Bilety megadrogie, a szacunku do podróżnych zero. To będzie teraz standard na polskich torach?

Niezadowoleni klienci z usług krajowego przewoźnika kolejowego PKP piszą właśnie nowy rozdział. Bo do tego, że pociągi przyjeżdżają albo mocno spóźnione, albo nawet za wcześnie, zdążyli się już przez te wszystkie lata jakoś przyzwyczaić. Ale do tego, że dworcowe komunikaty najpierw wprowadzają ich w błąd, a potem PKP bawi się z nimi w odbijanie piłeczki, jeszcze nie. A to chyba na polskich torach nowy standard.

Czarne chmury ostatnio kłębią się nad polską koleją. PKP Intercity, tłumacząc się rosnącymi kosztami spółki oraz kryzysem energetycznym, podwyższyła ceny swoich biletów o kilkanaście procent. Zmiana cennika biletów jest na tyle duża, że na nowo odżyła dyskusja, czy bardziej opłaca się transport szynowy, czy jednak jazda samochodem. Teraz mamy kolejny przykład tego, że PKP za bardzo swoich klientów nie szanuje. Bo nawet gdy ci zgłaszają jakieś potknięcia kolejowej spółce, to zaczyna się zabawa w kotka i myszkę. Tak musiał poczuć się jeden z pasażerów, wprowadzony przez PKP w błąd na stacji Warszawa Gdańska. 

Pociąg IC Mewa, wg tablic i zapowiedzi opóźniony 20 minut, w rzeczywistości odjechał punktualnie. Tłum podróżnych wprowadzonych w błąd – relacjonuje klient PKP na Twitterze.

PKP Intercity odbija pasażerem jak piłeczką

Czyli najpierw z dworcowych głośników pada komunikat o opóźnieniu pociągu, stosowna informacja pojawia się na ekranach, a potem okazuje się, że jednak ten pociąg odjechał o czasie, zostawiają skonsternowanych podróżnych. A gdy jeden z nich za pomocą social mediów, zwraca PKP Intercity uwagę, to otrzymuje taką odpowiedź:

Przykro nam z powodu tej sytuacji. Prosimy o bezpośredni kontakt z zarządcą infrastruktury PKP PLK SA – odpisuje na Twitterze PKP Intercity.

Internauci na tym komunikacie nie zostawiają suchej nitki. I twierdzą, że właśnie tak wygląda w pełnej okazałości spychologia w PKP. Na zasadzie: nie mamy pańskiego płaszcza i co pan nam zrobi?! 

Matryce aparatu foto w moim iPhone wyprodukowało Sony. Jak mi się popsuje to idę do Apple, a oni mnie odsyłają od Sony, bo to przecież nie oni – pisze jeden z internautów, komentując odpowiedź PKP Intercity.

Pasażerowie pociągów często wprowadzani są w błąd

Okazuje się jednak, że to wcale nie jest odosobniony przypadek. Komunikaty dworcowe bardzo często wprowadzają w błąd, a pasażerowie sami muszą jakoś sobie z tym radzić.  

Zapowiedzi pociągów na stacji Warszawa Gdańska to jest jakiś inny wymiar. Pociąg odjechał, a dopiero zapowiadają, że wjedzie. Pociąg nie wjechał, zapowiadają, że odjeżdża. I tak sześć razy. Przed faktycznym odjazdem komunikatu brak – żali się jeden z pasażerów na Twitterze.

Bizblog.pl poleca

Internauci nie potrafią zrozumieć dlaczego PKP Intercity nie chce brać odpowiedzialności za ten incydent. A argumenty, że obsługa tablic informacyjnych na dworcu to sprawa wyłącznie PKP PLK – nie trafiają zbytnio na podatny grunt. 

Planowali opóźnienie, ale tablicowy był spóźniony, a maszynisty nie poinformowano – kpi jeden z internautów.