Spadek zamówień u polskich producentów trwa. Już dziesiąty miesiąc z rzędu

Polska produkcja ciągle spada. Chociaż dane za sierpień wskazują, że dynamika tego procesu wyhamowuje, odwrotnego trendu nie ma co jeszcze wypatrywać.

W sierpniu warunki gospodarcze w polskim sektorze przemysłowym były wciąż słabe, lecz tempo spadku wyhamowało — takie są najważniejsze wnioski z lektury badań przeprowadzonych przez IHS Markit

Bizblog.pl poleca:

W ostatnim miesiącu letnich wakacji PMI Polskiego Sektora Przemysłowego (kalkulowany na podstawie pięciu subindeksów – nowych zamówień, produkcji, zatrudnienia, czasu dostaw i zapasów pozycji zakupionych) odnotował wartość poniżej neutralnego progu 50,0. I to już dziesiąty miesiąc z rzędu. Na szczęście nie jesteśmy już na poziomach z lipca: 47,4 – rekordowo najniższych aż od 75 miesięcy.

W sierpniu polski przemysł z wartością 48,8 miał jednak najwyższy poziom PMI od trzech miesięcy. Trzy z pięciu subinkesów – produkcja, nowe zamówienia oraz zatrudnienie – przyczyniły się do wzrostu głównego wskaźnika, a dwa pozostałe – czas dostaw i zapasy pozycji zakupionych – zarejestrowały neutralne wyniki.

Polska produkcja: tempo spadku zwalnia

Chociaż krajowa produkcja jest już 10. miesiąc w odwrocie, to analitycy nieśmiało wspominają o optymistycznym spojrzeniu w przyszłość. Ogólne tempo bowiem, w jakim pogarszała się koniunktora w przemyśle, zwolniło, odzwierciedlając wolniejszy spadek produkcji, nowych zamówień oraz zatrudnienia.

Na otwieranie korków od szampana jeszcze jest jednak zdecydowanie za wcześnie. Chociaż poziom zaległości produkcyjnych ciągle ma gwałtownie maleć, to prognozy samych przedsiębiorców na najbliższy rok były najsłabsze od wielu lat. 

Więcej zaległości, mniej nowych produkcji

Wg ekspertów IHS Markit polski producent obecnie jest o wiele bardziej skoncentrowany na zmniejszeniu zaległości produkcyjnych niż na nowych produkcjach. W efekcie 13. miesiąc z rzędu wielkość owych zaległości ma maleć. To jednak ma swoje konsekwencje.

Zmniejszenie zaległości produkcyjnej bowiem oznacza wolne moce przerobowe w polskim sektorze wytwórczym. To z kolei przekłada się na poziom zatrudnienia. Ten w przemyśle spadł już dziewiąty raz w ciągu ostatnich 11 miesięcy. To wszystko zaś miało przekładać się na bardzo słaby optymizm biznesowy polskich przedsiębiorców.