ZUS założył, że umowa cywilnoprawna to niby-etat. Firmy nie mają jak wystąpić o postojowe dla pracowników

Świadczenie postojowe dla osób pracujących na umowach cywilnoprawnych to jedno z kluczowych narzędzi tarczy antykryzysowej. Firmy mogą wystąpić do ZUS-u nawet o 2080 zł dla każdego ze swoich zleceniobiorców. W praktyce tak dobrze to nie wygląda – ZUS założył, że umowa-zlecenie to zawsze śmieciówka pozwalająca na ominięcie zatrudnienie na etat i nie przewidział, że można mieć umowę godzinową, bez ustalonej kwoty miesięcznego wynagrodzenia.

Tekst został zaktualizowany o reakcję ZUS-u.

Śmieciówka – tym potocznym terminem o mocno pejoratywnym zabarwieniu wiele osób określa każdą umowę cywilnoprawną, przyjmując założenie, że to po prostu forma patologicznego unikania umowy o pracę w rozumieniu Kodeksu pracy.

Bizblog.pl poleca

Patologie na polskim rynku pracy to oczywiście nie jest żaden margines, ale traktowanie z góry każdej umowy cywilnoprawnej jako przykładu omijania Kodeksu pracy jest tak samo sensowne, jak traktowanie każdego przedsiębiorcy występującego o zwrot nadpłaty podatku jako przestępcy-uczestnika karuzeli VAT.

Umowy cywilnoprawne – poza niższymi obciążeniami prawnopublicznymi – mają nad etatem jedną wielką zaletę: dają obu stronom elastyczność. Można się umówić na wykonanie konkretnego zadania za określoną kwotę (umowa o dzieło) albo na stawkę godzinową, a wypłata zależy od liczby przepracowanych godzin (umowa-zlecenie).

ZUS nie widzi umów godzinowych

Można w umowie cywilnoprawnej zapisać konkretną kwotę miesięcznego wynagrodzenia, ale to już niemal jawne przyznanie, że chodzi o umowę o pracę bez umowy o pracę.

Okazuje się, że Zakład Ubezpieczeń Społecznych założył, że w przyrodzie występuje tylko ten ostatni przypadek – umowy cywilnoprawne to zamienniki etatu z zapisaną z góry kwotą miesięcznego wynagrodzenia. Innymi słowy: śmieciówki, a nie umowy odzwierciedlające rzeczywiste, dobrowolne porozumienia finansowe pomiędzy obywatelami.

W opracowanym przez ZUS formularzu RSP-C umożliwiającym przedsiębiorcom wystąpienie o postojowe dla swoich pracowników zatrudnionym na umowach cywilnoprawnych (a mówiąc precyzyjnie: zleceniobiorców), znalazła się rubryka, w której należy wpisać ich „miesięczny przychód, który wynika z umowy”.

Co ma wpisać w to pole przedsiębiorca, który z pracownikami ma podpisane umowy-zlecenia, w których zapisana jest tylko stawka godzinowa, a rozliczenie następuje na podstawie każdorazowo wystawianego rachunku z liczną przepracowanych godzin?

Niestety nie znam na to pytanie odpowiedzi. Od wtorku bombarduję ZUS pytaniami o tę kwestię, ale do chwili publikacji tego tekstu nie doczekałem się żadnej reakcji. Co ciekawe, ZUS zdążył w tym czasie odpowiedzieć na inne moje pytania, ale na to dotyczące sposobu wypełnienia formularza RSP-C – nie.

Aktualizacja: ZUS właśnie odpowiedział na ten tekst, określając go mianem „fake newsa”, przy okazji podając swoją interpretację „miesięcznego przychodu, który wynika z umowy”. Okazuje się, że należy tu podać „kwotę przeliczoną na wynagrodzenie, jakie zleceniobiorca osiągnąłby, gdyby przepracował cały miesiąc”.

Dobrze, że w końcu pojawiło się jakieś wyjaśnienie, jak wypełnić wniosek w przypadku umów godzinowych, ale to nie rozwiewa wszystkich wątpliwości. ZUS ponownie zakłada, że na podstawie każdej umowy da się wyliczyć konkretną sumę wynagrodzenia na koniec miesiąca, ale to byłoby możliwe tylko w przypadku ustalonego grafiku pracy, jak w przypadku etatu.

Jeśli mamy do czynienia z prawdziwą umową-zleceniem, gdzie praca jest nieregularna, uzależniona od chwilowego zapotrzebowania przedsiębiorcy na ręce do pracy (lub zmiennej dostępności pracowników), można co najwyżej z grubsza oszacować kwotę „miesięcznego przychodu, który wynika z umowy”. Powtórzmy: z umowy cywilnoprawej bardzo często nie wynika miesięczny przychód.

Chaos prawny, chaos informacyjny

Wybuch kryzysu z powodu pandemii Covid-19 zaskoczył wszystkich, w tym rząd. Reakcja państwa na kłopoty gospodarcze jest bardzo chaotyczna, czego przejawem są niekończące się poprawki wprowadzane do przepisów o tarczy antykryzysowej. Gorzej, że chaos obejmuje też sferę informacyjną.

Przedsiębiorcy, którym grozi bankructwo oraz zagrożeni bezrobociem pracownicy powinni dostawać bardzo jasne informacje dotyczące pomocy, na jaką mogą liczyć ze strony państwa – umorzenie składek ZUS, postojowe czy dopłaty do wynagrodzeń. Szkoda, że dość słabo wypada na tym polu ZUS, który obsługuje lwią część programów pomocowych, które już obowiązują.

Nie płać dzisiaj składek ZUS! Umorzeniu podlegają tylko nieopłacone składki

Dość słabo przebił się sygnał, że przedsiębiorcy, którzy chcą złożyć wniosek o umorzenie składek ZUS (a mają na to czas aż do końca czerwca), muszą powstrzymać się do przelewów na swoje subkonto, ponieważ ZUS umorzy tylko nieopłacone składki.

Przedsiębiorcom, którym od lat wbijano do głowy, że punktualność w opłacaniu składek ZUS to ich podstawowy obowiązek, którego zaniechanie wiąże się z przykrymi konsekwencjami, nie powiedziano jasno: nie płaćcie składek, bo tych pieniędzy nie odzyskacie. Niestety bardzo wielu przedsiębiorców składki za marzec już opłaciło i jeśli rząd nie zmieni przepisów w tym zakresie, z umorzenia za ten miesiąc już nie skorzystają.

Brutto, bo to przychód

Opisywałem już sprawę bardzo zagmatwanej i wprowadzającej w błąd komunikacji ZUS-u na temat maksymalnego przychodu, który uprawnia do skorzystania z umorzenia składek. Zakład w swoich materiałach informacyjnych napisał, że w przypadku samozatrudnionych chodzi o kwotę brutto.

Kolejny przykład nieprzemyślanej akcji informacyjnej to filmik zamieszczony na twitterowym profilu ZUS-u, w którym na przykładzie kelnera Macieja chciano pokazać, kto i na jakich zasadach może starać się o świadczenie postojowe dla osób wykonujących pracę w ramach umów cywilnoprawnych.

Dość niefortunnie wśród warunków, które spełnił pan Maciej, wymieniono taki, że „podlega pod ubezpieczenia społeczne tylko jako zleceniobiorca”. A gdyby nie podlegał pod ubezpieczenia społeczne w ogóle, bo jest studentem do 26. roku życia, to nie spełniłby warunku ubiegania się o postojowe? Z pewnością wiele osób mogło odnieść takie wrażenie.

ZUS tłumaczy się, że to tylko przykład i odsyła do wyjaśnień zamieszonej na swojej stronie, ale to chyba podważa sens publikowania tego typu filmików, jeśli same są źródłem chaosu informacyjnego.