Za rok czeka nas potężna inflacja. Rząd ma nią sprytny plan – płaca minimalna poszybuje. Zapłacą za to firmy

Na Radzie Dialogu Społecznego rząd rozważał stopniowy wzrost płacy minimalnej do 3500 zł od 1 lipca 2023 r. (w tym roku wynosi ona 3010 zł). Przepaść jest potężna, wzrost wyniesie 16 proc. Czyżby PiS obawiał się, że inflacja nas zaskoczy? Nie chcę krakać, ale wygląda to tak, jakby Polaków czekał szok cenowy.

Wzrost cen w przyszłym roku spowolni? Wolne żarty. Premier Morawiecki i jego doradcy są chyba innego zdania, bo szykują rekordowy skok płacy minimalnej. Jeżeli to na jej podstawie mielibyśmy szacować inflację, to za rok w wakacje odczyty GUS-u mogą wskazywać nawet 16 proc. Ale to nie będzie problemem, bo rząd powie, że płace rosną szybciej, a to dzięki temu, że kazał przedsiębiorcom godziwie płacić Polakom.

Choć wzrost cen przekroczył już 12 proc., rząd robi dobrą minę do złej gry i tłumaczy, że może w sklepach jest coraz drożej, ale Polacy też coraz lepiej zarabiają. Częściowo ma nawet rację. W kwietniu średnie wynagrodzenie w gospodarce urosło o 14 proc. Trzeba tylko pamiętać, że rzadko który mieszkaniec naszego kraju wpisuje się równo w średnią. Na każdego pracownika, który wywalczy w tym roku 20 czy 30 proc. więcej przypada nauczyciel ze 100 zł netto podwyżki.

W przypadku płacy minimalnej trudno już narzekać na wybiórcze układanie danych pod tezę. Wzrost wynagrodzenia odczują wszyscy Polacy, którzy są najbardziej narażeni na inflację. To jest ci, którzy po prostu zarabiają najmniej i dla których wzrost cen oznacza konieczność wyboru między jedzeniem a uiszczeniem czynszu na początku miesiąca.

Rząd szuka metody na inflację

W przeciwieństwie do pracowników budżetówki (którzy, nawiasem mówiąc, w ubiegłym roku dostali średnio o 4,4 proc. więcej) podniesienie minimalnego wynagrodzenia ma ten plus, że nad jego realizacją muszą się martwić głównie przedsiębiorcy. To oni będą się od stycznia 2023 r. zastanawiać, jak pogodzić ze sobą rosnące ceny surowców, wyższy fundusz płac, Polski Ład i ubożejące społeczeństwo, które nie chce słyszeć o wyższych cenach produktów i usług.

Bizblog.pl poleca

Wybór środków walki z inflacją z perspektywy ul. Wiejskiej musiał się wydawać niezwykle prosty. Tarcza antyinflacyjna kosztuje budżet niemałe pieniądze, tylko w tym roku ok. 34 mld zł. Czternasta emerytura to kolejne 11 mld zł. Na takie wydatki państwo musi pożyczać, a tanie kredyty się skończyły. Rentowność obligacji Skarbu Państwa przekracza 6 proc.

Płaca minimalna to w porównaniu z powyższymi czysty profit. Do budżetu wpłyną wyższe podatki, a Polacy będą zadowoleni, że inflacja nie bije w najuboższych. Skąd przypuszczenie, że taki jest właśnie tok myślenia rządzących? Ano z planów ujawnionych przez głównego ekonomistę Federacji Przedsiębiorców Polskich Łukasza Kozłowskiego.

Płaca minimalna w górę do 3,5 tys. zł brutto

Wynika z nich, że na Radzie Dialogu Społecznego rząd rozważał wzrost płacy minimalnej do 3350 zł od 1 stycznia 2023 r. oraz 3500 zł od 1 lipca 2023 r. Przypomnijmy, że w tym roku wynosi ona 3010 zł. Przepaść jest potężna. Porównując wynagrodzenie z tego roku z tym, które będzie obowiązywać od połowy przyszłego roku, wzrost wynosi 16 proc. Czyżby PiS obawiał się, że inflacja nas zaskoczy?

Komisja Europejska zakłada, że w 2023 r. ceny w Polsce urosną średnio o 7,3 proc. Wzrost PKB wyniesie 4,4 proc. Skąd więc wzięła się tak drastyczna podwyżka płacy minimalnej? I dlaczego rząd chce jej dokonać na raty? Nie chcę krakać, ale wygląda to tak, jakby Polaków czekał szok cenowy, który trzeba będzie osładzać stopniowo. Tak, by po 6 miesiącach nieustannych podwyżek cen w sklepach nie zapomnieli, że hojne państwo nad nimi czuwa i pomyślało zawczasu jak ulżyć ich niedoli.

Dosypywanie pieniędzy do kieszeni obywateli w ramach walki ze wzrostem cen to jednak dolewanie oliwy do ognia. Nie zmienią tego nawet apele, takie jak prezesa Polskiego Funduszu Rozwoju Pawła Borysa, który chce, by emeryci nie wydawali czternastej emerytury na głupoty, tylko dołożyli ją do swoich oszczędności.

Podobne rady można by było dać pracownikom odbierającym pensję minimalną i po kłopocie. Macie, ale nie wydawajcie, bo nakręcicie inflację. Zadziała? No pewnie, w końcu kto nie chciałby oszczędzać pieniędzy, widząc, że ich wartość topnieje dosłownie z miesiąca na miesiąc?

Płaca minimalna 2023. Zasady ustalania wynagrodzenia minimalnego