Z półek sklepowych bierz tylko produkty Made in Poland. To wymierne korzyści dla gospodarki

Firma audytorsko-doradcza Grant Thornton Polska postanowiła sprawdzić, jak ewentualne zmiany nawyków polskiego konsumenta mogłyby wpłynąć na rodzimą gospodarkę. I wyszło im, że jeśli częściej wybieramy produkty Made in Poland, to dajemy jej potężny zastrzyk gotówki.

Grant Thornton Polska jak najbardziej jest za wolnym, konkurencyjnym rynkiem. Skutkiem czego w sklepach możemy wybierać między towarem tańszym a droższym. Brać do ręki produkt polski lub zagraniczny. Chcieli tylko sprawdzić, czy ewentualna zmiana konsumenckich nawyków mogłaby mieć wpływ na gospodarkę nad Wisłą. I wyszło im, że jak najbardziej tak.

Bizblog.pl poleca:

Żeby móc później analizować, wcześniej — opierając się przede wszystkim na danych GUS — musieli stworzyć uproszczoną strukturę ceny przeciętnego dobra i usługi sprzedawanych w naszym kraju. 

Wyszło, że największy wpływ na cenę towaru lub usługi mają użyte materiały (36,8 proc.). Potem jest podatek VAT (13,8 proc.) oraz wynagrodzenia netto (13,2 proc.). Na dalszych miejscach są: dystrybucja (5,4 proc.), transport (5,4 proc.), wynajem powierzchni (5,4 proc.), inne usługi obce (5,4 proc.), maszyny i urządzenia (4,6 proc.), zysk producenta (3,4 proc.), ubezpieczenia społeczne (3 proc.), zużycie energii (1,9 proc.), podatek PIT (1,1 proc.) oraz podatek CIT (0,6 proc.). 

Krok nr 2, czyli produkty podzielone na cztery grupy

Kolejnym krokiem, niezbędnym dla takiej analizy działaniem, był podział produktów i usług sprzedawanych w naszym kraju na cztery grupy. W zależności od tego, z jakiego kraju pochodzi producent i w jakim kraju produkuje swoje wyroby. 

Tak postała Grupa 1, czyli polskie firmy produkujące w Polsce; Grupa 2 – zagraniczna firma, ale produkująca w naszym kraju; Grupa 3 – firma z Polski, ale z kolei produkcja poza granicami oraz Grupa 4 – producent zagraniczny prowadzący swoją produkcję poza Polską. 

Tak przygotowani analitycy Grant Thornton Polska następnie sprawdzili każdy składnik cenowy i czy w zależności od zakupu produktu należącego do jednego z czterech grup — spożytkowany wydatek zostaje u nas w kraju, czy trafia jednak do zagranicznego producenta.

Wyszło, że kupując w ramach Grupy 1 z każdego 1 zł w granicach Polski, zostanie 79 groszy. Nieco mniej w przypadku Grupy 2 – 76 grosz. Jeżeli zaś sięgamy po produkt/usługę z Grupy 3, to z jednej złotówki w naszym kraju zostaje tylko 49 gr, a z Grupy 4 – raptem 25 gr. 

Na potrzeby badania sklepowe produkty podzielono na 4 grupy.

Bo bardziej patriotyczny wybór to kasa dla gospodarki

Biorąc pod uwagę, że konsumpcja gospodarstw domowych w Polsce w ubiegłym roku szacowana była na poziomie 1,216 bln zł, wyliczenia pokazują, że każde przesunięcie zakupów o tylko 1 proc. z Grupy 4 do Grupy 1 spowoduje pozostawienie w Polsce dodatkowych 6,6 mld zł.

Te pieniądze, zdaniem specjalistów z Grant Thornton Polska, mogłyby posłużyć do zwiększenia możliwości zakupowych polskiego konsumenta, ale przede wszystkim mogłyby wpłynąć na potencjał inwestycyjny firm i sektora publicznego. 

Wnioski z badań są jednoznaczne. Ponieważ konsumpcja krajowych produktów i usług przynosi gospodarce wyższy „zwrot” niż konsumpcja dóbr z importu, należy stwarzać polskim firmom dogodne warunki prawne i instytucjonalne, by nie przenosili produkcji za granicę — przekonuje Jacek Kowalczyk, dyrektor marketingu i PR w Grant Thornton Polska.