Rosyjska agresja na Ukrainę wpędzi nas w głód i nędzę. Ceny żywności na razie będą tylko rosły

Rosnące ceny na sklepowych półkach i idące w górę raty kredytu hipotecznego spędzają wielu osobom sen z powiek. Z danych Banku Światowego wynika, że drożyzna potrwa jeszcze długo i warto uzbroić się w cierpliwość. Co gorsza, dojdzie problem z dostępnością niektórych artykułów spożywczych.

Bank Światowy przekonuje, że wyższe koszty surowców będą nadal wywierać presję na wzrost inflacji. Ceny towarów zaś pozostaną na wysokim poziomie nawet przez najbliższe lata, ponieważ wojna na Ukrainie zmienia sposób, w jaki są sprzedawane, produkowane i konsumowane na całym świecie. Najnowszy raport Commodity Markets Outlook wskazuje, że po tym, jak ceny energii zdrożały prawie dwukrotnie między 2020 r. a 2021 r. – w 2022 r. spuchną jeszcze o 50,5 proc. To nie koniec też tegorocznego marszu w górę cen żywności, które mają urosnąć o 22,9 proc. (w 2021 r. zwiększyły się w sumie o 31 proc.). Warto w tym miejscu zauważyć, że wzrost cen pszenicy i oleju kuchennego, którego jednymi z największych producentów jest Ukraina i Rosja – był największy od 2008 r. 

Wynikający z tego wzrost cen żywności i energii zbiera znaczące żniwo w ludziach i gospodarce. Prawdopodobnie zahamuje on postępy w ograniczaniu ubóstwa i zaostrzy już i tak wysoką presję inflacyjną na całym świecie – komentuje cytowany przez The Wall Street Journal Ayhan Kose, główny ekonomista i dyrektor Grupy Perspektyw w Grupie ds. Sprawiedliwego Wzrostu, Finansów i Instytucji Banku Światowego.

Podwyżki cen energii i żywności zostaną z nami na dłużej

Wpływ wojny na Ukrainie na ceny energii i żywności jest aż tak wyraźny, że zareagował również Międzynarodowy Fundusz Walutowy, który zmienił swoje prognozy ze stycznia i skorygował o 0,8 punktu procentowego globalny wzrost do poziomu 3,6 proc. (w 2021 r. to było 6,1 proc.). 

Rosnące ceny żywności i paliwa nadwyrężają budżety zwykłych rodzin do granic możliwości – zauważa dyrektor zarządzająca MFW Kristalina Georgieva.

Bizblog.pl poleca

Niestety, eksperci uważają, że wysokie ceny zarówno energii, jak i żywności utrzymają się nie tylko w 2023 r., ale też w 2024 r. Może i będą niższe niż teraz, ale do poziomów z 2021 r. i wcześniejszych i tak już nie wrócą. Przy okazji Bank Światowy zwraca uwagę, że obniżka podatków i dotacje – jako instrumenty łagodzące podwyżki cen – ma przede wszystkim charakter krótkoterminowy. Inna sprawa, że nie wpływają one na pomniejszenie popytu.

Putin prowadzi wojnę przez głód?

Kilka dni wcześniej Światowy Program Żywnościowy (WFP) wyliczył, że nawet 44 mln ludzi na całym świecie zmierza w kierunku śmierci głodowej. Głównie przez coraz bardziej możliwy brak zboża z Ukrainy. W podobnym tonie zaczyna się też wypowiadać rząd w Berlinie, który uważa, że świat stanie w obliczu poważnego kryzysu żywnościowego i ostrzega przed zbliżającą się klęską głodu, jakiej nie widziano od czasów II wojny światowej. Zdaniem niemieckiej minister współpracy gospodarczej i rozwoju Svenja Schulze winę za to w głównej mierze ponosi Rosja, która jej zdaniem ukradła zboże z Ukrainy, a Putin chce użyć głodu jako broni w trwającej wojnie.

Nie można już dostarczać zapasów żywności, więc ceny wciąż rosną. Najbardziej cierpią na tym najbiedniejsi. W niektórych krajach afrykańskich ludzie muszą wydawać na żywność 80 procent swoich dochodów. Jeśli żywność staje się droższa, szybko umierają z głodu – twierdzi Svenja Schulze.

Zdaniem reprezentantki niemieckiego rządu dlatego nie wolno teraz wprowadzać żadnych ograniczeń w eksporcie, a produkty rolne powinny być wyłączone z rosyjskich sankcji. Czasy, kiedy na rynku zboża panował niczym niezmącony spokój – trzeba zaś jak najszybciej i bezpowrotnie pożegnać. W odpowiedzi – podobnie jak w energetyce – też należy dywersyfikować dostawców. Niemcy chcą przekazać 430 mln euro na stworzenie pierwszych podstaw większego bezpieczeństwa żywnościowego na świecie.

Światowy Program Żywnościowy zakłada jednak, że w tym roku będzie potrzebował około 20 mld euro ze względu na rosnące ceny żywności i coraz większą liczbę potrzebujących. Takie sumy to tylko kropla w morzu – przypomina niemiecka minister współpracy gospodarczej i rozwoju. 

Receptą ma być globalny sojusz: państw G7, UE, Banku Światowego i Unii Afrykańskiej, który ma mieć charakter otwarty i może skupiać w sobie również fundacje i firmy prywatne.