Ryanair szuka u nas pilotów. Pokazał paski płacowe i wyszło, że można zarobić 75 tys. zł miesięcznie

Ryanair ogłosił rozpoczęcie współpracy z łódzkim ośrodkiem Bartolini Air. Irlandzki przewoźnik będzie tam szkolił pilotów, a zapotrzebowanie ma całkiem spore. W ciągu czterech lat chce zatrudnić 320 osób.

Ryanair/Bartolini Air Mentored Pilot Training Programme – pod taką nazwą Ryanair będzie szkolił pilotów zawodowych nad Wisłą. Serwis „Rynek Lotniczy” pisze, że 18-miesięczny intensywny program szkoleniowy będzie dawał uczestnikom możliwość uzyskania licencji pilota. Osoby, które go ukończą, będą gotowe do szkolenia na pilota Boeingów 737 w Ryanair.

Problemem mogą okazać się pieniądze. Ale nie te, które potencjalnie będzie można zarobić, a te, które należy wydać, by zdobyć licencję. Kandydat na pilota, jeśli startuje z nauką od zera, musi się liczyć z wydatkiem 60 tys. euro.

Bartolini Air jest jednym z największych ośrodków szkolenia lotniczego w Europie Środkowej. W ramach programu we współpracy z Portem Lotniczym Łódź im. Władysława Reymonta oraz Lotniskiem Olsztyn-Mazury przygotujemy pilotów do pracy w Ryanair. Do tej pory przeszkoliliśmy ponad 1500 pilotów z 56 krajów, a wielu z nich pracuje już w tej linii lotniczej – powiedział Bartłomiej Walas, założyciel i prezes Bartolini Air.

Pilotów trudniej znaleźć niż kasjerów

To, że linie lotnicze cierpią z powodu braku pilotów, nie jest żadną nowością. Tak samo jak fakt, że to właśnie Ryanair cierpi najbardziej. Dlaczego? Linia kierowana przez Michaela O’Leary’ego to taka lotnicza Biedronka. Sprzedaje tanio, ale w takich ilościach, że dzięki efektowi skali zarabia ogromne pieniądze. W ubiegłym roku finansowym (liczonym do marca) Irlandczycy zarobili na czysto 880 mln euro. I to pomimo regularnych problemów ze strajkującą załogą.

Obie marki łączy coś jeszcze – ogromny problem ze znajdowaniem pracowników. O ile jednak Biedronka szuka przede wszystkim kasjerów (czyli zawodu, gdzie próg wejścia jest praktycznie żaden), o tyle Ryanair potrzebuje ludzi, których przygotowanie do pracy kosztuje nawet 200 tys. zł. A do tego konkuruje o nich z innymi liniami, które również otwierają nowe połączenia i potrzebują ludzi do ich obsługi.

Obecnie Ryanair przewozi ok. 150 mln pasażerów rocznie. Plany na rok 2024 mówią o ponad 200 mln.

W geście desperacji Ryanair rzucił swoich rekruterów nawet do Afryki, a dokładnie – do RPA, gdzie zorganizował szereg dni otwartych dla osób posiadających uprawnienia do prowadzenia Boeingów 737. Stało się to niedługo po tym, jak 140 pilotów wyjął mu Norwegian, oferując im umowy o pracę.

Ile zarabia się w Ryanairze?

Irlandczycy piszą, że pensja kapitana może dojść do 200 tys. euro rocznie. Po każdych pięciu przepracowanych dniach przysługują 4 dni wolnego. Dużo zależy jednak od lokalizacji.

W ubiegłym roku przewoźnik prowadził rekrutację we Wrocławiu, Poznaniu, Warszawie, Gdańsku i Katowicach, widełek wynagrodzeń jednak nie podał. Wcześniej opublikował za to paski wynagrodzenia pilotów z innych krajów. I wyszło na to, że pensje wahają się między 63 tys. a 75 tys. zł. W Polsce to jednak trudne do wyobrażenia. Przykładowo w LOT wynagrodzenia zaczynają się od 15 tys. zł brutto (pierwszy oficer) i dochodzą do 30 tys. zł (w przypadku kapitana, latającego taką klasą samolotów jak Dreamliner). I to chyba bardziej prawdopodobne zarobki przyszłych pilotów Ryanaira.