Pożary składowisk odpadów trwają w najlepsze. To szybko się nie zmieni, nowe prawo w powijakach

Pożary wysypisk śmieci były w zeszłym roku prawdziwą plagą. Jeżeli uważacie, że teraz jest znacznie lepiej, bo w telewizji o tym jakby mniej, to jesteście w błędzie. Składowiska dalej płoną na potęgę. Część przepisów, które mają ów proceder ukrócić, poznamy po wakacjach, ale część ma wejść w życie dopiero za… 4 lata.

Jeszcze w 2012 r. w naszym kraju odnotowywano raptem 75 pożarów wysypisk śmieci rocznie. Od tego czasu ich liczba jednak systematycznie rośnie. W 2013 r. było ich już 82, w 2014 r. – 88, w 2015 r. – 126, w 2016 r. – 117, w 2017 r. – 132, w 2018 r. – już 242. Do połowy sierpnia tego roku, wedle danych Państwowej Straży Pożarnej – było ich już 128.

Bizblog.pl poleca:

Jaka jest tego przyczyna? Z pewnością pożary składowisk odpadów są najbardziej opłacalnym sposobem na utylizację śmieci przywiezionych do nas zza granicy. Przy okazji można też coś skubnąć z ubezpieczenia. I wszyscy są szczęśliwi. Może oprócz okolicznych mieszkańców skazanych na wdychanie trującego dymu. 

Wysokie temperatury nie pomagają

Rzecz jasna nie każdy pożar składowiska odpadów, to wynik cynicznej gry właściciela. Nie brakuje przykładów, w których to samozapłon winien jest pojawieniu się ognia. Ten z kolei dopingują wysokie temperatury powietrza. 

Niektóre typy odpadów mają tendencję do tego, że mogą się samoistnie mocno nagrzewać i po przekroczeniu temperatury 85-90 stopni tworzywa sztuczne zaczynają mięknąć. A stąd już niedaleka droga do samozapłonu – przekonuje w wywiadzie dla serwisu SmogLab.pl dr Maciej Gliniak z Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie

Jak wyjaśnia ekspert, odpady mają taką cechę, że są materiałem luźnym, więc taka hałda zachowuje się jak komin i powietrze zasysane od dołu podsyca ogień.

Zamykać okna, bo dym trujący

Ostrów Wielkopolski, Trzebiń, Jawor, Studzianki, Sączów, Gać koło Oławy — to tylko niektóre miejsca na mapie Polski, gdzie w ostatnim czasie znowu wybuchały pożary składowisk odpadów. Jeden z ostatnich, który ciągle jest dogaszany, miał miejsce w Sławęcicach, koło Kędzierzyna-Koźla.

Według danych Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska w Opolu przez ten pożar mocno skoczyło w górę stężenie pyłów PM10 i PM 2,5, a także benzenu. Nic dziwnego, że służby miejskie nakłaniały mieszkańców, w trosce o własne zdrowie, o zamykanie okien w mieszkaniach.

O tym, jak niebezpieczne mogą być wywiewy ze składowiska odpadów, przekonali się ostatnio mieszkańcy Siemianowic Śląskich. Tu nawet nie był potrzebny pożar, żeby kilkanaście osób trafiło do szpitala z objawami zatrucia. 

Walka z wiatrakami

Nie bez znaczenia jest też liczba nielegalnych wysypisk w naszym kraju. W ostatnim czasie takie odkryto m.in. w Żorach, w sąsiedztwie domków jednorodzinnych i szkoły podstawowej. Z kolei śledczy z Prokuratury Okręgowej w Gliwicach na celownik wzięli nielegalne wysypisko w Siemianowicach Śl.

Według ekspertów w najbliższym czasie nie ma co liczyć na to, że nielegalne składowiska przestaną powstawać. Raczej może być odwrotnie. A to za sprawą wprowadzonego jeszcze w 2017 r. zakazu importu 24 frakcji odpadów do Chin, gdzie do tej pory trafiały śmieci z USA, Japonii i UE. Chiński resort środowiska swoją decyzję tłumaczył m.in. troską o zdrowie swoich obywateli. 

Próba skonstruowania skutecznych regulacji

Obowiązek gromadzenia odpadów w wyznaczonych strefach pożarowych, określenie podstawowego wymagania dla ścian oddzielenia przeciwpożarowego oraz wyznaczenie maksymalnej wysokości hałdy odpadów palnych — takie zapisy zawiera rozporządzenie, które ma zacząć obowiązywać po wakacjach. 

Ponieważ jednak już teraz widać, jak na dłoni, że owe regulacje procederu z pożarami składowisk odpadów odczuwalnie nie ukrócą — Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji pracuje już nad nowym pakietem przepisów. Chodzi głównie o wymagania przeciwpożarowe, jakie powinny spełniać obiekty przeznaczone do zbierania, magazynowania lub przetwarzania odpadów.

Instytucje samorządowe i organizacje przedsiębiorstw do projektu w sumie zgłosiły ponad 300 uwag. 

Dyskusja jest, trudna ale jest dialog, co cieszy i buduje. Obecne są wszystkie zainteresowane resorty oraz branże. Jedno jest pewne, że taniej nie będzie. Czekają nas kolejne wydatki i inwestycje – uważa Piotr Szewczyk, prezes Rady Regionalnych Instalacji Przetwarzania Odpadów.

Na ostateczne rozstrzygnięcia tego dialogu przyjdzie nam jednak poczekać. Nowe przepisy miałyby wejść w życie za 4 lata, w sierpniu 2023 r.