Zwolnienia grupowe w Polskiej Grupie Górniczej. Na początek pracę straci 360 osób

W oczekiwaniu na zgodę Brukseli na datowanie węgla w Polsce przez najbliższe blisko trzy dekady w Polskiej Grupie Górniczej (PGG) nie mogą siedzieć z założonymi rękami. Trzeba działać, bo za chwilę nawet Komisja Europejska nie pomoże. A skoro na finansowy dół ciągną przede wszystkim pensje, to zapowiedziano zwolnienia grupowe.

Z uwagi na konieczność zmniejszenia zatrudnienia, spowodowaną trudną sytuacją finansową, pracodawca zamierza dokonać zwolnień grupowych pracowników PGG

– informuje Tomasz Głogowski, rzecznik PGG.

W pierwszej kolejności pod kadrowy nóż mają iść ci pracownicy, którzy nabyli już uprawnienia emerytalne: 284 pracujących na dole, 21 pracowników powierzchni kopalń oraz 55 osób zatrudnionych w działach administracyjno-biurowych. W sumie zapowiedziane zwolnienia grupowe mają objąć 360 osób. Na razie.

PGG: wysokość odprawy będzie zależne od stażu

PGG informuje, że rozpoczęto konsultacje ze związkami zawodowymi. Objęci zwolnieniami grupowymi „otrzymają odprawy zgodne z obowiązującymi w tym zakresie przepisami”. Ale zarząd PGG ma jeszcze dodatkową propozycję. Odchodzący ze spółki pracownicy w ramach tych zwolnień otrzymywaliby dodatkowe pieniądze – których wysokość uzależniona byłaby od stażu pracy. Na najwyższe, równe trzymiesięcznego wynagrodzenia, mogliby liczyć zatrudnieni dłużej niż 8 lat. Dwumiesięczne proponowane są dla pracowników związanych z PGG od 2 do 8 lat. Najmniejsze, równe miesięcznej pensji odprawy, przeznaczone są dla pracujących krócej niż 2 lata. 

Bizblog.pl poleca

Staż pracy nie ma być jedynym kryterium. Istotna będzie także analiza, czy zwolnienie danego pracownika nie zakłóci pracy kopalni, w której jest zatrudniony. Związki zawodowe za dużo czasu na przedstawienie swojego stanowiska względem tych propozycji nie mają. Zarząd PGG chce je poznać 27 listopada. Na 30 listopada zaś planowane byłoby spotkanie obu stron i wypracowanie finalnego porozumienia. 

Cięcia etatów w PGG nie powinny dziwić

Zgodnie z popisanym pod koniec września porozumieniem z rządem ustalono, że w 2030 r. PGG ma zatrudniać ok. 27 tys. ludzi. A dzisiaj jest ich blisko 40 tys. Związkowcy już się zgodzili, żeby średnio co roku – przez najbliższą dekadę – z PGG odchodziło 1300 pracowników. Jest więc oczywiste, że owych 360, których ma zabrać pierwsza fala zwolnień grupowych, to dopiero zapowiedź kolejnych zwolnień, których nie da się uniknąć. Jeśli PGG ma przetrwać. 

To pensje ciągną PGG na dno

Wynagrodzenia pracowników to największy koszt, jaki generuje PGG. Jeszcze w 2018 r. (wtedy spółka chwaliła się jeszcze zyskiem rocznym w wysokości 493 mln zł) pensje zatrudnionych stanowiły 4,9 mld zł z 10 mld zł kosztów. Potem górnicy wywalczyli podwyżki i to obciążenie stało się jeszcze większe. Zresztą nie dotyczy ono wyłącznie PGG. W JSW S.A. tylko w okresie od stycznia do marca 2020 r. na uposażenia pracowników wydano 1,1 mld zł. 

Tymczasem po dobrych wynikach finansowych z 2018 r. nie ma już nawet śladu. Pierwsze półrocze 2020 r. PGG zamknęła ze stratą na poziomie 548 mln zł. Systematycznie spada i produkcja i sprzedaż węgla. Jeszcze w sierpniu 2018 r. – ostatniego dobrego dla PGG – wydobycie węgla było na poziomie 5,42 ton, a sprzedaż 5,47 t. Z kolei w sierpniu 2020 r. to było odpowiednio 4,23 t i 4,17 t. A w rządowo-górniczym porozumieniu z września założono dopłaty do PGG każdego roku po 2 mld zł. Do 2049 r., kiedy ma nastąpić zamknięcie ostatniej kopalni, ta kwota ma sukcesywnie maleć. Ale i taka zbierze się naprawdę pokaźna górka, na której wydanie musi zgodzić się Bruksela. Ta sama, która chce Zielonego Ładu i opowiada się za nowym celem klimatycznym dotyczącym redukcji emisji CO2 do 2030 r.