PLL LOT dostał bana od Chińczyków. Za przewożenie pasażerów chorych na covida

Linie lotnicze muszą dbać o zyski, ale w czasie pandemii oznacza to skrupulatne badanie pasażerów pod kątem zakażenia Covid-19. Chiny dały PLL LOT zakaz wykonywania połączeń lotniczych na najbliższe dwa tygodnie. To już druga taka kara na przestrzeni kilku miesięcy.

fot: Grzegorz Jereczek/flickr.com/CC BY-SA 2.0

Na pokładzie samolotu, który 3 marca przyleciał do Tiencin znalazło się pięciu pasażerów, którzy po przejściu badań na lotnisku mieli pozytywne wyniki na obecność koronawirusa. O zdarzeniu informują chińskie media, powołując się na informacje od Urzędu Lotnictwa Cywilnego Chin.

Druga kara LOT-u

Regulator z Państwa Środka nie ma zamiaru się patyczkować. Polskie linie dostały dwutygodniowy zakaz lotów począwszy od 22 marca. W praktyce oznacza to, że z siatki połączeń wypadnie tylko jeden lot, bo przewoźnik pojawia się w Tiencin co 14 dni.

Bizblog.pl poleca

Przedstawiciele polskiej linii wstrzymają za to pewnie oddech, czekając na lądowanie maszyny, która do w Tiencin wyląduje… 17 marca. W przypadku kolejnej wpadki, ban na przeloty może okazać się zdecydowanie dłuższy.

Wcześniej PLL LOT dostały już zakaz podróżowania do Chin na cztery tygodnie. Sytuacja miała miejsce w październiku ubiegłego roku, gdy na pokładzie samolotu znalazło się dziesięciu zakażonych pasażerów.

Długa droga do Chin

Chiny praktycznie zwalczyły pandemię, a życie w miastach wygląda tak, jak przed pojawieniem się koronawirusa. Władze w Pekinie bardzo dbają, by tak już pozostało. Pasażerowie przed pojawieniem się na lotnisku muszą zrobić test na obecność Covid-19 metodą RT-PCR. Negatywne wyniki są honorowane tylko, jeśli wydającym jest Centralny Szpital Kliniczny MSWiA albo Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego.

Badanie musi być przeprowadzone nie później niż 72 godziny przed wylotem, a wyniki należy przesłać do chińskiej ambasady. Placówka wydaje następnie dokument, który pozwala wsiąść na pokład samolotu.

Co dzieje się później? Po wylądowaniu służby sanitarne wnikliwie badają każdego podróżnego. Będąc bardziej precyzyjnym, chińskie władze uznały, że pasażerowie muszą zgodzić się na badania analne, bo te są ponoć najdokładniejsze.

Jak widać system jest jednak daleki od doskonałości. Mimo dość drobiazgowej procedury przygotowawczej zakazy sypią się jak z rękawa. Poza naszym narodowym przewoźnikiem, bana na loty do Chin dostały m.in. Etihad, Turkish Airlines czy Saudi Arabian Airlines. Karę dostał również… chiński przewoźnik Air China.