Zamrożenie gospodarki to dla przedsiębiorców świetna okazja do nauki. Dziwne tezy prezesa NBP

Do tej pory przedsiębiorcy nie mogli zdobyć umiejętności i doświadczenia potrzebnego na trudniejsze czasy, ale na szczęście przyszedł COVID-19 i odkrył w nich pokłady kreatywności i dynamizmu. Takie zdumiewające wnioski płyną z wywiadu, jakiego udzielił prezes NBP Adam Glapiński. Wiadomo przynajmniej, że wiszące nad polską gospodarką widmo obniżki stóp procentowych nieco się oddaliło.

We wtorek ukazał się długo oczekiwany wywiad „Obserwatora Finansowego” z prezesem NBP Adamem Glapińskim, którego małe fragmenty opublikowane przed Sylwestrem wywołały spore zamieszanie i niepewność rynków co do kierunku polityki banku centralnego.

Bizblog.pl poleca

Na publikację pełnego wywiadu trzeba było czekać ponad tydzień, dlatego dopiero teraz wiadomo, że plany obniżenia stóp procentowych są dużo bardziej mgliste, niż wynikało to z wcześniejszych cytatów z Glapińskiego.

„Jeżeli pandemia i sytuacja gospodarcza będą się rozwijały zgodnie ze scenariuszem bazowym, czyli będzie następowała stabilizacja sytuacji epidemicznej i stopniowa poprawa koniunktury, to nie powinno być potrzeby zmiany parametrów polityki pieniężnej w kolejnych kwartałach” – uspokoił.

Glapiński wyjaśnił, że gdyby jeszcze zimą pojawiła się trzecia fala COVID-19, „byłoby możliwe dalsze obniżenie stóp procentowych”, ale dopiero po marcowej projekcji inflacji i PKB. Takie ujęcie tematu znacząco oddala wizję obniżenia stóp procentowych.

Prezes Glapiński wprost przyznał, że NBP od połowy grudnia grał na osłabienie złotego poprzez skup dewiz. „Zarząd NBP od połowy grudnia 2020 r. dokonuje zakupu walut obcych na rynku walutowym w celu wzmocnienia oddziaływania poluzowania polityki pieniężnej NBP na gospodarkę” – wskazał.

Ucz się, prywaciarzu

Adam Glapiński został też zapytany, czy z ciężkich doświadczeń firm w 2020 r. może wyniknąć coś pozytywnego. Prezes NBP chyba nieco zagalopował się w szukaniu pozytywnych stron COVID-19 w gospodarce, która dla bardzo wielu przedsiębiorców oznacza nie tyle wyzwania biznesowe, ile rządowe zakazy prowadzenia działalności.

„Prezydent Roosevelt miał kiedyś powiedzieć, że »spokojne morze nie czyni dobrego żeglarza«. Przy flaucie nie da się bowiem zdobyć umiejętności i doświadczenia niezbędnego w czasie sztormu”

– wyjaśnił poetycko prezes NBP.

Jakie umiejętności nabyli na przykład restauratorzy, którzy nie wytrzymali drugiej fali rządowych obostrzeń i nie doczekawszy się pomocy z tarcz, już zamknęli swoje firmy, zwalniając wszystkich pracowników? Ciekawe, co odpowiedzieliby Adamowi Glapińskiemu.

Prezes NBP przekonuje, że „funkcjonowanie w korzystnych i stabilnych uwarunkowaniach gospodarczych rzadko pozwala na przygotowanie się na trudniejsze czasy. A niestety takie czasy prędzej czy później nadchodzą, bo występowanie nieoczekiwanych szoków jest nieodłączną cechą gospodarki”.

Jeśli gigantyczne trzęsienie ziemi, jakim dla przedsiębiorców było odgórne zamrożenie gospodarki i zakazywanie przez rząd działalności z wybranych branż to „trudniejsze czasy”, to zaczynam poważnie wątpić, czy prof. Adam Glapiński w ogóle rozumie, na czym polega prowadzenie biznesu.

Na pewno nie będzie recesji

Na te „trudniejsze czasy” nie był przygotowany nikt, a w szczególności Adam Glapiński, który początkowo w ogólnie nie kojarzył zakazu prowadzania działalności przez firmy z nadciągającą katastrofą gospodarczą.

Przypomnę, że 18 marca, kilka dni po zamrożeniu przez rząd gospodarki, podczas wspólnej konferencji prasowej z premierem Morawieckim prezes NBP zapewniał, że w 2020 roku Polska osiągnie w 2020 roku wzrost na poziomie nawet 2 proc. PKB. Dziś wiemy, że zamiast wzrostu zaliczyliśmy spadek i to aż o około 3 proc.

Według prognoz NBP na pewno nie będzie recesji, jak to pojawia się w niektórych mediach

– stwierdził z uśmiechem Glapiński.

Adam Glapiński w krotochwilnym nastroju snuł wówczas wizję powrotu gospodarki do normy po obniżeniu poziomu życia „na kwartał, może dwa”. „Jesteśmy silnym państwem i damy sobie radę z jakimś tam koronawirusem” – stwierdził lekceważąco. „Nasze modele nie przewidują wejścia polskiej gospodarki w recesję” – zapewnił.