Powrót obostrzeń. Rząd stara się dokręcać śrubę tak, żeby nikt nie zauważył. Na razie w powiatach

Zaledwie 25 lipca rząd poluzował obostrzenia związane z epidemią COVID-19, ale wystarczyło kilka dni, by zapowiedział powrót do rygorów sanitarnych. Na razie dotyczy to 20 powiatów w Polsce, ale po posiedzeniu Rządowego Zespołu Zarządzania Kryzysowego wznowiono intensywną akcję informacyjną, przypominając o myciu rąk, zakładaniu maseczek i zachęcając do pracy zdalnej. To efekt gwałtownego wzrostu zachorowań na COVID-19, a jednocześnie zwiastun prawdopodobnego przywrócenia części obostrzeń.

Rzecznik rządu Piotr Müller po posiedzeniu zespołu poinformował, że „podsumowano ostatnie informacje dotyczące liczby zakażeń koronawirusem w Polsce”, a następnie podjęto „poszczególne decyzje, jeśli chodzi o właściwe plany, jeśli chodzi o następne tygodnie”.

Bizblog.pl poleca

Müller podkreślił, że na razie nie zapadły żadne konkretne decyzje o nowych obostrzeniach, za to rządowy zespół „przyjął pewne warianty, które są możliwe w najbliższym czasie”. Rzecznik rządu przypomniał przy okazji o obowiązku stosowania się do takich zasad jak częste mycie rąk czy zasłanianie twarzy.

My cały czas podkreślamy, że te zasady powinny obowiązywać. Zachęcamy do tego, aby ich przestrzegać z tego powodu, że to jest najlepszy sposób na to, żeby nie było konieczne w przyszłości wprowadzania obostrzeń innych

– dodał Müller.

Rzecznik rządu w ten sposób ewidentnie zostawił otwartą furtkę do przywrócenia przynajmniej części obostrzeń, które obowiązywały na wiosnę. Taką asekurację wyczuwało się zresztą w wielu innych wypowiedziach przedstawiciela premiera Mateusza Morawieckiego.

„Na tę chwilę nie skłaniamy się tu temu, by wprowadzać obostrzenia dodatkowe, które miałyby obowiązywać w skali całego kraju. Wyjątkiem mogą być ewentualne obostrzenia, które by wynikały z powrotów Polaków czy innych obywateli z zagranicy, z tych państw, w których ryzyko zarażenia jest bardzo wysokie, ale na tę chwilę takich decyzji nie ma” – zaznaczył rzecznik rządu.

Na razie rząd zdecydował o wprowadzeniu obostrzeń „na terenach najbardziej zagrożonych, nie w skali całego kraju”. Jak wyjaśnił Müller, chodzi o około 20 powiatów, w których występuje zagrożenie. Jak wyjaśnił, obostrzenia mogą dotyczyć ograniczenia liczby osób przebywających w różnych placówkach, np. gastronomicznych.

Kierunkowa decyzja

Rządowy zespół zarządzania kryzysowego skłania się ku temu i właściwie taka kierunkowa decyzja dzisiaj zapadła

– powiedział Piotr Müller.

Rzecznik rządu chciał dopilnować, by nikomu nie przyszło do głowy, że ma to istotne znaczenie w skali całego kraju. „Mówimy w tej chwili o nieco ponad dwudziestu powiatach spośród blisko 400 w kraju, więc to pokazuje mniej więcej skalę” – wskazał.

Z wypowiedzi rzecznika rządu nie wynika również na sto procent, że rok szkolny zacznie się normalnie i dzieci pójdą do szkół. Wielu rodziców obawia się, że rząd zdecyduje się przywrócić nauczanie zdalne. „Od 1 września zaczynamy rok szkolny. Trzeba zgromadzić środki do dezynfekcji” – powiedział rzecznik rządu. 

„Zostaną przygotowane szczegółowe wytyczne dla poszczególnych placówek oświatowych, ale również pewne warianty w zakresie podejmowania decyzji, na przykład co do potencjalnego ograniczenia kształcenia w tych miejscach, w których pojawiłyby się poszczególne ogniska zakażeń” – powiedział Müller.

Różne scenariusze

„Rząd obserwuje, co się dzieje i bierze pod uwagę różne scenariusze” – oznajmił Mateusz Morawiecki podczas konferencji prasowej we czwartek. „Nie jest wykluczone, że jeśli sytuacja będzie się pogarszać, trzeba będzie wprowadzić nowe obostrzenia” – zaznaczył premier.

Jak zaznaczył Morawiecki, rząd czeka na wytyczne Głównego Inspektoratu Sanitarnego. Zdradził, że „konkretne działania” mogą zostać pojęte już w drugiej połowie sierpnia. Wtedy może zapaść decyzja o wprowadzeniu przymusowej dwutygodniowej kwarantanny dla wczasowiczów powracających z południa Europy, głównie Hiszpanii.

Ryzyko jest o tyle realne, że rząd wprowadził już zakaz lotów do Czarnogóry po 4 sierpnia. Wszystko przez to, że w tym niewielkim bałkańskim kraju w ostatnim czasie nastąpiła eksplozja przypadków koronawirusa. Z tego samego powodu zakazano także połączeń lotniczych z Luksemburgiem.