Polski-GIG-ład. Pracownikom może się opłacać przechodzenie na elastyczne formy zatrudnienia

Pandemia przyspieszyła zmiany na rynku pracy nawet o dekadę. Pracownicy zasmakowali bardziej elastycznego modelu współpracy, który zachować będą chcieli również w przyszłości. Chcą mieć możliwość współpracy z wieloma podmiotami jednocześnie, nawet za cenę bardziej niestabilnego dochodu.

EY i Giglike w swoim najnowszym raporcie podkreśla, że dodatkowym motorem napędowym zwrotu w kierunku GIG economy mogą być zmiany w Polskim Ładzie. Już dziś do samozatrudnienia przekonuje możliwość skorzystania z liniowego podatku PIT czy niższych składek ZUS (na początku działalności). Jednoosobowa działalność gospodarcza ma być jednak jeszcze atrakcyjniejsza dzięki zmianom w przepisach podatkowych:

  • Niższa stawka ryczałtu PIT (podatek od przychodu) dla branży IT – 12 proc. oraz 14 proc. dla osób wykonujących zawody medyczne, podmiotów świadczących usługi architektoniczne i inżynierskie, usług badań i analiz technicznych, oraz w zakresie specjalistycznego projektowania.
  • Likwidacja zryczałtowanej składki zdrowotnej (proporcjonalna do dochodu) i zniesienie możliwości jej odliczenia od PIT.
  • Nowa skala podatkowa składająca się z dwóch progów: 17 proc. do 120 tys. zł i 32 proc. powyżej tej kwoty.
  • Stała kwota wolna od podatku podniesiona do 30 tys. zł (nie dotyczy ona przedsiębiorców opodatkowanych liniową 19 proc. stawką podatku).

Zdaniem ekspertów firmy powyższe zmiany doprowadzą do większej presji płacowej i spowodują wzrost rocznego obciążenia spółek zatrudniających specjalistów średnio o 4-10 proc.

Bizblog.pl poleca

O tym, jak zmiany przełożą się na praktyczne koszty pracodawców, mówią poniższe grafiki (kliknij, aby powiększyć):

Pracownicy chcą elastyczności

Badanie „EY 2021 Work Reimagined” z połowy tego roku pokazało, że 9 na 10 osób chce samodzielnie decydować o miejscu wykonywania pracy, a 54 proc. pracowników prawdopodobnie odejdzie jeśli nie zaoferuje się im elastyczności, jakiej oczekują. Co trzeci zapytany chce zaś, aby pracodawca skrócił mu tydzień pracy. Tylko co piąty oczekuje powrotu do biura w pełnym zakresie.

Odpowiedzią na te trendy jest upowszechnienie się GIG economy, czyli elastycznego systemu pracy. Wliczają się do niego osoby pracujące tymczasowo lub dorywczo (np. za kółkiem w Uberze), ale również posiadające specjalistyczne umiejętności, np. konsultanci, specjaliści, profesjonaliści, samozatrudnieni i niezależni kontraktorzy. Obie grupy korzystają na nowoczesnych technologiach: platformach łączących podaż z popytem czy możliwości współpracy na odległość. Osoby pracujące w ten sposób nazywa się GIGerami.

Kim są GiGerzy w Polsce?

To przede wszystkim milenialsi, choć trafiają się również osoby w wieku ponad 40 lat – doświadczeni eksperci szukający nowych i bardziej opłacalnych form współpracy. To najczęściej przedstawiciele zawodów kreatywnych: graficy, montażyści, fotografowie, copywriterzy czy tłumacze, ale też specjaliści IT i marketingowcy. Wszystkie osoby, które do danej organizacji mogą dołączyć w ramach jednego projektu, będąc wolnym elektronem.

Nie zniechęca ich ilość i złożoność obowiązków nakładana na podmioty prowadzące działalność gospodarczą, ani brak jasnych uregulowań prawnych dotyczących GIGekonomii w przepisach prawa. Spodziewamy się, że w ciągu pięciu najbliższych lat podwoi się liczba GIGersów na polskim rynku pracy z obecnego 10 do 20 proc.

– mówi Eliza Skotnicka, Senior Manager w Zespole People Advisory Services w Dziale Doradztwa Podatkowego EY Polska.

Ma to być odpowiedzią na rosnącą rotację pracowniczą i niedobór siły roboczej do wykonywania bieżących działań.

Za Oceanem pracuje w ten sposób co trzeci pracownik. A już za sześć lat GIGerzy mają stanowić aż połowę siły roboczej, jak pokazuje raport Morgan Stanley. USA borykają się jednak z własnymi problemami dotyczącymi GIGeconomy – brakiem dostępu do opieki zdrowotnej czy świadczeń społecznych.

Polska również ma własne od lat niezałatwione problemy:

Wystarczy spojrzeć na przykład z rodzimego podwórka. „Jednoosobowe firmy” ratowników medycznych, którzy właśnie rozpoczęli swój protest, to doskonały przykład patologii, nad którymi zbyt łatwo przechodzimy do porządku dziennego. Mam nadzieję, że dyskusja wokół GIGekonomii i GIGerów pomoże nam w tym, aby chronić wszystkie potencjalnie narażone grupy pracowników

mówi Piotr Palikowski, prezes Polskiego Stowarzyszenia Zarządzania Kadrami.