Sprzedaż mBanku. PKO BP w przyszłym roku zarzuci sieć, ale ością może stanąć ING

Rozpędzona przez niemieckiego właściciela mBanku karuzela ani myśli zwalniać. W gronie zainteresowanych zakupem bardzo dochodowego polskiego banku na faworyta wyrasta największy bank w Polsce – państwowy PKO BP. Konkurenci jednak nie odpuszczają.

Fot. Bizblog.pl

Tonący od czasów wielkiego kryzysu w 2008 r. Commerzbank, mimo doraźnej pomocy rządu niemieckiego, dalej musi szukać pieniędzy, żeby poprawić swoją sytuację. Stąd decyzja o sprzedaży mBanku.

Bizblog.pl poleca:

Oficjalnie Niemcy skarżą się na ryzykowne zwłaszcza po wyroku TSUE kredyty frankowe, których mBank miał udzielić na przeszło 15 mld zł. Ale analitycy nie mają złudzeń, że to pokłosie kiepskiej kondycji całego sektora bankowego nad Renem.

Tak czy siak, niespodziewanie na transakcyjnej arenie pojawiła się oferta dotycząca mBanku. Ale przynajmniej na początku rynek nie odnotował lasu rąk chętnych na taką transakcję inwestorów. Natychmiast pojawiły się za to plotki o zaangażowaniu w nią państwowych spółek. Ale nastroje mocno stonował Paweł Borys, szef Polskiego Funduszu Rozwoju, który stwierdził jednoznacznie, że obecnie nie są prowadzone żadne rozmowy dotyczące zakupu mBanku.

PKO BP jednak zainteresowane przejęciem mBanku?

Zainteresowanie przejęciem mBanku miały wykazywać tuzy polskiego sektora bankowego: PKO BP i Pekao S.A. Ale przedstawiciele obu nabrali wody w usta i wszystko pozostawało w sferze domysłów. Do czasu. Rąbka tajemnicy co do przyszłych planów zdradził właśnie Zbigniew Jagiełło, prezes PKO.

I chociaż nie mówi wprost o przejęciu mBanku, to jednak wspomina o zamiarach wchłonięcia w 2020 r. podmiotu o aktywach przeszło 100 mld zł. Przyznaje też, że akurat mBank taki warunek spełnia.

Naturalnie, będziemy się temu przyglądali. Przyglądanie się nie oznacza od razu chęci konsumpcji

– zaznacza prezes PKO BP

Według Zbigniewa Jagiełło wstawienie mBanku na sprzedaż może być początkiem całej serii takich transakcji. Wszystko przez konieczność dostosowywania się europejskim banków do regulacji Bazylea III i Bazylea IV, które wymuszają poszukiwanie nowego kapitału. Ten zaś można uzyskać, emitując swoje akcje lub stawiając na koncentrację i fuzje oraz przejęcie. 

To będzie proces, to nie będzie jednorazowa rzecz i w tym sensie wycena mBanku może być takim benchmarkiem dla potencjalnych wycen innych banków, jeśli uznają, że to jest jedyny sposób na podwyższenie kapitałów, którego będzie wymagała Bazylea IV

– przekonuje Zbigniew Jagiełło.

ING Group, PZU, Alior. PKO BP musi stać w kolejce

Z tygodnia na tydzień poszerza się krąg inwestorów wstępnie zainteresowanych przejęciem mBanku. Już wcześniej taką transakcją zainteresowana była ING Group. Ale na przeszkodzie stanęła nieudana fuzja niemieckich gigantów bankowych: Deutsche Banku i Commerzbanku.

Teraz Holendrzy wracają do swoich planów. W ING Banku Śląskim miał nawet powstać specjalny zespół, który ma analizować ewentualne przejęcie mBanku. Coraz chętniej do tematu podchodzą też w PZU i Alior Banku, który na tej transakcji zyskałby nową technologię, grupy klientów i poszerzył skale działania.

Przy okazji megafuzja nad Wisłą?

Zainteresowanie państwowych spółek zakupem mBanku może przyczynić się do przeprowadzenia fuzji między największymi: PKO BP i Pekao S.A. Jak informuje „Rzeczpospolita” coraz głośniej mówi się o scenariuszu, w którym PZU sprzedaje swój pakiet 20 proc. akcji Pekao – PKO BP. Podobnie z 12,8 proc. akcji Pekao robi Polski Fundusz Rozwoju. Pieniądze uzyskane tą drogą pozwoliłyby PZU na przejęcie mBanku lub dokapitalizowanie Alior Banku w tym celu.

Zwieńczeniem tej dosyć skomplikowanej operacji byłoby połączenie PKO BP z Pekao S.A. Warto wspomnieć, że taka operacja wpisywałaby się w wyborczy program PiS. Partia Jarosława Kaczyńskiego nie ukrywa, że dąży do zwiększenia polskiego kapitału w sektorze bankowym.

My jako państwo polskie (…) patrzymy, co się dzieje na rynku. I jeżeli pojawiają się jakieś ciekawe aktywa instytucji finansowych, powinniśmy być tego typu aktywami zainteresowani. Również nasze krajowe instytucje powinny być tym zainteresowane, bo to najczęściej dochodzi do przejęcia tego typu aktywów nie przez rząd, tylko przez instytucje finansowe

– powiedział PAP minister finansów, inwestycji i rozwoju Jerzy Kwieciński.