Kierowcy Ubera i Lyfta zakładają związki zawodowe

Kierowcy jeżdżący dla Ubera i Lyfta próbowali zablokować ulice San Francisco. W ten sposób chcieli zwrócić uwagę na swoje postulaty. Domagają się prawa do utworzenia związku zawodowego i wzywają do uchwalenia nowej ustawy wspierającej prawa pracowników.

Ustawa Assembly Bill 5, ustalająca, kto jest, a kto nie jest niezależnym wykonawcą usług, znana jako AB5, to obecnie główny cel legislacyjny kierowców pracujących dla Ubera i Lyfta. Dzięki niej mieliby być traktowani jako pełnoprawni pracownicy i przysługiwałaby im stosowna w tym względzie ochrona. 

Organizujemy się od dłuższego czasu i nie odejdziemy, będziemy walczyć, dopóki nie dostaniemy tego, na co zasługujemy. Kierowcy zasługują na takie same prawa i ochronę jak pracownicy – uważa jeden z uczestników protestu Edan Alva, kalifornijski kierowca Lyfta od 5 lat, według którego płace spadają od samego początku jego pojawienia się w firmie. 

Nie będziemy się już cofać, podczas gdy Uber zarabia fortunę na pracownikach, którzy są coraz bardziej wyrozumiali – ostrzegał z kolei Carlos Ramos, kierowca Ubera.

Uber i Lyft mają swoje propozycje dla kierowców

Zgadzamy się z celem projektu ustawy, jakim jest ochrona pracowników, ale nie zgadzamy się, że ochrona ta powinna odbywać się kosztem elastyczności, na której opiera się nasza społeczność, aby uzupełniać ich dochody, wspierać ich rodziny i ustalać własne harmonogramy. Po rozmowach z tysiącami kalifornijskich kierowców i wysłuchaniu ekspertów w dziedzinie prawa pracy, proponujemy zmianę, która chroni zarobki kierowców i elastyczność w zarabianiu, kiedy i jak chcesz. Nasza propozycja obejmuje dodatkową ochronę miejsca pracy dla kierowców i minimalny próg zarobków – napisał Lyft w swojej odpowiedzi na żądania kierowców.

W podobnym tonie wypowiedział się też Uber. Ale jedni i drudzy, żeby pokazać, że los kierowców wykonujących dla nich usługi leży im na sercu – przedstawili swoje propozycje. Wśród nich znalazło się miejsce na płace minimalną – 21 dolarów za godzinę. Do tego płatny czas wolny, zwolnienie lekarskie i odszkodowanie w przypadku zranienia w czasie jazdy, a także zbiorowy głos i „możliwość wpływania na decyzje dotyczące ich pracy”.

Na organizacjach pracowniczych taka oferta nie zrobiła wrażenia

Gig Workers Rising to jedna z organizacji, która domaga się powołania związków zawodowych kierowców Ubera i Lyfta. Ich samych zaś namawia do wspierania ustawy AB5. 

Przedstawione propozycje w żadnej mierze nie są dla nich zadowalające. Proponowana zaś stawka minimalna w wysokości 21 dolarów za godzinę na nikim nie zrobiła żadnego wrażenia. 

Według Gig Workers Rising to nic innego, jak próba zniwelowania wysiłków kierowców względem przyjęcia nowych regulacji prawnych. W ten sposób Uberowi i Lyftowi ma tak naprawdę nie zależeć na podnoszeniu płac kierowcom i powołaniu do życia ich związku zawodowego. 

Prawa pracowników ważne nie tylko dla kierowców

Ustawa AB5 przeszła przez Zgromadzenie Kalifornijskie i jest obecnie rozpatrywana w Senacie. Jej ewentualnie przyjęcie dodatkowo usystematyzuje przełomową decyzję amerykańskiego Sądu Najwyższego, który ustanowił bardziej rygorystyczne zasady klasyfikacji wykonawców przez firmy. 

Wedle tej decyzji muszą oni pracować całkowicie niezależnie, wykonywać pracę nietypową dla działalności firmy i muszą być „zwyczajowo zaangażowane w niezależnie ustanowiony handel, zawód lub biznes o takim samym charakterze” jak praca, którą wykonują.

Ewentualne przyjęcie ustawy AB5 miałoby swoje konsekwencje wpływające na zakres wykonawców, w tym niezależnych dziennikarzy, kierowców ciężarówek lub pracowników obsługi technicznej.