Pracownicy sanepidu podnieśli bunt. Nie chcą kontrolować firm i nakładać mandatów

„Po co nakładamy mandaty, które i tak są anulowane?” – pyta szefowa sanepidowskiej „Solidarności” w liście wysłanym do GIS, który właśnie wyciekł do mediów. Urzędnicy skarżą się, że są „znieważani, wyśmiewani, szykanowani i poniżani” podczas kontroli przedsiębiorców, a na dodatek obawiają się pozwów za te kontrole „na podstawie nielegalnego rozporządzenia premiera.”

Do listu szefowej „Solidarności” w sanepidzie, Doroty Walczak, dotarło Radio Zet. Wynika z niego, że urzędnicy mają już serdecznie dość kontroli przedsiębiorców łamiących obostrzenia.

Przede wszystkim pracownicy sanepidu skarżą się na to, że są „znieważani, wyśmiewani, szykanowani i poniżani” podczas kontrolowania przedsiębiorców. 

Żądamy podjęcia w trybie pilnym działań w celu zabezpieczenia pracowników

– pisze Walczak.

Bizblog.pl poleca

Pracownicy sanepidu obawiają się również publicznych linczów, ponieważ są podczas kontroli nagrywani, a ich wizerunek jest następnie ujawniany w internecie. Dodatkowo obawiają się pozwów od przedsiębiorców za przeprowadzanie kontroli.

Nielegalne rozporządzenia premiera

Przy okazji wycieku tego listu wychodzi na jaw, że sam sanepid nazywa rozporządzenia na podstawie których działa „nielegalnymi”.

Nie wyrażamy zgody i nie pozwolimy, by przedsiębiorcy mogli tworzyć listy pracowników łamiących prawo, by każdy pracownik, który złamie prawo realizując czynności na podstawie nielegalnego rozporządzenia premiera miał zostać napiętnowany, a listy miały posłużyć przedsiębiorcom i prawnikom w przygotowaniu pozwów, które pozwolą pociągnąć te osoby do odpowiedzialności a także napiętnować w ich środowiskach

– czytamy w liście.

Dlatego właśnie sanepidowska „Solidarność” domaga się naprawienia przepisów prawa.

Uważamy, że aby realizować nasze zadania polegające na zachowaniu bezpieczeństwa sanitarno-epidemiologicznego w kraju należy wreszcie uporządkować wszystkie akty prawne, by działania były skuteczne, nasza praca bezpieczna, a wydawanie poleceń pracownikom miało sens

– pisze Walczak.

Cyrk a nie praca

Po co nakładamy mandaty, które i tak są anulowane?

– pyta Dorota Walczak.

Widać, że urzędnikom kompletnie podcięły skrzydła coraz częstsze wyroki sądów, które anulują kary wymierzane przedsiębiorcom na podstawie rozporządzeń premiera. Pracownicy sanepidu czują się jak w cyrku. I mają tego dość.