Nowa płaca minimalna to wzrost wielu świadczeń, a także kar. Za brak OC trzeba będzie zapłacić nawet 5200 zł

Wzrost płacy minimalnej od 2020 r. pociągnie za sobą podniesienie wartości wielu świadczeń. Warto jednak pamiętać, że z jego poziomem związana jest też wysokość kar za brak ubezpieczenia obowiązkowego dla kierowców ubezpieczenia OC.

Od 1 stycznia 2020 r. minimalna płaca będzie wynosić 2600 zł brutto. Jednocześnie w górę pójdzie też minimalna stawka godzinowa, która od nowego roku wzrosła z 14,70 do 17 zł brutto.

Bizblog.pl poleca:

W górę poszły dodatki i odprawy

Z wysokością pensji minimalnej powiązany jest dodatek za pracę w nocy. Wynosi on 20 proc. stawki godzinowej, co oznacza, że jego nowa wartość to 3 zł i 40 groszy.

Zmianie ulegnie też odprawa z tytułu zwolnień grupowych. Może ona sięgnąć maksymalnie 15-krotności minimalnego wynagrodzenia, czyli 39 tys. zł brutto.

Dokładnie 30 proc. minimalnej krajowej (780 zł) wyniesie najniższa podstawa wymiaru składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe dla [przedsiębiorców rozliczających się na zasadach preferencyjnych, przeznaczonych dla osób zaczynających działalność gospodarczą.

Od 2600 zł będzie się również wyliczać od nowego roku minimalną podstawę wymiaru zasiłku chorobowego. Kwotę tę pomniejsza się o 13,71 proc.

O 350 zł wzrośnie też odszkodowanie za naruszenie zasady równego traktowania w zatrudnieniu, mobbing albo dyskryminację. Jego wysokość nie może być niższa od wysokości płacy minimalnej wyznaczonej na dany rok.

Kary w górę

Podniesienie płacy minimalnej to jednocześnie niezbyt dobre wieści dla nieuczciwych bądź zapominalskich kierowców. Jej wysokość wyznacza kary za brak obowiązkowego OC.

W przypadku, w którym kierowca zostanie przyłapany na braku ubezpieczenia przez trzy dni, zapłaci teraz 1040 zł, czyli 40 proc. minimalnej pensji.

Dokładnie 2600 zł przyjdzie zapłacić osobom, które z opłaceniem składki spóźnią się od 4 do 14 dni, a w sytuacji przekroczenia terminu o ponad 2 tygodnie kara sięgnie 5200 zł.

Wszystkie te liczby dotyczą posiadaczy aut osobowych. W przypadku samochodów ciężarowych trzeba je pomnożyć przez dwa. Dużo mniej przyjdzie za to zapłacić posiadaczom motocykli – tu obciążenia są bowiem sześć razy niższe.