Rząd ma kandydatkę na polską Margaret Thatcher. Oto kobieta, która zlikwiduje Polską Grupę Górniczą

Na razie rozmowy rządu z górnikami dotyczące przyszłości polskiej energetyki nie przyniosły żadnych efektów. Coraz więcej przemawia za tym, że to tak naprawdę zasłona dymna, a los górnictwa nad Wisłą jest już przesądzony. Dochodzą właśnie kolejne doniesienia, jakoby w roli likwidatora Polskiej Spółki Górniczej (PGG) premier Mateusz Morawiecki najchętniej widziałby kobietę.

Za chwilę kończą się wakacje, a czarne chmury jak wisiały nad polskim górnictwem, tak dalej wiszą. Chociaż przedstawiciele rządu nabrali wody w usta, to z ich ostatnich poczynań zaczyna wyłaniać się obraz, w którym rola węgla w naszym miksie energetycznym w następnych latach będzie systematycznie maleć. To zaś oznacza, że prędzej czy później trzeba będzie zacząć nasze górnictwo zwijać. Na stole leży już plan, który zakłada, że do 2030 r. udział węgla w polskim miksie energetycznym spadnie z dzisiejszych ok. 77 proc. do 60 proc. W 2040 r. w Polsce ma działać już sześć bloków jądrowych, odpowiedzialnych za wytworzenie jednej dziesiątek produkcji energetycznej kraju. 

Bizblog.pl poleca

Ale na razie głośno o tym lepiej nie mówić. Wystarczyły doniesienia, że wicepremier i szef Ministerstwa Aktywów Państwowych jedzie do Katowic z planem w kieszeni zakładającym likwidację dwóch kopalń, a wkurzyli się nawet lokalni działacze PiS. Na tyle, żeby w regionalnych mediach wyrażali swój sprzeciw, puszczając przy okazji oczko do górniczego elektoratu. Teraz ekipa premiera Mateusza Morawieckiego przyjęła odmienną taktykę. To metoda kija i marchewki, w której ten pierwszy jest skrzętnie schowany za plecami. Jeszcze nie jest jego czas, ale nastąpi. Może za chwilę i bardzo możliwe, że przybierze kobiecą postać.

Polska Margaret Thatcher likwidatorką PGG?

Skoro rozmowy z górnikami to tak naprawdę pic na wodę, to znaczy, że w rządzie mają jakiś plan i za chwilę zaczną go realizować. Jak udało nam się dowiedzieć nieoficjalnie, jego jednym z elementów ma być wskazanie Barbary Piontek na likwidatora PGG.

Według rządowych analiz nie ma już nadziei dla spółki i im szybciej zrobi się porządek z jej aktywami, tym lepiej. Światowa koniunktura nie napawa optymizmem: cena węgla ciągle spada, rośnie za to koszt uprawnienia do emisji CO2. Lockdown zaś wywołany pandemią tylko energetyczną rewolucję przyspieszył i innego ratunku dla większości polskich kopalń jak likwidacja ma już nie być. 

Temat upadłości PGG, która swego czasu z podobnych, głównie finansowych kłopotów miała wyciągać poprzedniczkę, czyli Kompanię Węglową, nie jest wcale nowy. Data upadłości PGG pojawiła się na początku maja, kiedy jeszcze górnicy zbyt mocno kręci nosem na plan dotyczący ograniczenia produkcji węgla oraz górniczych uposażeń. Tylko tak PGG miała szansę na pomoc w ramach tarczy kryzysowej, co z kolei decydowało o jej dalszej płynności finansowej. Pojawił się przeciek o planowanej upadłości PGG. Cały proces miał się zacząć 20 lipca. Ale górnicy w końcu na cięcia się zgodzili i temat rzekomej upadłości PGG umarł śmiercią naturalną. Do teraz.

Dlaczego akurat Barbara Piontek?

Trudno na tak postawione pytanie udzielić innej odpowiedzi niż ta, że zagadkę rozwiązuje klucz partyjny. Barbara Piontek od dawna kojarzona jest z PiS. Dekadę temu była w komitecie popierającym kandydaturę Jarosława Kaczyńskiego na prezydenta Polski. W 2015 r. z kolei trafia do założonego w Gliwicach Instytutu Gospodarki Rynkowej. Jak pokażą późniejsze lata, ta instytucja stanie się kuźnią przyszłych talentów. Pochodzący z tego samego Instytutu Jarosław Wieczorek jest dzisiaj wojewodą śląskim, Tomasz Heryszek rozsiadł się w fotelu prezesa Węglokoksu, a Adam Gorszanów, jest jego zastępcą.

Właśnie z takiego środowiska pochodzi Barbara Piontek. Z Instytutu Gospodarki Rynkowej trafiła najpierw do zarządu Katowickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej, a potem do Rady Nadzorczej Tauronu. Teraz ma stać się likwidatorem największej w Europie spółki węglowej, zatrudniającej ok. 41 tys. pracowników. 

Jakie jest doświadczenie Barbary Piontek jeżeli chodzi o górnictwo? Skromne. Ale nominowana na przyszłego likwidatora PGG ma na koncie liczne publikacje dotyczące wpływu funkcjonowania kopalni węgla kamiennego na środowisko. 

Działalność człowieka – bez względu na jej rodzaj – odznacza się wpływem na środowisko. Pozbawiona kontroli przeciwdziałania negatywnemu wpływowi na środowisko narusza równowagę środowiska, co prowadzi do powstawania szeregu rodzajów strat – tak Barbara Piontek pisała w 2012 r. w Roczniku Ochrony Środowiska – publikacji pt. „Koszty środowiskowe w rachunku kosztów funkcjonowania kopalni węgla kamiennego”.

Likwidator w spódnicy raczej nie uspokoi górników

Co chce zyskać rząd taką nominacją? Trudno rozstrzygnąć. Barbarze Piontek nie można odmawiać doświadczenia w zarządzeniu dużymi spółkami, ale z górnictwem do tej pory miała niewiele do czynienia. I chociaż PiS ma w niej widzieć idealnego kandydata do kruszenia górniczego uporu, to zadanie to może przerosnąć jej możliwości. Górnicy twardo stoją na stanowisku, że o likwidacji PGG nie może być mowy. Owszem, jakaś restrukturyzacja by się przydała, ale to tyle.

Uważam, że PGG ma szansę przetrwać nawet kilkadziesiąt lat, choć może nie w tak dużej formule

– stwierdził w rozmowie z „Trybuną Górniczą” Dominik Kolorz, przewodniczący śląsko-dąbrowskiej Solidarności.