Albo dostosujemy się do unijnego prawa klimatycznego, albo czekają nas kłopoty

Podobno w rządowych ławach panuje przeświadczenie, że nie ma co tracić czasu i nerwów na analizowanie nowego, unijnego prawa klimatycznego. Szefostwo PiS ma je bagatelizować, wierząc że słaba Bruksela i tak nic na to nie zaradzi. Ale analiza ekspertów z Fundacja ClientEarth Prawnicy dla Ziemi pokazuje, że może też być całkiem odwrotnie.

W UE właśnie zaczęło obowiązywać nowe prawo klimatyczne, które stwarza regulacyjny fundament dla neutralności klimatycznej w 2050 r. i do zredukowania emisji CO2 o 55 proc. w najbliższej dekadzie. Wspólna analiza Fundacji ClientEarth Prawnicy dla Ziemi oraz Instytutu Zielonej Gospodarki wskazuje, że niektóre kraje członkowskie, w tym Polska, będą musiały nieco skorygować swoje dotychczasowe strategie. 

Nowe prawo zobowiązuje każde państwo członkowskie do uwzględnienia unijnego celu neutralności klimatycznej w krajowych działaniach, planach i strategiach

– przypomina autor opracowania Bolesław Matuszewski, adwokat, pełnomocnik Fundacji ClientEarth.

Bizblog.pl poleca

Prawo klimatyczne UE wymusza zmiany w polskich dokumentach

W Brukseli też obawiano się, że nowe prawo klimatyczne UE (na które zgodziła się Polska, a wstrzymała się jedynie Bułgaria) będzie przez większość krajów członkowskich bagatelizowane. Dlatego zdecydowano się na przyjęcie specjalnego pakietu „Fit for 55”, który wyznacza na poszczególne kraje konkretne obowiązki. Nie jest żadną tajemnicą, ze kluczowa w tym kontekście ma być przede wszystkim redukcja emisji CO2. Ale najpierw trzeba pamiętać o tym, że prawo klimatyczne UE jest po prostu obowiązującym prawem. 

Jest rozporządzeniem unijnym, które odnosi bezpośredni skutek względem Państwa Członkowskiego, i które musi być przez to Państwo Członkowskie przestrzegane w całości od chwili jego wejścia w życie

– czytamy w opracowaniu.

A to w ocenie Marcina Korolca, dyrektora Instytutu Zielonej Gospodarki, oznaczać będzie konieczne zmiany w środowiskowych strategiach Polski. Chodzi o takie dokumenty jak: Krajowy Plan na Rzecz Energii i Klimatu, Politykę Energetyczną Polski do 2040, czy Strategię Odpowiedzialnego Rozwoju.

Wymagają zmian, aby ich realizacja nie stała w sprzeczności z europejskim celem neutralności klimatycznej do roku 2050 – przekonuje ekspert.

– przekonuje ekspert.

Możliwe kłopoty prawne i finansowe

Eksperci z Fundacji ClientEarth Prawnicy dla Ziemi wyraźnie zaznaczają, że nierespektowanie prawa klimatycznego UE będzie oznaczać sądowe kłopoty. Takie państwo „będzie narażone na wszczęcie postępowania przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej”. Przypominają też, że dotychczasowe orzecznictwo TSUE jednoznacznie sugeruje, że jedno państwo członkowskie „nie będzie mogło się usprawiedliwić tym, że inne Państwo Członkowskie też swoich obowiązków w tym zakresie nie wykonuje”. 

Co więcej: nie można wykluczyć możliwości wkroczenia na drogę sądową, również przez osobę prywatną. Tym samym mogą zacząć nagle namnażać się gwałtownie pozwy sądowe za łamanie prawa klimatycznego UE.

Złamanie tej zasady narazi Polskę na skargę na naruszanie traktatowych obowiązków

– nie ma wątpliwości Marcin Korolec.

Szef Instytutu Zielonej Gospodarki zwraca dodatkowo uwagę, że nieprzestrzeganie prawa klimatycznego UE może też jak najbardziej mieć swoje konsekwencje finansowe. Przykładem są Krajowe Plany Odbudowy. Ten polski ma być przy okazji też kołem zamachowym przyszłej transformacji energetycznej. Ale rząd Morawieckiego musi jeszcze na ocenę polskiego KPO czekać – Bruksela bardzo dokładnie go prześwietla.

Mam nadzieję, że przedłużający się proces zatwierdzenia polskiego Krajowego Planu Odbudowy skłoni rząd do poprawienia tego dokumentu i wykorzystania szansy jaką stworzyła Unia Europejska do sfinansowania choćby części inwestycji w konieczną, zieloną transformację polskiej gospodarki

– uważa Korolec.