Praca z domu super sprawa. Ale teraz cię zwolnią i zastąpią tańszą wersją z Bangalore albo Suwałk

Płacili sowite pensje białym kołnierzykom z Warszawy, Krakowa czy Wrocławia, bo potrzebowali ich pod ręką. Pandemia sprawiła, że wszyscy wylądowaliśmy w domach. A skoro komunikujemy się przez Zooma, a notatki wymieniamy przez Teamsy, to co za różnica, czy pracownik siedzi w stolicy Polski, czy w indyjskim Bangalore?

W czasie, gdy rządy wielu krajów na świecie pozamykały obywateli w domach i zaleciły pracodawcom, by umożliwiali pracę zdalną wszędzie tam, gdzie to możliwe, firma technologiczna NTT przeprowadziła szeroko zakrojone badanie, które odsłoniło przed nami nieoczywiste konsekwencje przetoczenia się pandemii koronawirusa przez glob. Nieoczywiste, ale bardzo bolesne…

Wyniki badań zamieszczonych w „Global Managed Services Report 2020” zostały oparte o 1250 opinii menedżerów z 29 krajów świata. Efekt? 45 proc. z nich zamierza w ciągu najbliższych 18 miesięcy preferować outsourcing kosztem zatrudniania pracowników we własnej firmie.

źr: badanie firmy Devire

Rekrutacja w Indiach

Pracodawcy do tej pory kurczowo trzymali się tradycyjnego modelu pracy, w którym zatrudnieni musieli stawiać się codziennie w biurze. W badaniu przeprowadzonym przez Gumtree i Randstad 19 proc. z nich skarżyło się na brak bezpośredniego kontaktu z pracownikiem, a co ósmy wskazywał na brak pewności co do rzetelnego wypełniania zleconych zadań w godzinach pracy.

Bizblog.pl poleca

Perspektywa zmieniła się tuż po tym, gdy ich podwładni wylądowali w mieszkaniach. A to zaczęło w naturalny sposób prowadzić przedsiębiorców do nowych wniosków.

Jeśli praca może być wykonana zdalnie przez pracownika w USA, może być również wykonana zdalnie przez, powiedzmy, pracownika w Indiach lub Chinach

– wskazała Isabel Sawhill z The Brookings Institution, cytowana przez „Financial Times”.

Zlecanie pracy osobom żyjącym na drugiej półkuli nie jest oczywiście niczym nowym. Lider światowego outsourcingu, indyjskie miasto Bangalore gromadzi u siebie usługi warte przeszło 60 mld dol. Przenoszenie pracy poza biurowce często napotykało na duży opór. Nawet wśród firm IT.

Covid-19 dał pracy zdalnej nowy impuls.

Czy konsekwencją koronawirusa będzie turboglobalizacja?

 W sektorze finansowym i IT jest dostrzegalna skłonność pracodawców, by przedłużać pracę zdalną. A to może prowokować pomysły, by sięgać po pracowników z globalnej bazy

– przyznaje w rozmowie z Bizblog.pl Łukasz Komuda, ekspert rynku pracy.

Zastrzega jednak, że nie przeceniałby tego i wskazuje jednak na kilka problemów – barierę kulturowa i kwestię weryfikowania kwalifikacji.

W przypadku pracy koncepcyjnej oraz takiej, gdzie kluczowe jest bardzo dobra znajomość potrzeb i specyfiki klientów, sięganie po pracowników z innych krajów – szczególnie tych odległych kulturowo i geograficznie – może być znacznie bardziej problematyczne. Może się okazać, że firmy znajdą tańszych pracowników za granicą, a potem przekonają się, że to nie działa. W dodatku ludzie w odległych krajach mieszkają w innych strefach czasowych, co może komplikować pracę przy projektach, które wymagają stałej wzajemnej komunikacji

– wyjaśnia.

Praca zdalna w Polsce

Można założyć również inny scenariusz. Zamiast wyprowadzki poza granice Polski, firmy zaczynają szukać pracowników w biedniejszych regionach kraju. Pracodawcy z Krakowa zapuszczają się w poszukiwaniu kandydatów na Podkarpacie, szefowie z Warszawy wyszukują perełek na Suwalszczyźnie, a Gdańszczanie przeczesują centralną część kraju. Wraz z upowszechnieniem się pracy zdalnej, wszelkie ograniczenia przecież znikają.

Zdaniem Łukasza Komudy to prawdopodobny przebieg zdarzeń. Na przeszkodzie może stanąć jednak banalny fakt – pracownicy mają skłonność, by przenosić się do miast, w których mogą liczyć na wyższe stawki, większy wybór pracodawców, wygodniejsze życie czy wielkomiejskie atrakcje. I większość spośród tych wykwalifikowanych już to zrobiła. Co oczywiście nie oznacza, że nie ma już żadnego pola manewru

Takich pracowników nie będzie wielu, co nie znaczy, że firmy nie będą próbowały ich wyłowić

– kończy ekspert.