Skarbówka dojedzie prezesów spółek. Niespodziewanie i bez słowa ostrzeżenia

Członków zarządów też. Ale nie wszystkich. Niektórzy składkę zdrowotną płacili już wcześnie jak każdy inny pracownik. Poza tymi z powołania. Ci się teraz oburzają, że ktoś im nagle podatki podnosi. A powinni raczej się cieszyć, że dotąd wszyscy o nich zapomnieli i przez lata mogli nie płacić.

O tym, że Ministerstwo Finansów obniży zarobki setek tysięcy członków zarządów i prezesów spółek, którzy dotąd nie płacili żadnych składek, pisze „Rzeczpospolita”. Fiskus obniży, bo nałoży na nich obowiązek odprowadzania 9 proc. składki zdrowotnej.

Gazeta dodaje, że zapis nakładający na kolejną grupę obowiązek odprowadzania składki zdrowotnej i to w takiej samej wysokości jak wszyscy inni pracownicy pojawił się w projekcie ustawy bez uprzedzenia, bez wcześniejszej zapowiedzi i choćby słowa uzasadnienia.

Szok i niedowierzanie? Nie bardzo. Bo co tu uzasadniać? Jak wszyscy mamy się zrzucać na służbę zdrowia, to dlaczego prezesi zatrudnieni na podstawie powołania nie? 

Koniec z przywilejami dla powołanych prezesów

Przy okazji dwa słowa wyjaśnienia. Nie chodzi o wszystkich prezesów spółek i członków zarządów w Polsce. Mamy tak pokręcone prawo, że kiedy prezes zostaje powołany na stanowisko przez radę nadzorczą, to nie zawsze oznacza, że został nawiązany stosunek pracy. Może być tak, że otrzymał powołanie, ale nie została jednocześnie podpisana umowa o pracę czy zlecenie ani kontrakt menedżerski. A więc taki prezes otrzymuje stosowne wynagrodzenie, ale płaci od niego jedynie podatek dochodowy, omijając zgodnie z prawem wszelkie składki na ZUS.

Bizblog.pl poleca

Bosko, co? Wielu by tak chciało.

Ale rząd właśnie chce domknąć tę lukę, która wydaje się bezsensowna i niesprawiedliwa. Ot, całe uzasadnienie. Słuszne moim zdaniem.

Najwyższy czas, by prezesi dorzucili się na NFZ

Oczywiście eksperci już płaczą, że ta zmiana najmocniej uderzy w małe i średnie spółki, bo to one najczęściej zatrudniają menedżerów wyłącznie na podstawie powołania do zarządu. Owszem, ktoś tu zapłaci więcej. Ale zamiast płakać, powinien się cieszyć, że tak długo udało mu się nie płacić tych składek, mimo, że wszyscy inni pracownicy musieli. Ich to bolało od dawna. Teraz zaboli wszystkich.