Wysłanie poleconego to gehenna. Poczta Polska w stanie epidemii zarabia na nieistotnych usługach

Surowe obostrzenia stanu epidemii powodują, że przed placówkami Poczty Polskiej ustawiają się długie kolejki, bo wielu z nas musi nadać list polecony albo załatwić inną sprawę niecierpiącą zwłoki. W tej sytuacji wydaje się naturalne, by strategiczna państwowa spółka skoncentrowała się tylko na kluczowych usługach, by skrócić kolejki i nie narażać ludzi na niepotrzebne ryzyko. Nic z tego.

Poczta Polska działa zgodnie z obowiązującymi przepisami.

Tak brzmi cała odpowiedź biura prasowego Poczty Polskiej na pytanie, czy spółka rozważa czasowe ograniczenie w czasie stanu epidemii takich pobocznych usług jak odbiór przesyłek e-commerce, by zmniejszyć kolejki i ułatwić swoim klientom na przykład wysłanie ważnego listu.

Bizblog.pl poleca

Poczta Polska formalnie jest kapitałową spółką prawa handlowego, ale w rzeczywistości bliżej tej instytucji do urzędu. Świadczy o tym jej status operatora wyznaczonego, który nakłada na PP określone, wyłączne obowiązki.

Sama Poczta Polska podkreśla, że jako operator wyznaczony musi wypełniać obowiązek świadczenia powszechnych usług pocztowych, w tym uzyskania potwierdzenia odbioru przesyłki poleconej, czy świadczenia usług z opcją dodatkową „pobranie”.

Emerytury i paczki e-commerce

„Spółka przestrzega zalecań minimalizacji używania gotówki na rzecz obrotu bezgotówkowego, ale doręczamy gotówkowe przekazy pieniężne, w tym emerytury i renty” – podkreśla spółka.

Pożyczki, kredyty, ubezpieczenia, nie licząc oferty handlowej – Poczta Polska nie zajmuje się tylko obsługą korespondencji.

Poczta Polska nie ogranicza się jednak do świadczenia powszechnych usług pocztowych. Placówki pocztowe to także sklepy, w których można kupić książki, zabawki czy znicze. Poczta obsługuje też przesyłki e-commerce, umożliwiając odbiór zakupów internetowych w swoich placówkach, konkurując w tej kwestii ze stacjami Orlenu, sklepami sieci Żabka czy kioskami Ruchu.

W sytuacji, gdy każdego dnia przed placówkami Poczty Polskiej ustawiają się długie kolejki, ograniczenie usług pobocznych, które angażują zasoby spółki i zabierają czas, mogłoby się wydać naturalną i oczywistą decyzją. Żadne tego typu decyzje jednak nie zapadły.

Wybory korespondencyjne i nagła dymisja prezesa

Przed Pocztą Polską stoi zresztą zadanie, które może okazać się największym przedsięwzięciem operacyjnym w jej historii. Jeśli w pełni korespondencyjne zostaną przeforsowane, spółka przy pomocy swoich pracowników będzie musiała dostarczyć do uprawnionych do głosowania obywateli około 30 mln pakietów wyborczych.

Cała operacja będzie nie tylko ekstremalnie trudna do wykonania, a także będzie stanowiła olbrzymie ryzyko epidemiczne, w szczególności dla listonoszy. Nic dziwnego, że sprawa budzi olbrzymie napięcia, nie tylko wśród szeregowych pracowników Poczty Polskiej.

W piątek wieczorem z funkcji prezesa Poczty Polskiej nagle został odwołany Przemysław Sypniewski, a jego miejsce błyskawicznie zajął Tomasz Zdzikot, dotychczasowy wiceszef… Ministerstwa Obrony Narodowej.