Przed CIT-em dla spółek komandytowych nie uciekniemy

Ministerstwo Finansów: opodatkowanie spółek komandytowych CIT uszczelni system i przeszkodzi w wyprowadzaniu środków do rajów podatkowych. Pracodawcy: to bujda na resorach, a nowa danina utrudni konkurencje i zmniejszy inwestycje.

Sejmowa Komisja Finansów Publicznych przyjęła rządowy projekt nowelizacji m.in. ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych i też od osób prawnych. Jednym z najważniejszych nowych zapisów jest ten wprowadzający opodatkowanie spółek komandytowych podatkiem CIT. Podczas wtorkowego posiedzenia tej konkretnej propozycji od rządu bronił wiceminister finansów Jan Sarnowski. Twierdził, że dzięki temu rozwiązaniu będzie można jeszcze bardziej uszczelnić system podatkowy, a też wyprowadzanie środków do rajów podatkowych stanie się dzięki temu znacznie trudniejsze. Zdaniem Sarnowskiego spółki komandytowe – działając w formie hybrydowego połączenia ze spółkami z ograniczoną odpowiedzialnością – często unikają podatków. I to trzeba jak najszybciej zmienić.

Podatek CIT dla spółek komandytowych nieco później

Wcześniej gabinet Mateusza Morawieckiego w tej sprawie mówił dwugłosem. Nieco odrębne zdanie w sprawie CIT dla spółek komandytowych od resortu finansów miało Ministerstwo Rozwoju. Ale chyba wreszcie w ławach rządowych jest porozumienie w tej sprawie. Na jego podstawie zmieni się tylko tyle, że nowa danina światło dzienne ujrzy nieco później niż to pierwotnie planowano. 

Bizblog.pl poleca

Chcemy stworzyć spółkom komandytowym możliwość wyboru opodatkowania: zamiast terminu 1 stycznia 2021 mogłyby wybrać 1 maja

– tłumaczy wiceminister Jan Sarnowski.

Przypomnijmy, że resort rozwoju wcześniej rekomendując późniejszy termin wprowadzenia CIT dla spółek komandytowych, ostrzegał że nowa danina uderzy przede wszystkim w firmy rodzinne, które odeszły od indywidualnych działalności gospodarczych i często funkcjonują właśnie w formie spółek komandytowych.

Przedsiębiorcy i pracodawcy nadal uparcie przeciwni

Podczas posiedzenia Komisji Finansów Publicznych udało się przepchnąć kilka poprawek. M.in. tę dotyczącą tzw. spółek nieruchomościowych. W pierwotnej wersji proponowane by podmioty (niekoniecznie spółki), u których nieruchomości położone w Polsce stanowiłyby ponad połowę swoich aktywów musiałby wykazywać szeroką sprawozdawczość. To znaczy dokumentować transakcje i informować o danych swoich wspólników. Przyjęta poprawka nieco zmienia ten stan rzeczy. Wytypowane obowiązki sprawozdawcze nie będą dotyczyć podmiotów, którym owe nieruchomości potrzebne są do prowadzenia działalności usługowej lub produkcyjnej i tym samym nie czerpią z nich większości swoich zysków.

Ale takie modyfikacje w opinii pracodawców i przedsiębiorców w sprawie podatku CIT dla spółek komandytowych niczego nie zmieniają. Ci dalej uważają, że nowe regulacje w tym względzie przyniosą tylko straty. Polskie firmy zaś przez to staną się mniej konkurencyjne i będą musiały ograniczyć swoje nakłady inwestycyjne. Dziewięć organizacji walczących o prawa przedsiębiorców nadal stawia sprawę jasno: nowelizacja doprowadzi do dyskryminacyjnego traktowania polskiego biznesu w zestawieniu z zagranicznymi inwestorami. Z kolei zdaniem Dawida Rejmera, radcy prawnego, partnera w Kancelarii Finansowej LEX i członka zarządu stowarzyszenia Inicjatywa Firm Rodzinnych, to nic innego jak „wywrócenie systemu podatkowego, który i tak należy już do jednego z najgorszych w Unii Europejskiej”.