Polacy, ruszcie tyłki. Możecie sobie wychodzić nowego iphone’a. Całkiem za darmo

W pierwszej chwili brzmi to trochę jak perfidny i do bólu ograny scam. Polska aplikacja Boomerun pozwala zamieniać kroki na punkty, a te następnie wymienić na bony do sklepów, zegarki, a nawet nowego iphone’a. Kruczki? Nie ma żadnych, może poza tym, że trzeba się naprawdę solidnie nachodzić.

Część użytkowników boi się, że to zwykłe oszustwo. Zastanawiam się nad zorganizowaniem pokazu, na którym wręczę nagrody

– deklaruje w rozmowie z Bizblog.pl Tomasz Uściński, twórca aplikacji Boomerun.

Rzeczywiście, jego obietnica wydaje się zbyt piękna, by była realna. i haczyk rzeczywiście jest, ale o tym za chwilę.

Nagrody za kroki

Zasada działania aplikacji jest bardzo prosta. Oprogramowanie zlicza nasze kroki, korzystając z Google Fit (tę aplikację musimy mieć zainstalowaną na telefonie). Co to oznacza? Ćwiczenia na bieżni w siłowni zaliczą nam się do aktywności, system zignoruje natomiast zwykłe przełożenie smartfona z ręki do ręki.

Jednostką rozliczeniową w tej mikrogospodarce jest krok, który sam w sobie nie jest wart zbyt wiele. Co innego kilkukilometrowy spacer.

Załóżmy, że wyprowadzając psa pokonujemy 5 km dziennie. W skali całego miesiąca da nam to liczbę punktów wystarczającą do zamówienia darmowej karmy

– wylicza twórca Boomerun.

Lista nagród jest dużo dłuższa. Instaluję aplikację i zerkam. Mamy tam bony do Media Markt, inteligentne zegarki itd. Wyobraźnie najbardziej rozbudza jednak iphone. Cena? 120 tys. punktów. Uhm. Zaczynam spacer. Jeden punkt to 100 kroków. Do zdobycia nowego cudeńka od Apple potrzebuję zatem… 12 mln kroków.

Ja sam na co dzień staram się zakręcić w granicach normy WHO wynoszącej 10 tys. Nie jest to łatwe, biorąc pod uwagę siedzący tryb pracy, niemniej zazwyczaj się udaje. W takim tempie wygranie telefonu udałoby mi się po… ponad 3 latach. Odpuśćmy. To chyba zadanie dla bardziej ambitnych.

Nie trzeba zresztą mierzyć aż tak wysoko. Nagrody zaczynają się od 2,6 tys. punktów. Na razie nie jest ich zbyt wiele – znajdziemy tu bony na Netflixa, Spotify, sklepy odzieżowe, elektroniczne i spożywcze. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że aplikacja wystartowała w czerwcu. Od tego momentu, mimo braku reklamy, zarejestrowało się w niej 1000 użytkowników. Uściński tłumaczy, że po osiągnięciu pewnej skali, rozmowy z sieciami staną się łatwiejsze, a pula nagród wzrośnie.

Ubezpieczyciele lubią to

Co mają z tego same marki? Z jednej strony można uznać to za formę reklamy. Część kodów (szczególnie tych łatwiejszych do zdobycia) ma formę zniżek, co oznacza, że klient co nieco będzie musiał wyłożyć. Firmy korzystają też z aplikacji jako dość bezproblemowej formy CSR-u. Wyświetlając się w apce monitorującą aktywność fizyczną, przedstawiają się jako marki propagujące zdrowy tryb życia. A nie oszukujmy się – liczba kroków jakie trzeba wykonać, by zdobyć nagrodę sprawia, że te nie będą się sypać jedna za drugą.

Boomerun nastawia się przede wszystkim na firmy ubezpieczeniowe. Chce być polskim insurtechem. W praktyce ma wyglądać to w następujący sposób – dane z aplikacji będą przekazywane w zanonimizowanej formie do ubezpieczycieli, którzy mają wykorzystywać te informacje przy wyliczaniu składek. Uściński zastrzega, że sprzedawanie danych konkretnych klientów nie wchodzi w grę. Nie ma więc ryzyka, że po leniwym miesiącu dostaniemy komunikat o wyższej składce do opłacenia.

Współpracą z Boomerun pochwaliło się już Nationale-Nederlanden. Aplikacja musiała przejść wcześniej szereg stress-testów, co najlepiej pokazuje, że nie mówimy już o jakimś amatorskim rozwiązaniu.

W przyszłości firmy ubezpieczeniowe mogą też wykorzystywać aplikację do oferowania swoich usług. Możliwe, że wyjeżdżając za granicę, dostaniemy automatycznie dopasowaną ofertę. To jednak melodia przyszłości. Na razie bardziej prawdopodobne jest to, że aplikacja zacznie być wykorzystywana przy rozdawaniu benefitów pracowniczych przez firmy. Pierwszy chętny już się znalazł.

Tomasz Uściński prace nad aplikacją zaczął w 2017 r. Na początku pod nazwą BandAthletes. Pomysł od początku cieszył się zainteresowaniem inwestorów. Pieniądze popłynęły szerokim strumieniem od funduszu Rubicon Partnes, Spinaker Alfa, PARP-u i NCBR-u.

Misja społeczna

Założyciel Boomerun podkreśla jednak przede wszystkim społeczny wymiar tego interesu.

Chciałbym ruszyć Polaków z siedzeń

– deklaruje.

Użytkownicy pokonali już z aplikacją 219 mln kroków. To tak, jakby obeszli równik ponad 5 razy.

Mam nadzieję, że Boomerun zachęci nas do drobnych aktywności. Zamiast wsiadać w samochód albo autobus możemy przecież czasami pokonać dystans pieszo

– konkluduje Tomasz Uściński.