Mistrzowie wysokiej marży. Creepy Jar, PlayWay, CD Projekt i inni koszą wielką kasę na giełdzie

„Wojna Krwi”, „Green Hell” czy „GoFishing3D” – to tytuły gier wyprodukowane przez polskich developerów, którzy w 2018 roku najlepiej z polskich spółek notowanych na giełdzie zamieniali przychody w zyski.

Bankier.pl opublikował zestawienie spółek giełdowych z najwyższymi marżami netto na GPW. Ranking pokazuje firmy, które najlepiej radzą sobie z zamienianiem przychodów na zyski, a zdominowali go developerzy gier. W pierwszej dwudziestce znajdziemy aż siedmiu producentów wirtualnej rozrywki.

Zestawieniu przewodzi Creepy Jar, czyli niezależny producent gier z gatunku survival simulation.

Studio założone zostało przed czterema laty przez specjalistów z Techlandu, którzy doświadczenie zdobywali przy takich tytułach, jak „Xpand Rally”, „Dead Island”, „Dying Light” czy „Call of Juarez”. Creepy Jar od roku notowane jest na New Connect, a przyczyną jego dobrej passy jest zbliżająca się premiera „Green Hell”.

Tytuł dostępny jest już na Steamie w formule early access, gdzie zbiera bardzo pozytywne oceny. Choć nie znamy jeszcze daty premiery, to studio szacuje sprzedaż tytułu na 300 tys. egzemplarzy w ciągu 12 miesięcy od premiery.

Creepy Jar może się pochwalić marżą za 2018 rok wynoszącą 66,18 proc.

PlayWay zrzesza 44 zespoły deweloperskie.

Powstała w 2011 roku spółka, która uplasowała się na trzecim miejscu z 6-proc. stratą do lidera, prezentuje zupełnie inny model działania niż Creepy Jar. Daje swoim developerom dużo swobody w przygotowaniu gier, ale czuwa nad procesem produkcyjnym, marketingowym i wydawniczym. W tym momencie w PlayWay powstaje aż 61 tytułów w tym samym czasie!

Nie są to oczywiście gry AAA, czyli charakteryzujące się największymi budżetami i najwyższą jakością.

Firma chlubi się jednak 12 milionami pobrań na platformach mobilnych czy pięcioma udanymi akcjami crowdfundingowymi na platformie KickStarter. Specjaliści od zbierania funduszy na swoje tytuły, lubują się w tytułach rolniczych, jak „Farm Expert” czy „Farm Fix”.

Ultimate Games z 50-procentową marżą. PlayWay się cieszy.

Dlaczego? Ponieważ posiada 48-procentowe udziały w Ultimate Games.

Najważniejsze produkcje spółki, które mają zostać wydane w II połowie 2019 r. są praktycznie sfinansowane, a nowe inwestycje w zespoły deweloperskie czy wydawnictwo gier są pokrywane z bieżących, comiesięcznych przychodów. Spółka rozpoczęła dopiero sprzedaż na konsoli Nintendo Switch, a w II półroczu 2019 r. wyda pierwsze gry na Playstation 4 i Xbox One. Zarząd spodziewa się istotnego wzrostu przychodów w tym segmencie w II połowie 2019 r.

podała spółka w komunikacie.

Już 28 maja na Switchu zadebiutuje „GoFishing3D” w cenie 14,99 euro. Oprócz tego zespół produkuje inne wędkarskie tytuły na PC, XO, PS4 i platformy mobilne. Premiera najnowszego Ultimate Fishing Simulator Mobile 2019 zaplanowana jest zaś na drugą połowę roku.

W czołówce nie zabrakło CD Projekt RED.

Redzi wygenerowali 30-procentową marżę, mimo że w 2018 roku wydali jedynie „Wojnę Krwi: Wiedźmińskie opowieści”. Zgrabne połączenie RPG-a i gry karcianej w wiedźmińskim uniwersum zostało ciepło przyjęte przez graczy. Ci, czekają jednak na „Cyberpunka 2077”, który… nadchodzi coraz większymi krokami…

Wyżej od RED-ów znalazły się jeszcze takie firmy jak 11bit studios, Forever Entertainment i Square Games.

Skąd bierze się tak wysoka marża producentów gier?

Gdyby ktoś zapytał mnie, jakie trendy widzę w modelach przychodowych firm technologicznych, bez wahania wymieniłbym dwa: koncentrację na subskrypcjach i niskim koszcie marginalnym.

Pierwszy powoduje, że firma comiesięcznie może liczyć na w miarę stały i łatwy do przewidzenia strumień dochodów. Klienci bardzo często zamknięci są w ekosystemie produktu, więc bariery wyjścia do konkurentów są znaczne. Świetnym przykładem jest tu pivot Apple – od iPhonów, którymi świat już się na nasycił, w kierunku usług.

A to jest łącznikiem do punktu drugiego. Wyprodukowanie nowego iPhone’a kosztuje przecież bardzo dużo – od działu badań i rozwoju po chińskie fabryki.

O wiele łatwiej zarabia się na usługach, których wygenerowanie nie kosztuje praktycznie niczego. Apple Card, Apple News, a wkrótce także Apple TV+ – duplikowanie istniejącego produktu cyfrowego jest o wiele prostsze.

Owszem, trzeba zainwestować w napisanie oprogramowania, ale później można pobierać niekończącą się prowizję z tytułu jego sprzedaży.