Powódź błyskawiczna w Polsce to murowana tragedia. Szykujcie się na podwyżkę stawek za wodę

Pamiętacie dramatyczne powodzie, które nawiedziły Niemcy, Holandię i Belgię? Szef Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie przestrzega, że polskie miasta na taki scenariusz nie są przygotowane.

600 km zniszczonych torów i 50 mostów, niemiecka kolej straty szacuje na co najmniej 1,3 mld euro. Za tę katastrofę mają odpowiadać tzw. powodzie błyskawiczne, które stanowią głównie kłopot dla zabetonowanych ponad miarę miast. W radiowych „Sygnałach Dnia” prezes Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie Przemysław Daca powiedział, że taki kataklizm w Polsce zakończyłby się tragedią.

Polskie miasta nie są przygotowane na takie powodzie

– orzekł.

Powódź błyskawiczna w polskich miastach

Jak można to w miarę szybko zmienić? Zdaniem szefa Wód Polskich podstawowym warunkiem jest odpowiednia retencja wody, ale też gromadzenie jej w odpowiednich miejscach. Ostanie wydarzenia na Nowosądecczyźnie pokazały, że jest jeszcze naprawdę sporo do zrobienia. Przez obfite opady gwałtownie wezbrała tam rzeka Łubinka i w konsekwencji doszło do powodzi błyskawicznej. Tylko w Nowym Sączu straty oszacowano na przeszło 50 mln zł. 

Bizblog.pl poleca

Jak zapobiec takim wypadkom? Nie można dopuszczać, żeby wody opadowe zalewały kanalizację. Prezes Wód Polskich przypomina, że instalacje kanalizacyjne są najczęściej konstrukcjami z lat 80. i 90. ubiegłego wieku i ich przepustowość pozostawia wiele do życzenia, co widać zresztą w prawie każdym polskim mieście. Ale to wcale nie jest jedyny kłopot polskich samorządów.

Panuje totalna betonoza. Brakuje planów przestrzennego zagospodarowywania miast, brakuje zbiorników retencyjnych. Nie ma zielonych dachów ani terenów biologicznie czynnych

– wymienia Przemysław Daca.

Samorządowcy i deweloperzy nie przejmują się i robią swoje

Żeby wiedzieć, jak konkretnie wygląda przygotowanie polskich samorządów na wypadek powodzi, prezes Wód Polskich zlecił analizę miejskich planów zagospodarowania przestrzennego. I nie wypadły one zbyt ciekawie. W Rzeszowie na przykład plan obejmuje tylko 15 proc. miasta.

Włodarze miast zupełnie ignorują też, że ich kanały burzowe nie mają pozwoleń wodno-prawnych. Na przykład we Wrocławiu na 21 przelewów burzowych tylko jeden posiada takie

– wskazuje Przemysław Daca.

Osobnym kłopotem mają być deweloperzy, którzy zdaniem szefa Wód Polskich robią, co chcą i zupełnie nie przejmują się m.in. tym, żeby nie budować domów mieszkalnych od strony zalewowej rzek i innych cieków.

My oczywiście mamy swoje zalecenia, ale z ich przestrzeganiem bywa bardzo różnie

– skarży się Daca.

Woda w Polsce będzie droższa. Między innymi przez inflację

Przemysław Daca przyznał, że Wody Polskie są w trakcie ustalania taryf cen wody na następne trzy lata. Jego zdaniem ponieważ mamy do czynienia z coraz większymi kosztami, między innymi energii, utrzymywanie na kolejny okres dotychczasowych taryf tak naprawdę oznaczałoby obniżkę. 

Ceny ustalają samorządy, a my je zatwierdzamy lub nie. Proponowana pierwotnie podwyżka średnio miała wynieść 20 proc.

– wskazuje prezes Wód Polskich.

Po rozmowach z samorządami wyjdzie mniej, bo ok. 8 proc. To zaś przełoży się na wyższe dla Polaków rachunki za wodę o ok. 80-90 gr. miesięcznie. Szef Wód Polskich przyznał, że cały czas trwają negocjacje. W sumie na 2355 wniosków o nowe taryfy ok. 900 zatwierdzono, a ok. 800 odrzucono. W odwołaniu zaś jest 150 kolejnych spraw. W większości przypadków koniec końców udaje się dogadać, ale bywa, że spór ma swój finał dopiero w sądzie.