Pandemia i Evergreen przelały czarę goryczy. Polska może odebrać Chinom tytuł fabryki Europy

Europa Środkowa umacnia się w roli fabryki Europy, nastąpi częściowa relokacja produkcji z Azji do Polski i państw regionu – to teza, z którą zgadza się zdecydowana większość naukowców, biznesmenów i ekspertów z innych branż. Bo Chińczycy się starzeją, są trochę za daleko, a Unia podchodzi do nich z coraz większą rezerwą.  

Tuz po wybuchu pandemii i zerwaniu łańcuchów dostaw zachodni świat coraz częściej podnosił głosy dotyczące konieczności uniezależniania się od Chin. Dzisiaj, być może na finiszu walki z koronawirusem, obawy wcale nie cichną. Ceny frachtu są coraz wyższe. Kanał Sueski okazał się banalnie prosty do zakorkowania. A chińskie porty są paraliżowane ilekroć na nabrzeżu znajdzie się choć jeden zarażony pracownik.

Ale to rzecz jasna nie wszystko. Przedsiębiorcy widzą też rosnące koszty produkcji w Państwie Środka, problemy natury politycznej i rozwój automatyzacji.

Produkcja przeniesie się do Polski?

Co myślą na ten temat eksperci? Polski Instytut Ekonomiczny przytacza wyniki badania przeprowadzonego wśród 158 przedstawicieli nauki, biznesu, administracji publicznej i mediów. Pierwszy scenariusz rozwoju wydarzeń, jaki przed nimi postawiono brzmiał: Europa Środkowa umacnia się w roli fabryki Europy.

Eksperci okazali się dość jednomyślni. Aż 68 proc. stwierdziło, że do końca 2030 r. część produkcji przeniesie się z Azji do Polski i państw regionu. Kolejnych 25 proc. ankietowanych stwierdziło, że ten proces będzie miał miejsce, ale przebiegnie nieco wolniej bo w latach 2030-2040. takiemu scenariuszowi zaprzeczyło tylko 7 proc. badanych.

Z drugiej strony większość ekspertów jest przekonana, że do końca bieżącej dekady chińskim fabrykom nic nie grozi.

Samo przenoszenie produkcji w nasz region Europy nie musi być jednak dla Polski wybitnie korzystne.

Surowców i podzespołów nam trzeba

Zdaniem badanych najlepiej by było, gdyby nad Wisłę trafiła produkcja leków, wodoru, urządzeń medycznych i mikroelektroniki, aktywnych substancji farmaceutycznych oraz baterii i akumulatorów.

Ich zdaniem te marzenia powinny się w dużej mierze spełnić. Z branż, których nie potrzebujemy-ale-pewnie-dostaniemy na liście znalazło się tylko meblarstwo. Dlaczego? Eksperci zakładają, że do Polski trafi produkcja surowców lub podzespołów. O projektowaniu raczej nie mamy co marzyć, choć PIE zauważył, że o tego typu sektorach warto pomyśleć jako o potencjalnym sektorze budowy łańcuchów wartości bliżej Europy.

Jeżeli jesteśmy już przy produkcji podzespołów warto zwrócić uwagę na inne zagrożenie. Ankietowani twierdzą, że nad Wisłę trafią niskomarżowy etap produkcji w postaci produkcji surowców. Na projektowanie i usługi posprzedażne (jak np. serwis) nie mamy większych szans.

Wśród działań, które pozwoliłyby lokować w Polsce etapy łańcucha dostaw o wyższej wartości dodanej eksperci wskazywali: wsparcie kształcenia wysoko wykwalifikowanych pracowników (np. inżynierów), wzrost nakładów i wdrożeń działalności badawczo-rozwojowej, rozbudowę infrastruktury oraz tworzenie zachęt imigracyjnych

– czytamy w raporcie.