Bruksela celuje w jeszcze większe ograniczenie emisji CO2. Nadchodzi podatek graniczny

Pieniądze pochodzące z podatku granicznego od emisji dwutlenku węgla miałyby pomóc najbiedniejszym krajom w dekarbonizacji. Chodzi w szczególności o państwa afrykańskie, handlujące z UE. Stosowny projekt w tej sprawie trafił już do Parlamentu Europejskiego i ma być omawiany w lutym.

Climate Home News dotarł do projektu raportu, złożonego w Parlamencie Europejskim przez holenderskiego, centrolewicowego eurodeputowanego Mohammeda Chahima w sprawie podatku granicznego od emisji dwutlenku węgla. Jego zdaniem nowa danina nie powinna mieć nieproporcjonalnego wpływu na kraje najsłabiej rozwinięte.

Bizblog.pl poleca

Ważne jest, aby UE pokazała, że znalazła nowe, uzupełniające i bardziej użyteczne finansowanie klimatu. To będzie ważny element dyplomatycznej układanki. Jeśli UE ma to osiągnąć w rozmowach z międzynarodowymi partnerami handlowymi, będzie miała na stole środki na wsparcie – komentuje Tim Gore, szef programu Climate and Circular Economy w Institute of European Environmental Policy.

Dzięki wprowadzeniu podatku granicznego od emisji CO2, Bruksela miałaby zapobiec przede wszystkim ucieczce przemysłu ciężkiego z Europy do krajów o niższych standardach środowiskowych. Jak zaznacza w swoim raporcie Mohammed Chahim: ważne jest, abyśmy współpracowali, a nie konfrontowali się z naszymi partnerami handlowymi.

Podatek graniczy od emisji CO2 wzmocni dekarbonizację

Z jednej strony taka nowa danina jest potrzebna, żeby jeszcze bardziej wziąć na smycz emisje CO2. Te w latach 1990-2020 zmalały w sumie o 31 proc. Ale muszą jeszcze bardziej.

Przyjęty nowy cel klimatyczny UE wszak zakłada redukcję emisji CO2 o 55 proc. do 2030 r. – względem poziomów z 1990 r. Ale z drugiej strony nowy podatek – bez odpowiednich mechanizmów – może przynieść więcej złego niż dobrego. Wprowadzona opłata graniczna od emisji CO2 powinna w pierwszej kolejności być zgodna z zasadami Światowej Organizacji Handlu (WTO).

Stąd wprowadzenie mechanizmu polegającego na tym, że wygenerowane przez nowy podatek przychody miałyby wspierać proces dekarbonizacji w krajach najbiedniejszych. Wtedy uznany byłby taki instrument jako środek środowiskowy. 

To warunek konieczny do spełnienia przez WTO – uważa Mohammed Chahim.

Taki mechanizm chroniłby kraje, które handlują z UE, a same w bardzo małym stopniu ponoszą odpowiedzialność za kryzys klimatyczny. Wcześniej Komisja Europejska proponowała, żeby partnerzy handlowi spoza wspólnoty płacili taką samą cenę za emisję CO2 jak europejskie przedsiębiorstwa. Cześć ekspertów od początku wskazywała, że to uderzy przede wszystkim w kraje najbiedniejsze.

Podatkowy cios w biedne kraje Afryki

Zgodnie z raportem Chahima, który już trafił do Parlamentu Europejskiego, KE mogłaby co roku składać sprawozdanie w sprawie sposobu wykorzystania tych dodatkowych pieniędzy, pochodzący z podatku granicznego.

Holenderski eurodeputowany proponuje, żeby danina graniczna od emisji CO2 weszła w życie już w 2026 r. Okres przejściowy miałby trwać krócej: dwa a nie trzy lata.

Tym samym bezpłatne uprawnienia dla nowego podatku byłyby całkowicie wycofane w 2028 r., czyli o 8 lat wcześniej niż chciała tego pierwotnie KE. Podatek miałby objąć też importowaną chemię gospodarczą, a także wodór i polimery. 

Saliem Fakir, dyrektor wykonawczy African Climate Foundation, uważa że to krok w dobrym kierunku, ale ciut za mały. Jego zdaniem najbiedniejsze kraje o bardzo niskiej intensywności emisji dwutlenku węgla nie powinny być w ogóle obarczone nowym podatkiem.

To chociażby Mozambik, który 80 proc. swojego aluminium eksportuje do Europy. W podobnej sytuacji są takie kraje jak Kamerun, Gwinea, Zimbabwe, Zambia, Algieria i Maroko.