Wyższym podatkiem w piwo smakowe. Front walki z cukrem będzie mieć na koncie kolejną ofiarę

Napój chmielowy z imbirem, jabłkiem, wiśnią, a może nutą tiramisu? Za niedługo takie piwa będą wyraźnie droższe, co odczują i producenci, i sami kupujący. Zgodnie z unijnymi przepisami od 2022 r. dolewanie do piwa cukru lub miodu będzie musiało wiązać się z wyższym podatkiem.

Wyższe opodatkowanie piw smakowych przewiduje efekt nowelizacji dyrektywy UE z 1992 r. w sprawie zbliżenia stawek podatku akcyzowego dla alkoholu i napojów alkoholowych. Chociaż przepisy mają zacząć obowiązywać dopiero od 2022 r., to już teraz wzbudzają spore kontrowersje.

Bizblog.pl poleca

Mocno sprzeciwia się im m.in. Stowarzyszenie The Brewers of Europe z siedzibą w Brukseli, które z jednej strony chwali inicjatywę zmierzającą do podniesienia progu, poniżej którego piwo o niższej mocy może korzystać z obniżonej stawki podatku akcyzowego. Jednocześnie na planach większego podatku dla piw słodzonych The Brewers of Europe nie zostawia suchej nitki. Stowarzyszenie zauważa, że przez taką politykę dwa piwa o tej samej zawartości alkoholu mogą mieć drastycznie różną cenę.

Ze względu na swój charakter, wszelkie cukry dodane po fermentacji nie mają żadnego wpływu na zawartość alkoholu w piwach aromatyzowanych

– zauważa Stowarzyszenie The Brewers of Europe w swoim stanowisku

Piwo to spory potencjał finansowy

Zapowiadana od dwóch lat przez Komisję Europejską reforma systemu opodatkowania napojów alkoholowych będzie miała znaczące konsekwencje finansowe. Unia Europejska jest wszak drugim, po Chinach, największym producentem piwa na świecie. Tylko w 2018 r. 10300 aktywnych browarów, należących do ponad 9500 firm piwowarskich, wyprodukowało ponad 405 mln hektolitrów piwa. W tym czasie łączne wydatki konsumpcyjne na piwo wyniosły w UE ponad 117 mld euro.

Przemysł piwowarski ma również znaczący wpływ na rynek zatrudnienia. W sumie, w Europie to 2,3 mln miejsc pracy. Jak pokazują badania, jedno miejsce pracy w sektorze piwowarskim tworzy dodatkowe 16 miejsc pracy w gospodarce.

Najwięksi europejscy producenci piwa cały czas też inwestują. Np. w Niemczech (roczna produkcja to ponad 9 mld litrów) w latach 2015-2017 inwestowano od 1,2 do 1,4 mld euro każdego roku. W takich krajach jak Polska (4,3 mld litrów), Wielka Brytania (4,2 mld litrów), Hiszpania (3,8 mld litrów), Holandia (2,5 mld litrów), Francja (2,2 mld litrów) i Belgia (2 mld litrów, 2016 r.) inwestycje w przemyśle piwowarskim sięgają ponad 150 mln euro co roku. 

Polskiemu rządowi bardzo w smak te zmiany

W przypadku podwyższenia podatku dla piw słodzonych Komisja Europejska zostawiła otwartą furtkę. Ci, którzy z niej skorzystają, mogą liczyć wszystko po staremu do końca 2030 r. Zgodnie jednak z informacjami „Dziennika Gazety Prawnej” nie ma co się łudzić, że Polska z tego skorzysta, mimo że Ministerstwo Finansów przyznaje, że jeszcze nie rozpoczął się proces wdrażania tych przepisów do polskiego prawa. 

Dlaczego trudno spodziewać się opóźnienia wyższego podatku dla słodzonych piw nad Wisłą? Z co najmniej dwóch powodów.

Po pierwsze, centralny budżet jest na tyle wykrwawiony przez pandemię, że na gwałt potrzebuje jakichkolwiek zastrzyków gotówki z zewnątrz. W tym kontekście wyższy podatek wydaje się idealnym prezentem dla Polski.

Po drugie, rząd premiera Mateusza Morawieckiego sam zamierza finansowo rozprawić się ze słodkościami, wprowadzając tzw. opłatę cukrową. Zgodnie z zapowiedziami wiceministra zdrowia Janusza Cieszyńskiego ta miałaby zacząć u nas obowiązywać już od 1 stycznia 2021 r.