Pracownicy socjalni coraz częściej mają gorzej niż ich podopieczni. NIK obnaża patologię systemu

Bieda w Polsce maleje, ale pogarsza się sytuacja pracowników socjalnych, którzy mają pomagać tym, którzy sobie nie radzą. Paradoks? Raczej efekt daleko idących zaniedbań ze strony państwa. Z najnowszego raportu Najwyższej Izby Kontroli wyłania się dramatyczny obraz systemu opieki socjalnej w Polsce.

Inspektorzy z NIK oraz Głównego Inspektoratu Pracy do ośrodków pomocy społecznej weszli w drugiej połowie ubiegłego roku. Na celownik wzięto w sumie 24 placówki, w których zatrudnionych było 468 pracowników socjalnych. Ponad 4 tysiące z nich wzięło dodatkowo udział w specjalnej ankiecie. Tym samym poznano opinie co czwartego tego rodzaju pracownika. Nikt wcześniej nie przeprowadził na taką skalę takiego badania.

Niestety, wnioski płynące z tych analiz są bardzo niepokojące. Chociaż paradoksalnie poziom ubóstwa w Polsce spada w ostatnich latach, to pogarsza się też sytuacja pracowników socjalnych – często w starciu z biedą występujących w pierwszej linii frontu. 

NIK sprawdził jakich środków bezpieczeństwa używają pracownicy socjalni.

Pracownicy socjalni: niedocenienie i jest ich zbyt mało

Pierwsze wnioski, jakie nasuwają się po przeprowadzeniu badań, wskazują przede wszystkim, że pracownicy socjalni czują się w pierwszej kolejności niedoceniani. Większość z nich narzeka na ogrom pracy, na coraz więcej obszarów, gdzie może lub powinna mieć miejsce polityka socjalna. Przy tym ciągle kulą u nogi jest nadmierna biurokracja. I rzecz jasna brakuje na wszystko pieniędzy. A to, podobnie jak w innych dziedzinach zawodowych, wpływa na jakość wykonywanej pracy.

Aż 64,4 proc. ankietowanych przez NIK pracowników socjalnych uważa, że „nie spotyka się z uznaniem i szacunkiem społecznym w związku z wykonywaną pracą”. Na ich efektywność ma wpływać także ich mała liczebność. Wśród 24 ośrodków pomocy skontrolowanych na tę okoliczność wymogu ustawowego mówiącym o jednym pracowniku socjalnym na 50 rodzin lub osób samotnie gospodarujących objętych pomocą socjalną – nie spełniało aż 16 placówek. Bywało, że pracownik miał pod swoimi skrzydłami nie 50, a 150 beneficjentów.

Za dużo pracy, a prawdziwe problemy społeczne umykają

Korzystanie nawet z kilkudziesięciu ustaw, przeprowadzanie miesięcznie kilkudziesięciu wywiadów, branie udział w co najmniej kilkudziesięciu wypadów w teren. Do tego konieczny kontakt z wieloma instytucjami zewnętrznymi i też korzystanie z lokalnych, regionalnych, czy wreszcie krajowych programów. Tak, w bardzo dużym skrócie i uproszczeniu, wgląda dzień pracy pracownika socjalnego. Dlatego sami zainteresowani narzekają na to, że jest ich po prostu za mało. 

Więcej etatów pozwoliłoby na rozłożenie pracy, której jest od groma. Stąd 84 proc. przepytanych w tym celu respondentów uważa, że pracy biurowej jest zdecydowanie zbyt dużo. Podobnie jak i samych podopiecznych, skierowanych pod opiekę jednego pracownika socjalnego. Co więcej: w 10 na 24 skontrolowanych ośrodków warunki pracy były niezgodne z przepisami BHP. Ponadto połowa ankietowanych (prawie 50 proc.) skarży się na kontakt w pracy z agresją fizyczną. Na tę werbalną aż 86 proc. ankietowanych pracowników socjalnych. 37 proc. z nich nie czuje się bezpiecznie w biurze; 66 proc. – w terenie. 

Co na to pracodawca pracowników socjalnych? Nic. W 17 ośrodkach pomocy społecznej (ok. 71 proc.) nie opracowano nawet standardowej oceny ryzyka zawodowego dla pracownika socjalnego. W 9 ośrodkach pomocy społecznej nie zastosowano żadnych zabezpieczeń; w 6 zainstalowano monitoring wizyjny, a w 10 przycisk antynapadowy. Z kolei w 16 placówkach brakowało rozwiązań na rzecz przeciwdziałania mobbingowi i dyskryminacji.

W kiepskich warunkach z jeszcze bardziej kiepska pensją

Pracownicy socjalni nie mają także okazji, żeby się chwalić sprzętem, jakiego w trakcie wypełniania swoich obowiązków służbowych używają. Jedynie co piąty (22 proc. ankietowanych) przyznał, że ma do dyspozycji służbowy telefon komórkowy. Na własny komputer nie ma co liczyć 14 proc. przepytanych pracowników socjalnych. 22 proc. z nich skarżyło się również na brak dostępu do elektronicznych baz pozwalających na ustalanie i weryfikowanie informacji o wnioskodawcach. 

Skoro tak jest z wyposażeniem w pracy, to nie może być lepiej jeżeli chodzi o poziom wynagrodzenia. I rzeczywiście: 99 proc. respondentów stwierdziło, że „ich wynagrodzenie wraz z dodatkiem za pracę w terenie i nagrodami nie spełnia roli motywującej do lepszej pracy”. Sytuacja o tyle staje się paradoksalna, że nie brakuje już przykładów, w których podopieczni ośrodków uzyskiwali więcej w formie świadczeń z pomocy społecznej, niż zarabiał pracownik socjalny.

NIK proponuje resortowi zmiany

Na podstawie tych wyników kontroli NIK zwrócił się do Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej z apelem o zainicjowanie niezbędnych w tym zakresie zmian. Chodzi m.in. o ograniczenie liczby obowiązkowych dokumentów przedstawianych corocznie przez ośrodki pomocy społecznej radzie gminy. Inspektorzy nawołują także resort do opracowania przepisów w sprawie standardów BHP dla pracowników socjalnych w biurze i w terenie oraz wprowadzenia Standardów Pracy Socjalnej.

Zdaniem NIK pracownicy socjalni powinni także mieć zapewniony dostęp do komputerów, w celu m.in. usprawnienia procesu sporządzania rodzinnych wywiadów środowiskowych i ich aktualizacji. Do tego wdrożenie wewnętrznych procedur dotyczących przeciwdziałania zjawiskom mobbingu i dyskryminacji. 

Z taką formą agresji werbalnej pracownicy socjalni stykają się najcześciej.

Pracownicy socjalni już raz byli źli na rząd, ale im minęło

Przypomnijmy, że nie tak dawno niezadowolenie pracowników socjalnych miało zakończyć się nawet strajkiem. 

Zbieramy deklaracje występowania w imieniu różnych grup zawodowych w trakcie tego protestu z całej Polski. Zbieramy je tak od związków zawodowych, jak i osób niezrzeszonych. Liczy się dla nas każdy głos

– mówiła w czerwcu 2019 r. Maria Kamińska, sekretarz Polskiej Federacji Związkowej Pracowników Socjalnych i Pomocy Społecznej. 

Wtedy pracownicy socjalni mieli być złym snem rządzących, a ich ewentualny głośno wyrażony sprzeciw miał być kijem w szprychy przy okazji rozszerzania programu 500+ na pierwsze dziecko. Ale Polska Federacja Związkowa Pracowników Socjalnych i Pomocy Społecznej deklaracje z całej Polski zbierała tak długo, że w końcu wszyscy o tym zapomnieli i z planowanego strajku wyszły nici. Czy teraz impulsem będzie raport NIK i GIP? Czas pokaże.