Atom na świętego nigdy, wiatraki są za bardzo eko, za to węgiel… Węgiel wyniesiemy na ołtarze

Według informacji „Dziennika Gazety Prawnej” strategiczny dokument Polityka Energetyczna Państwa do 2040 r. nie zostanie przyjęty w tej kadencji Sejmu. Zdaniem gazety wynika to z rosnącego zaangażowania Ministerstwa Energii w kwestie związane z rosnącymi cenami energii oraz braku decyzji o kontynuacji budowy elektrowni jądrowej. Jak należy rozumieć te doniesienia?

Fot. Cezary Borysiuk/Flickr.com/CC BY-SA 2.0

Po pierwsze, okazuje się, że obecne zasoby rządowe są skrajnie niewydolne i opublikowanie strategii będącej drogowskazem dla przedsiębiorców, ale i producentów energii jest zadaniem de facto niewykonalnym. W efekcie panuje w tym obszarze wolna amerykanka, a to nie sprzyja ani rozwojowi biznesu, ani dostosowywaniu się Polski do wymogów wciąż zaostrzającej się polityki klimatycznych Unii Europejskiej.

O tym dlaczego to takie ważne najlepiej świadczy przykład branży wiatrakowej, która z dnia na dzień, została legislacyjnie doprowadzona na skraj upadłości i dopiero dziś, po kilku latach, próbuje się zmienić tę sytuację. Bez dokumentu strategicznego, który obligowałby rząd do zachowania minimum przewidywalności, sytuacja, w jakiej znaleźli się zagraniczni i krajowi inwestorzy może się w Polsce powtórzyć – tyle że w innym segmencie branży energetycznej.

Bizblog.pl poleca

Ideologia, nie fakty

Drugim problemem jest silna ideologizacja urzędników w Ministerstwie Energii, którzy wpisują do dokumentów rządowych to, co muszą lub to, w co wierzą, a nie to co trzeba. Zgodnie z tą logiką dokumenty strategiczne sprowadza się do roli opowiadania S-F nie biorąc za nie odpowiedzialności.

Jak inaczej tłumaczyć pat związany z rozwojem energetyki jądrowej? Projekt Polityki Energetycznej Polski do 2040 r. zakłada spory udział atomu w miksie energetycznym, a mimo to nie mamy politycznej decyzji na najwyższym szczeblu ws. kontynuacji budowy elektrowni jądrowej. Najwyraźniej w ciągu czterech lat rządów PiS nie znaleziono na tę inwestycję pieniędzy i to mimo porozumienia, jakie zawarto z Amerykanami. Nie wypracowano także satysfakcjonującego modelu finansowania tej inwestycji o odpowiedniej stopie zwrotu.

Po nas choćby potop…

Trzeci element, o którym należy wspomnieć (zresztą mocno powiązany z pozostałymi), to absolutny brak długofalowego planowania. Nawet gdyby Ministerstwo Energii okazało się wydolne i odideologizowane – problem ten skutecznie obniżałby efektywność resortu. Co konkretnie mam tu na myśli?

Przede wszystkim to, że brak umiejętności skutecznego prognozowania oraz analizy megatrendów powoduje, że każde powstające w rządzie opracowanie strategiczne dezaktualizuje się podczas swojego powstawania. Jeśli sięgniemy do projektu Polityki Energetycznej Polski do 2040 r., ujrzymy to w pełnej krasie. Wielu ekspertów, w tym z wiodącego think-tanku Forum Energii, podkreślało, że planowany w tym dokumencie udział węgla na poziomie 50% w krajowym miksie energetycznym w 2050 r. to po prostu fantazje. W rzeczywistości wyniesie on tyle już dwadzieścia lat wcześniej. Błędne założenie tego kalibru, z którego zdano sobie najwyraźniej sprawę podczas konsultacji projektu, w zasadzie zdegradowało go do poziomu śmieciowego.

Innym przykładem strategicznej krótkowzroczności urzędników jest zupełnie pominięcie w projekcie Polityki Energetycznej Polski do 2040 r. rozwoju lądowych wiatraków. Stało się to w momencie ekspresowego wzrostu ich rentowności, o czym świadczą wyniki aukcji ogłoszonej przez Ministerstwo Energii na poziomie około 200 zł/MWh. Startujący w niej producenci zaproponowali cenę o około 150 zł/MWh niższą od energii uzyskiwanej z węgla.

Polecamy tego autora:

Żeby było śmieszniej, branża wiatrakowa właśnie oceniła bardzo pozytywnie przygotowywaną nowelizację ustawy o Odnawialnych Źródłach Energii, co pokazuje, że będzie ona szła w poprzek projektu Polityki Energetycznej Polski do 2040 r. Tym samym Ministerstwo Energii zaprzeczyło swoim własnym prognozom, które podkreślmy – miały być drogowskazem dla przedsiębiorców i producentów na nadchodzące lata. Nie najlepiej świadczy to o urzędnikach ani możliwościach prowadzenia biznesu w naszym państwie.

Czas wyzwań

Nadchodzi czas wielkich wyzwań dla polskiej gospodarki, która potrzebuje pewnych dostaw energii w atrakcyjnej cenie. Ceny uprawnień do emisji CO2 sięgają już 30 euro za tonę. To obciążenie, które zdemoluje polską energetykę, jeżeli nie zostanie ona głęboko przebudowana. Pytanie, które powinniśmy zadać przy okazji informacji o tym, że w tej kadencji nie zostanie przyjęty strategiczny dokument wskazujący kierunek zmian, powinno brzmieć: czy efektywne zmiany są możliwe do przeprowadzenia na autopilocie?

W moim przekonaniu nie. Polska energetyka potrzebuje pilota, a Krzysztof Tchórzewski – mimo dużej ilości wylatanych godzin – ma wyraźny problem z wyznaczeniem kursu maszyny. Tymczasem na trasie przelotu warunki pogodowe gwałtownie się pogarszają. Komisja Europejska ma większe ambicje klimatyczne, a to oznacza, że Polska ma coraz mniej czasu na działanie.

Piotr Maciążek: publicysta specjalizujący się w tematyce sektora energetycznego. W 2018 r. nominowany do najważniejszych nagród dziennikarskich (Grand Press, Mediatory) za stworzenie fikcyjnego eksperta Piotra Niewiechowicza, który pozyskał wrażliwe informacje o projekcie Baltic Pipe z otoczenia ministra Piotra Naimskiego. Autor książki „Stawka większa niż gaz” (Arbitror 2018 r.), współautor książki Młoda myśl wschodnia (Kolegium Europy Wschodniej 2014 r.). Obecnie pracuje nad kolejnym tytułem – tym razem dotyczącym polskich służb specjalnych.