Polskie startupy 2020. Wciąż bez jednorożca i z mocno rozrzedzonym planktonem

Booksy, sukcesy Brainly, Infermedica czy Cosmose AI – to jasne punkty polskiego światka startupowego. Wciąż jednak brakuje nam długiego ogona mniejszych marek. No i wciąż czekamy na jednorożca.

Droga Booksy idealnie opisuje wzloty i upadki covidowego roku. W marcu i kwietniu patrzyliśmy na świat w ciemnych barwach. Zaczęło się od spadków na giełdzie, totalnych lockdownów i pierwszej fali bankructw. Społeczny dystans stał się nową normalności, a biznesy oparte o kontakty międzyludzkie zaczęły zaciskać pasa, aby tylko utrzymać się nad powierzchnią wody.

Covid-19 szczególnie mocno uderzył w branżę urody. Polski rząd zamknął fryzjerów czy kosmetyczki, a sytuacja w innych krajach nie nastrajała pozytywnie do opuszczania domów. Booksy – oparte o rezerwacje wizyt – znalazło się nad krawędzią przepaści.

Jeszcze miesiąc temu nastawialiśmy się na wzrost, teraz mamy dwa priorytety: przetrwanie firmy i pomoc branży. Chcemy ochronić pozostałe miejsca pracy u nas i w salonach naszych klientów

mówił szef Booksy.

Bizblog.pl poleca

Startup zwolnił połowę z 300-osobowej załogi, a to przecież najtrudniejsze dla każdego przedsiębiorcy. Najpierw zainwestował w szukanie talentów, później przeszkolił je do pracy i zintegrował z zespołem, by następnie rozstać się w kryzysie. Kiedy na szali stoi przyszłość firmy, trzeba podejmować trudne decyzje.

Booksy łączy się z Versum

Na szczęście lato przyniosło nowe otwarcie. Salony, które przetrwały wiosenny kataklizm, powoli zaczynały wracać do życia. Wyższy bieg wrzuciły Stany Zjednoczone, gdzie jeszcze w kwietniu bez pracy pozostawało rekordowe 10 mln Amerykanów. Wlało to nowe nadzieje w serce Stefana Batorego, który tak mówił mi o wychodzeniu z kryzysu:

Sięgnęliśmy do najgłębszych pokładów kreatywności i udało się wyciągnąć kilka asów z rękawa.

Jednym z nich było wejście w nowe sfery biznesu. Za pomocą Booksy można bowiem rezerwować wizyty w domach opieki, na plaży czy w banku. Zwłaszcza ten ostatni element zdominował medialne nagłówki. Booksy nawiązało współpracę z BNP Paribas, a później Aliorem, Open Finance i Credit Agricole. Choć od sierpnia nie słyszeliśmy o kolejnych partnerstwach, to pod koniec roku dowiedzieliśmy się, co spędzało sen z powiek Stefanowi Batoremu.

Było to połączenie z największym konkurentem na krajowym rynku – starszym o dwa lata Versum. Dziś oba podmioty działają już pod marką Booksy i wspólnie mogą stawiać czoła zagranicznym graczom. Lepiej późno, niż wcale – chyba tak najlepiej opisać tę fuzję. Połączona spółka jest już światowym liderem z 13 mln użytkowników i 500-osobową załogą.

Który polski gracz może się pochwalić taką pozycją? Znalazłoby się co najmniej dwóch: DocPlanner i Brainly.

Oczywiście Booksy daleko jeszcze do największych firm IT z Polski. Comarch zatrudnia ponad 6 tys. ludzi, a Asseco ponad 24 tys., ale działają one w zupełnie innym modelu – time & materials. Nie mogą się skalować bez drastycznego zwiększania kosztów, takich jak choćby lista płac, Booksy dostępne jest zaś w modelu SaaS i zarabia na subskrypcjach. Ta różnica to główna oś podziału między standardowym biznesem IT a startupami, próbującymi na nowo opowiedzieć świat za pomocą technologii.

Koronawirus nie uderzył w startupy

Branża okazała się wyjątkowo odporna na wszelkie zawirowania związane z prowadzeniem działalności. Badanie Fundacji Startup Poland pokazało, że 43 proc. przedsiębiorców nie straciło żadnego kluczowego pracownika/pracowników, a 41 proc. realizuje strategię wejścia na nowe rynki zgodnie z planem. Jeszcze ciekawiej wygląda rozkład odpowiedzi na pytanie o efekt koronawirusa na działalność startupu. Choć znaczna część startupowców nie widzi większego wpływu, to negatywny i pozytywny sentyment rozkłada się mniej, więcej po równo.

Zrzut ekranu z Polish Startups 2020 Report.

Część startupów przeżywa wręcz rozkwit. 48 proc. odnotowało zwiększenie sprzedaży, a 56 proc. pozyskało nowych odbiorców. Koronawirus okazał się być przyspieszaczem trendów, które wcześniej potrzebowały lat, aby rozwinąć skrzydła. Twórcy oprogramowania nie mieli problemów z przerzuceniem się na pracę zdalną. Startupy zajmujące się cyberbezpieczeństwem, med-techem czy gamingiem notowały świetne wyniki.

Nieco gorzej radziły sobie zaś branże takie jak: food-tech, transport oraz turystyka. Pandemiczny rollercoaster związany z działaniami rządu i zawiła procedura uzyskiwania wsparcia nie pomagały im w przetrwaniu. Podobnie z pozyskaniem dodatkowego finansowania. Pierwsza – nieco większa – runda inwestycyjna obiegła media w połowie stycznia, kiedy dowiedzieliśmy się o inwestycji Alior Banku, BNP Paribas i PKO BP w platformę do e-podpisów Autenti. 17 mln zł nie robiło może wielkiego wrażenie, ale na przebicie tego poziomu musieliśmy czekać aż do końcówki czerwca.

Fundusze VC odżyły w drugiej połowie roku

30 czerwca Symmetrical Labs ogłosiło rundę na 25 mln zł. Rozwiązanie zainteresowało zagraniczne fundusze: Global Founders Capital oraz Partech. Pozwala ono na wypłatę pensji na życzenie czy wprowadzenie pożyczek pracowniczych o zerowym oprocentowaniu. Tym samym zmniejsza stres pracowników, którzy w czasie pandemii mieli trudności ze spięciem budżetu.

Sam Symmetrical Labs to fintech, który bez przeszkód mógł funkcjonować w czasie pandemii. Wzmożoną aktywność zauważyli też twórcy Brainly, czyli platformy, gdzie uczniowie mogą wymieniać się wiedzą. Tylko od kwietnia, baza użytkowników serwisu wzrosła o ponad 3/4. Nauka zdalna sprawiła, że dzieciaki musiały przesiadywać przed komputerami przez długie godziny. Nie było innej możliwości niż edukacja online.

Podobnie z e-zdrowiem. Kiedy bezpieczniej było zostać w domu i skorzystać ze zdalnej wizyty, na popularności zyskały rozwiązania takie jak Infermedica, wspomagająca medyczny triage i samodzielną diagnozę pacjentów. Nie uszło to uwadze inwestorów. Pierwszy startup zebrał 80 mln dol., a drugi nieco mniej – 10,25 mln dol.

Wśród większych rund wypada jeszcze docenić Cosmose AI, działające głównie w Azji. Startup Mirona Mironiuka we wrześniu chwalił zabezpieczeniem 15 mln dol. od inwestorów. Choć jego platforma nie jest powszechnie znana w Polsce, to za granicą napędza klientów dla ponad 600 marek i niemal 400 tys. sklepów, wykorzystując śledzenie aktywności online. Firma z siedzibą w Warszawie i Hong-Kongu ma być wyceniana na – bagatela – 400 mln dol.

Fiksacja na punkcie jednorożca

Duże pieniądze przyciągają naszą uwagę. Im więcej zer, tym lepiej, choć mówimy przecież o pozbywaniu się udziałów w firmie przez founderów, a nie pozyskaniu nowych klientów czy premierze rewolucyjnego produktu. Tak już jednak działa świat startupów, w którym bez ciągłego dosypywania pieniędzy do marketingowej maszyny nie zajedziemy daleko.

Polski rynek wydaje się wyczekiwać na firmę z miliardową wyceną. Po części jest to wina samych dziennikarzy – bo jednorożec w nagłówku to łatwy i tani chwyt, a po części reszty środowiska, które podkreśla, że nasi sąsiedzi już dawno „spłodzili unicorna”. Firmy z takim statusem mają Estończycy (Skype, Transferwise, Bolt, Pipedrive), Rumuni (UiPath) czy Litwini (Vinted). Nad Wisłą również mamy kilku kandydatów, którzy przewijali się w tym artykule, ale skupiając się na największych, tracimy z oczu długi ogon, który wygląda biednie.

Bartosz Sokoliński, dyrektor zarządzający ds. innowacji i technologii Agencji Rozwoju Przemysłu podkreśla, że polskie startupy wciąż charakteryzują się niewielką skalą działania.

Tylko 19 proc. firm uzyskało dofinansowanie na poziomie powyżej 5 mln zł. Czyli licząc spod grubego palca, 81 firm, które pretendują do bycia przyszłością naszego kraju, nie zdobyło finansowania na poziomie wyższym niż milion euro. No i obroty. 63 proc. firm ma przychody, które nie przekraczają 50 tys. zł. Czyli nie bójmy się, jest marnie.

– pisze Sokoliński w raporcie Fundacji Startup Poland.

Pozostaje więc ogromna, niezagospodarowana przestrzeń współpracy pomiędzy funduszami, państwem i korporacjami, które wspólnie mogą stworzyć środowisko przyjazne przedsiębiorczości. Dzięki temu nie musielibyśmy obracać się wokół tych samych brandów każdego roku i drżeć w obawie o przyjście kolejnego czarnego łabędzia. Tym razem nie udało się mu wywrócić gry do góry nogami.

W jakie jeszcze ciekawe wydarzenia obfitował mijający rok?

  • Exit Prowly – fundusz Ventures Hub wyszedł z inwestycji wspólnie z founderami. SEMRush nowym właścicielem.
  • zdalna wersja programu akceleracyjnego ReaktorX.
  • Paul Bragiel, Borys Musielak i Diana Koziarska zakładają SMOK Ventures, który szybko staje się funduszem pierwszego wyboru dla polskich przedsiębiorców.
  • Totalizator Sportowy zainwestuje 100 mln zł w polskie startupy przez fundusz ffVC Tech and Gaming.