Polski rząd pędzi na zderzenie ze ścianą. O kasie z Fundusz Odbudowy możemy na razie zapomnieć

Konflikt z Komisją Europejską przybiera na sile. Kilku członków Unii postawiło twarde weto wobec wypłat pieniędzy dla Polski z Funduszu Odbudowy. Sygnałów do chęci pójścia na kompromis z Polskiej strony jednak nie widać. Powoli musimy się chyba godzić z tym, że unijnych pieniędzy możemy nie zobaczyć na oczy.

Gdy idzie o praworządność, o Izbę Dyscyplinarną, należy znaleźć wyjście przez dialog

– mówiła Angela Merkel w trakcie niedawnej wizyty w Polsce

Ustępująca kanclerz Niemiec szybko przekonała się, że o ten dialog w Polsce nie będzie tak łatwo. Udało jej się wprawdzie spotkać z premierem Morawieckim, ale Andrzej Duda tego zaszczytu już jej odmówił. Oficjalnie był wtedy zajęty rozmową przez telefon z… prezydentem Niemiec.

Polska walczy z Unią

W ten sam weekend do pieca dorzucił Marek Suski. Poseł PiS nie pełni może żadnej ważnej politycznie funkcji, ale uchodzi za osobę, która na głos mówi to, czego prezesowi Jarosławowi Kaczyńskiemu nie wypada powiedzieć na głos.

Bizblog.pl poleca

No i co takiego się dowiedzieliśmy? Ano tego, że Polska znajduje się pod okupacją Brukseli, która chce z naszego kraju zrobić kolejny niemiecki land. Swoje tezy Suski podtrzymał także później w wywiadzie dla RM FM.

Użyłem ostrych słów, żeby do Brukseli dotarło, że nie jesteśmy podludźmi

– tłumaczył poseł.

Wcześniej szef klubu PiS Ryszard Terlecki przebąkiwał o „poszukiwaniu rozwiązań drastycznych”. Wszystko to w kontekście zaostrzającego się konfliktu o praworządność.

Efekt? RMF ustalił, że Polska jest obecnie jedynym krajem, który nie ma ustalonej nawet przybliżonej daty zaakceptowania Krajowego Planu Odbudowy. A bez tego możemy zapomnieć o dotacjach i tanich kredytach z unijnej kasy.

Reszta Europy otwiera w tym czasie portfele i patrzy, jak miliardy euro trafiają do gospodarek pokiereszowanych przez covid. Środki są wypłacane powoli, w transzach. Mimo to na kontach Włochów znajduje się już prawie 25 mld euro, a Hiszpanie wzbogacili się o 9 mld euro.

Pierwsze transze pomocy otrzymało dziesięć krajów UE. Łącznie 61 mld euro. Unia zaakceptowała też KPO kolejnym kilku państwom. Wśród nich są m.in Czesi (wniosek wysłany w czerwcu) czy Litwini (15 maja).

Morawiecki: KE zachowuje się nie fair

Co robi w tym czasie premier Morawiecki? W rozmowie z „Dziennikiem Gazetą Prawną” zaczepia eurourzędników skarżąc się na nieregulaminowe działania KE.

Polska – podkreśla – zgodnie z zasadami dot. KPO powinna otrzymać „okejkę”, bo odpowiedziała na wszystkie pytania. W dodatku złożyliśmy swój wniosek 3 maja, czyli znacznie wcześniej niż kraje, które dostały już od Komisji zielone światło.

Wśród unijnych czarnych owiec znaleźć możemy też Węgrów, Holendrów i Bułgarów. Ci ostatni mają problem ze sformowaniem rządu po wyborach parlamentarnych. Holendrzy mają dość ambiwalentne podejście do kwestii zaciągania długów przez wspólnotę. Na liście szefów rzadu, którzy chcieliby, ale nie potrafią, mamy więc tylko dwa nazwiska: Morawiecki i Orban.

Wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Valdis Dombrovskis przekonuje w tym czasie, że polskie władze doskonale wiedzą, co trzeba zrobić, by odblokować obiecane Polsce 57 mld euro. KE domaga się od rządu odpowiedzi w kwestii pierwszeństwa prawa unijnego nad prawem krajowym.

Do grona zwolenników blokady środków do Polski dołączyły też Dania, Holandia, Austria i Szwecja.

Polski rząd bez planu

KE miała na zaakceptowanie polskiego planu dwa miesiące. Pierwszy termin minął wraz z początkiem lipca. Drugi, wydłużony, został przekroczony 1 września. Kolejnego już nie wskazano. W przeciwieństwie do Węgrów, którzy poważnie porozmawiali sobie z Brukselą i wypracowali wspólnie konkretną datę – koniec bieżącego miesiąca.

Gabinet premiera Morawieckiego pędzi w tym czasie na czołówkę z Komisją Europejską. Zamiast negocjować, skarży się na przekraczanie przez Brukselę uprawnień. I zapewnia, że na pieniądze z UE możemy czekać i czekać, nigdzie nam się nie spieszy.

My sobie dzisiaj radzimy bardzo dobrze w oparciu o polskie środki, w oparciu o to, co my wygenerowaliśmy z systemu finansów

– dowodzi szef polskiego rządu