Cała prawda o luksusach w Dolinie Krzemowej. Za polską średnią płacę dostaniesz łóżko

Praca w Dolinie Krzemowej wciąż kojarzy się wielu Polakom z ogromnym prestiżem i świetnymi zarobkami. I o ile ta pierwsza część w miarę pokrywa się z rzeczywistością, to kwestia poziomu życia bywa już mocno przerysowana.

fot: Instagram.com/Podshare

Przeciętny pracownik związany z IT zarabia w Dolinie Krzemowej ok. 10 tys. dolarów miesięcznie. A jakby było tego mało, pracuje jeszcze dla tak uznanych marek jak Facebook, Google, Intel albo Oracle. Brzmi bajkowo?

Tylko na papierze. W rzeczywistości wspomniane pieniądze ledwie starczają czasami na normalne życie, nie mówiąc już o szaleństwach. Sporą część wynagrodzenia pochłania bowiem wynajem mieszkania. Sztandarowym przykładem jest tu położone tuż obok Silicon Valley San Francisco. W samej Dolinie Krzemowej miejsce znajduje tylko finansowa elita, która kupuje sobie domy na strzeżonych osiedlach. Cała reszta stara się znaleźć mieszkanie w okolicy.

A nawet to wiąże się z wieloma wyrzeczeniami.

CNN pisał niedawno, że dwupokojowy lokal w dobrej lokalizacji wiąże się z wydatkiem 4,4 tys. dol. Czyli niemal połowy pensji.

Mówimy przy tym o średnich zarobkach, a do Doliny Krzemowej udaje się też wiele osób, które są u progu poważnej kariery zawodowej. W ich wypadku sytuacja jest już naprawdę krytyczna.

Nie pozostaje im więc nic innego jak szukać tańszych form zakwaterowania. M.in. z myślą o nich ruszył projekt firmy Podshare. Amerykanie zbudowali coś w rodzaju ponadstandardowych hoteli robotniczych. Nie przypominają one wyglądem naszych akademików – to raczej poziom taniego, fancy hostelu dla backpackerów. Rożnica polega jednak na tym, że przyszłe gwiazdy IT nie mogą przyjmować u siebie gości, a światło w pokojach gaszone jest równo z wybiciem 22.00. Dla osób mocno zorientowanych na robienie kariery to wymarzone warunki do życia.

Za pół piętrowego łóżka z telewizorem i wieloma współlokatorami w pakiecie Amerykanie śpiewają sobie tylko 1200 dol. miesięcznie. W przeliczeniu na złotówki będzie to ok. 4,5 tys. Za kawałek miejsca do spania w dormitorium trzeba więc wyłożyć nieco więcej niż wynosi dzisiaj w Polsce średnia krajowa. Ale dla nowych lokatorów oferta Podshare i tak jawi się jako wybawienie z opresji.

Miałem mikrostudio za 1750 dol. miesięcznie. Zajmowało mniej niż 200 stóp kwadratowych (ok. 18 m2 – przyp. red.). – opowiadał CNN jeden z klientów Podshare.

Podshare ma takich łóżek 220 w 7 różnych lokalizacjach. Poza San Francisco można ich znaleźć m.in. w Los Angeles.

Wynajmowanie pojedynczego łóżka i tak nie jest jednak w tamtych rejonach szczytem desperacji.

Znane są przecież przypadki, w których młodzi pracownicy decydowali się na spanie w przyczepach kempingowych albo stawiali kontenery na wynajętych miejscach parkingowych. Ilustrator Peter Berkowitz zdecydował się nawet na zamieszkanie w drewnianej skrzyni, która stała w pokoju jego znajomego (o dokładnie w takiej) Kosztowało go to jedyne 400 dol. miesięcznie.

Trzeba zresztą pamiętać, że sam czynsz za mieszkanie, to przecież tylko część ogólnych wydatków. Kilka lat temu Patryk Brożek z firmy Wheel System podawał na swoim blogu konkretne ceny. Opłaty za media i wywóz śmieci miały kosztować 70 dol., obiad w najtańszym barze to kolejne 10 dol., a wizyta w kinie – 25 dol. Jeżeli dorzucimy do tego jeszcze wynajem samochodu (albo kupno na raty) to nagle okazuje się, że z pięciocyfrowej wypłaty zostaje nam w kieszeni tylko kilku Waszyngtonów.