Małpki kosztują krocie. Tylko co z tego? Polacy okrutnie sobie zadrwili ze skarbówki i rządu

Podatek cukrowy miał rzekomo nakłonić Polaków do rzadszego picia alkoholu oraz niezbyt zdrowych i przesładzanych napojów. Ale nic z tego nie wychodzi. Jest jak z Programem 500+, który napędza konsumpcję ale demografii nie poprawia.

Dane Centrum Monitorowania Rynku, o których informuje „Rzeczpospolita” są jednoznaczne: w pierwszym półroczu 2021 r. Polacy kupili znacznie mniej małych butelek wódki o pojemności do 200 ml, zwanych potocznie małpkami. Ale to wcale nie powinno prowadzić do wniosku, że plan rządzących się spełnia i nowa danina wypełnia swoją wychowawczą, antyalkoholową rolę. Bo te dane nie wskazują, że Polacy piją mniej alkoholu. 

Nie ma mowy o aspekcie zdrowotnym nowego podatku

– przekonuje Maciej Faliński, prezes Forum Dialogu Gospodarczego.

W tym roku będzie podobnie jak w poprzednim i Polacy w sumie na alkohol wydadzą w okolicach 40 mld zł, czyli niemal tyle samo, ile z budżetu państwa idzie na program 500+.

Bizblog.pl poleca

Podatek cukrowy, czyli mały alkohol znacznie droższy

Już w styczniu i lutym 2021 r. sprzedaż małpek spadła o 20 proc. w porównaniu do ubiegłego roku. Klienci sklepów małoformatowych musieli zapłacić o kilkanaście procent więcej za małą butelkę wódki. Jeszcze zanim podatek cukrowy dotarł na alkoholowe półki w sklepach za 100 ml butelkę 34-proc. wódki trzeba było zapłacić 5,99 zł, dzisiaj w okolicach 7 zł. Jeszcze w styczniu, kiedy nowa danina nie dotyczyła magazynowych zapasów, zakup 200 ml 40-proc. Soplicy wiązał się z wydatkiem 9,99 zł. Dzisiaj ok. 15 zł.

Jeżeli chodzi o wysokoprocentowe alkohole w małych butelkach, to mamy do czynienia z identyczną sytuacją jak w przypadku napojów słodkich. Cena tych gazowanych tylko w pierwszych trzech miesiącach 2021 r. podskoczyła w górę o ok. 26 proc. Dotyczyło to także wód smakowych (ok. 20 proc.), a również herbat smakowych (9,6 proc.). Żadnym wyjątkiem nie są tutaj też piwa bezalkoholowe. O ile te w 2019 r. cieszyły się ze wzrostów sprzedaży na poziomie 57 proc., teraz to 17 proc.

Ale drożej wcale nie musi znaczyć mniej

Można było więc dojść do wniosku, że tym razem plan rządzących zadziałał i nowy podatek cukrowy wymusza zdecydowanie bardziej prozdrowotne postawy konsumentów. Przecież patrząc rok do roku czyste wódki w butelkach o pojemności do 200 ml ilościowo sprzedawały się w pierwszych sześciu miesiącach 2021 r. o 30 proc. gorzej. Jak wskazuje Arleta Charkot, analityk CMR, „wartość sprzedaży wszystkich wódek spadła od początku roku o około 6 proc.”. 

Sęk w tym, że razem ze zwyżką cen małpek, w górę nie poszłyceny większych objętości. Bez żadnego problemu kupimy 0,5 l 40-proc. Żołądkowej Gorzkiej De Luxe za mniej niż 21 zł. Podobnie jak wódczanego Żubra o tej samej pojemności i mocy, albo za 22 zł pół litra Żytniówki. Wszystko więc wskazuje na to, że Polacy przez podatek cukrowy nie zaczęli w ogóle mniej pić alkoholu, tylko przerzucili się z droższych, mniejszych butelek na większe, w przypadku których cena cały czas nie odstrasza. 

Z alkoholu zrezygnuje ułamek kupujących, pozostali przerzucą się na większe opakowania lub na alkohol z nielegalnych źródeł

– przekonuje Maciej Faliński.

Mniejsze też wpływy do budżetu od tych spodziewanych

W tym roku zapisano, że nowy podatek cukrowy przyniesie na koniec 2021 r. 2 mld zł. Tymczasem wpływy po pierwszym kwartale wyniosły 292 mln zł. Eksperci szacują, że w sumie na koniec roku to będzie od 900 mln do 1,2 mld zł, czyli dwa razy mniej niż zakłada to tegoroczny budżet.