Eksperci łapią się za głowy. Jazda po bandzie, manipulacja, oszustwo – mówią o porozumieniu z górnikami

Niektórzy eksperci nie zostawiają na porozumieniu rządu z górnikami suchej nitki. Ich zdaniem pasuje ono do rzeczywistości jak pięść do nosa. Miano mordercy naszego sektora wydobywczego już powoli dopasowywane jest do Brukseli, bo trudno przewidywać, by Komisja Europejska zgodziła się na datowanie węgla prze następne. dekady.

W tym samym czasie, kiedy delegacja rządowa dopinała porozumienie ze związkowcami górniczymi – efekt parudniowych i wielogodzinnych negocjacji – ulicami największych polskich miast zorganizowano pikiety Młodzieżowego Strajku Klimatycznego

Wzywamy polski rząd – w tym szczególnie Premiera, Ministra Aktywów Państwowych, Ministra Rozwoju, Ministra Klimatu – aby włączył w proces decyzyjny obywateli i obywatelki, oraz uznał za priorytet osiągnięcie przez Polskę neutralności klimatycznej do 2040 roku

– można przeczytać w apelu młodych aktywistów. 

W odpowiedzi z Katowic nadeszły wieści, że polski rząd szybkiego rozwodu z węglem nie planuje. Jak to ujęto w podpisanym porozumieniu, ostatnia kopalnia Polskiej Grupy Górniczej zostanie zamknięta w 2049 r. 

Porozumienie z górnikami, czyli jazda po bandzie

Eksperci stawiają sprawę jasno: rząd wykonał krok w tył. Aleksander Śniegocki, kierownik Programu Energia, Klimat i Środowisko, przekonuje że zamiast realistycznego planu wygaszania nierentownych kopalni połączonego ze wsparciem dla pracowników i lokalnych społeczności, mamy do czynienia z odkładaniem trudnych decyzji i próbą przerzucenia rosnących kosztów utrzymania sektora na resztę społeczeństwa. Podkreśla, że też pomysł dotowania węgla stoi w sprzeczności z unijnymi zasadami pomocy publicznej, które obowiązują już od 10 lat.

Bizblog.pl poleca

Komisja Europejska nie ma wyboru i musi odrzucić to rozwiązanie, co znaczy, że problem szybko do nas wróci. W międzyczasie dalsze rozstrzygnięcia co do kształtu polityki energetycznej Polski będą w zasadzie zamrożone. Niestety, kolejny raz wewnętrzne problemy górnictwa blokują poważną dyskusję o przyszłości polskiej energetyki

– przekonuje Aleksander Śniegocki. 

Marcin Popkiewicz z serwisu naukaoklimacie.pl przypomina zapisy Porozumienia Paryskiego i o wynikających z niego redukcjach emisji CO2 w 2030 i 2050 r. Pod tym kątem ocena porozumienia z górnikami może być tylko jedna.

Z punktu widzenia najlepszej wiedzy naukowej o konsekwencjach zmiany klimatu oraz punktach krytycznych ziemskiego systemu klimatycznego to i tak „jazda po bandzie” i podejmowanie poważnego klimatycznego ryzyka. Kraje UE powinny odejść od węgla w ciągu dekady, a najpóźniej kilkunastu lat. Data 2049 jest więc całkowicie nieadekwatna

– twierdzi ekspert.

Rząd z górnikami tworzy alternatywną rzeczywistość

Mydlenie oczu i górnikom i całemu społeczeństwu – tak z kolei rządowo-górniczą umowę widzi Izabela Zygmunt, ekspertka ds. klimatu w Polskiej Zielonej Sieci. Jak podkreśla, górnikom należą się zabezpieczenia i gwarancje, które w pierwszej kolejności muszą być realne. Tylko wtedy będzie można mówić o sprawiedliwej transformacji energetycznej. 

To jest umowa rodem z alternatywnej rzeczywistości, gruntownie oderwana od uwarunkowań unijnych i realiów ekonomicznych, i przez to niemożliwa do spełnienia

– przekonuje Izabela Zygmunt. 

Joanna Flisowska, koordynatorka zespołu klimat i energia w Greenpeace Polska, ocenia porozumienie z górnikami jeszcze ostrzej. Jej zdaniem to nic innego, jak oszukiwanie górników i ich rodzin. 

Po raz kolejny rządzący stchórzyli, zamiast przedstawić uczciwie sytuację, w jakiej się znajdujemy. A sytuacja jest taka, że górnictwo w Polsce jest nieopłacalne, a żeby zatrzymać kryzys klimatyczny, musimy odejść od spalania węgla najpóźniej do 2030 roku

Artur Soboń byłby zaskoczony, gdyby UE powiedziała nie

Od początku, kiedy porozumienie z górnikami ujrzało światło dzienne, eksperci zwracali uwagę na 12 punkt podpisanego dokumentu:

Porozumienie wchodzi w życie z dniem uzyskania zgody Komisji Europejskiej na pomoc publiczną, w tym na dopłaty do bieżącej produkcji dla sektora węgla kamiennego.

Chodzi o tę samą Komisję Europejską, która chce nowego celu redukcji emisji CO2 do 2030 r. na poziomie 55 proc. i planuje zabronić subsydiowania węgla i innych paliw kopalnych do końca 2025 r. W tym względzie przypominana jest europejska reakcja na informację Niemców, że pożegnają węgiel dopiero w 2038 r. 

Takiej zgody (KE – przyp. red.) nie będzie. Udzielanie pomocy publicznej na działalność kopalni węglowych jest niedozwolone wg. prawa unijnego. Pracownicy kopalń i regiony górnicze mogłyby za to liczyć na wsparcie w ramach procesu sprawiedliwej transformacji, ale ani ośli opór rządu w sprawie celu neutralności klimatycznej ani dzisiejsze porozumienie na pewno nie ułatwią nam pozyskania tych funduszy

– uważa Joanna Flisowska z Greenpeace Polska.

Tymczasem polski rząd wbrew wcześniejszym poczynaniom KE uważa, że szansy na dopłaty do górnictwa i to przez następne dziesięciolecia są całkiem spore.

Byłbym bardzo zaskoczony, gdyby Komisja Europejska przy tak dużym porozumieniu społecznym, przy zgodzie społecznej na likwidację górnictwa, powiedziała nie

– powiedział w rozmowie z TOK FM Artur Soboń, pełnomocnik rządu ds. transformacji spółek energetycznych i górnictwa węglowego.

Komisja Europejska oceni umowę społeczną

Umowa społeczna, na podstawie podpisanego z górnikami porozumienia, ma być gotowa do 15 grudnia. Dokument ma określić m.in. mechanizm dalszego finansowania górnictwa w Polsce. Zakłada się, że straty kopalni w kolejnych latach, wynikające z niskich cen rynkowych węgla pokrywane będą z budżetu państwa. I w takim kształcie umowa ma być zaprezentowana Komisji Europejskiej. Michał Hetmański, analityk z Instrat, zwraca uwagę, że do rozstrzygnięcia pozostają jeszcze kwestie związane ze smogiem. Warto przypomnieć, że z początkiem września Ministerstwo Klimatu pokazało plan „Polityki energetycznej Polski do 2040 roku”, który zawiera m.in. zakaz spalania paliw stałych w tym węgla w ogrzewnictwie indywidualnym do 2030 r. w miastach i do 2040 r. na wsiach.

Zobowiązanie wobec górników może oznaczać, że rząd nadal będzie pozwalał na użycie technologii i paliw, które powodują smog. Czyli Ministerstwo Klimatu będzie musiało odwołać swoje plany

– uważa Michał Hetmański.