pandemicznym dzieciom nieco w szkołach trzeba ulżyć i nawet kryteria egzaminacyjne w tym celu nieco łagodzi. Z drugiej widzę młodszego syna, który dosłownie ugina się pod ciężarem swojego tornistra.

Wystarczy przejść się na spacer w pobliżu dowolnej podstawówki, gdy pierwszoklasistów odbierają rodzice. Temat za ciężkich tornistrów jest w czołówce, gwarantuję. Dlatego po latach zapewnień o jakiś pracach nad e-tornistrem i niby teraz ultra-troski nad wymęczonymi pandemią dziećmi – mówię głośne: sprawdzam.

Tornister waży 6,3 kg, czyli 15 proc. dla mniejszości

Zdaniem służb sanitarnych tornister ucznia nie powinien ważyć więcej niż 15 proc. jego wagi. Czyli przy wadze 40 kg uczeń na plecach nie powinien mieć więcej niż 6 kg. W innym wypadku – jak ostrzega Główny Inspektor Sanitarny – zaczynają się bóle bioder i kolan, napięcia mięśniowe, co kilka lat później może dawać o sobie znać już poważniejszymi dolegliwościami.

Bizblog.pl poleca

No to ważymy. Syn ma 10 lat, uczy się w IV klasie. Według lekarzy chłopcy w tym wieku ważą w przedziale od 25 do 53 kg. Bartek jest nieco powyżej średniej, waży ok. 42 kg. Jeżeli chodzi o wzrost, tabele mówią o przedziale 128-154 cm. Mój syn ma ok. 160 cm i się w tym zestawieniu nijak nie mieści. Ale za ciężki plecak odczuwa tak samo, jak niżsi rówieśnicy.

tornister-waga
Bizblog.pl

Spakowany plecak mojego syna na 6 godzin lekcyjnych, co ważne: bez śniadaniówki i bez picia, waży 6,3 kg. To granica 15 proc. dla dzieci ważących 42 kg. Ważący więcej: od 42 do 53 kg wpisują się w tabele GIS i na plecach mają mniej niż 15 proc. swojej wagi. Wtedy nie ma żadnego problemu. Ale co z dziećmi z przedziału wagowego od 23 do 42 kg? Statystycznie ważących w przedziale 42-53 kg jest ok. 39 proc. Wychodzi więc na to, że 61 proc. chłopców w wieku 10 lat nosi mniej lub bardziej za ciężkie tornistry. Prawie dwie trzecie.

Bez śniadania i stroju na WF

Moim zdaniem to wynik i tak zaniżony. No bo co z jedzeniem i piciem? Jasne, zawsze można dzieciakowi dać kilka złotych i niech sobie coś w sklepiku szkolnym kupi, o ile jest taka możliwość. Jest też stołówka szkolna, gdzie można jeść obiady. Więc po co dorzucać jakiś prowiant do tornistra? Dziwnym trafem rodzice jednak dbają, żeby ich pociechy często spędzające tyle godzin w szkole, jakby miały tam etat – mogły coś przekąsić swojego i popić przy okazji ulubionym, domowym napojem. 

A co z np. strojem na wf? Nawet jak przy okazji jedzenia w tornistrze niektóre argumenty wydawać by się mogły racjonalne – to w przypadku wychowania fizycznego tracą cały blask. No bo jaka jest alternatywa? Dziecko ma od razu na sobie nosić strój do fikołków, żeby w ten sposób pleców nie obciążać? A jak na plastykę trzeba przynieść jakąś pracę? Albo na technikę projekt?

Może w Ministerstwie Edukacji i Nauki ciągle wierzą w bajki, że po roku nauki zdalnej trzeba dać uczniom więcej luzu. W rzeczywistości nic takiego nie ma miejsca. Nauczyciele, przygniatani resortowym programem, muszą gonić jak oszalali. Efekt? Co chwile kartkówki, sprawdziany, sporo pracy domowej. I żeby nie było, że sam nie pamiętam, jak to do szkoły się chodziło. Pamiętam i to dobrze. Ale wtedy nikt z ministerstwa mnie nie przekonywał, że jest więcej luzu.

E-tornister? Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie?

Minister Czarnek chwali się, że po roku urzędowania „wszystkie punkty, które zostały założone przed objęciem urzędu i uzgodnione z premierem i z kierownictwem mojego ugrupowania, są zrealizowane”. To ewidentnie minister z misją, którego ambicje tylko lekko łechce nowy przedmiot Historia i Teraźniejszość. Ale w sprawie zbyt ciężkich tornistrów, wykrzywiających plecy młodych Polaków obecny szef edukacji i nauki nie zabił kompletnie nic. Ktoś jeszcze w ogóle pamięta taki program jak „e-tornister”? Echo.

Ale nie jest też żadna tajemnica, że przede wszystkim liczą się chęci. Jeszcze rok temu resort edukacji przekonywał, że „obowiązujące przepisy prawa obligują dyrektora szkoły, aby zapewnił on uczniom w szkole lub placówce miejsce na pozostawienie podręczników i przyborów szkolnych”. Czyli mechanizm, w którym rząd zawsze i o wszystko może oskarżyć samorządowcy – tutaj też jak najbardziej działa. Na szczęście druga strona nie odbija piłeczki, tylko robi co może. Np. w ramach trwającej od 6 lata inicjatywy „Lekki tornister” 52 szkoły otrzymały już stosowne szafki dla uczniów, które pozwalają zostawiać przynajmniej część podręczników i nie nosić ich w te i z powrotem. I brawo, tylko że to kropla w morzu potrzeb.