Przed nami czarna jesień. Górnictwo się zapada, rząd rozpada, a Śląsk szykuje do strajku

W tym samym czasie kryzys ogarnął górnictwo, energetykę i rząd. Zwykle, gdy górnictwo znajdowało się w kryzysie, na ratunek śpieszyła energetyka. Jednak tym razem obie branże znalazły się w trudnym położeniu.

Fot. Kancelaria Premiera/Krystian Maj

Największej firmie wydobywającej węgiel w Unii Europejskiej, czyli Polskiej Grupie Górniczej (PGG) kończy się tlen, a rząd który mógłby go podać może się lada moment rozpaść. W tym kontekście może nas czekać kryzys ekonomiczno-społeczny na niespotykaną dotąd skalę.

Od wiosny trwa agonia polskiej branży górniczej. W najtrudniejszej sytuacji jest państwowy gigant PGG, który od kilku miesięcy deklaruje, że ma problemy z płynnością finansową. Oficjalny powód to niskie ceny węgla na globalnych rynkach i spadający popyt na ten surowiec. Jednak w praktyce – jak wykazał raport NIK z początku – mówimy tu raczej o wieloletnich zaniedbaniach, które najwyraźniej przekroczyły masę krytyczną.

Bizblog.pl poleca

Jacek Sasin przedstawia plan ratowania górnictwa

Na przełomie lipca i sierpnia media zaczęły szeroko informować o rządowym planie dla górnictwa, zgodnie z którym miałyby czasowo zostać zmniejszone zasadnicze uposażenia górników, a część kopalń zostałaby zamknięta (Ruda, Wujek). W reakcji na te publikacje w związkach zawodowych zawrzało, a resort aktywów państwowych oskarżył dziennikarzy o rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji. W tamtym momencie (lipiec 2020 r.) PGG miała już 550 mln zł straty, a przychody spółki zmalały o 2,7 mld zł. Jak zareagował na to rząd?

Pod koniec sierpnia minister aktywów państwowych Jacek Sasin wobec zaostrzającej się sytuacji w górnictwie zapowiedział znaczące wsparcie dla PGG z Polskiego Funduszu Rozwoju. Natomiast na początku września Artur Soboń został powołany na pełnomocnika rządu ds. ds. transformacji spółek energetycznych i górnictwa węglowego. Deklaracje, nominacje – zabrakło tylko konkretów.

Na PGG spadło kolejne nieszczęście

Spółki energetyczne w związku z ciepłą zimą i niższą produkcją energii z powodu pandemii koronawirusa postanowiły nie odebrać siedmiu milionów ton węgla zakontraktowanego u górniczego potentata. Kary umowne opiewają na zaledwie 150 mln zł, a więc sytuacja największej polskiej spółki wydobywczej z beznadziejnej przekształciła się w tragiczną.

Obecnie pod egidą rządu trwają rozmowy na linii PGG – firmy energetyczne, ale ponieważ obydwie strony sporu są w trudnej sytuacji finansowej, to ciężko wróżyć im sukces. Tym bardziej, że przybierają na sile nie tylko problemy gospodarcze państwowych spółek, ale także turbulencje polityczne, które mogą sparaliżować ich zarządy.

Głosowanie nad nowelizacją ustawy o ochronie zwierząt, przewidującej zakaz hodowli na futra, nadwyrężyło spoistość obozu rządzącego. Wchodząca w skład Zjednoczonej Prawicy Solidarna Polska Zbigniewa Ziobry nie zagłosowała za nowymi przepisami. Stało się to mimo publicznych ostrzeżeń prezesa PiS, Jarosława Kaczyńskiego, który od dyscypliny w głosowaniu uzależniał zachowanie spoistości obecnego rządu.

Rozpad Zjednoczonej Prawicy?

Dziś sytuacja jest jedną wielką niewiadomą. Być może to tylko strategia ogrania przez Kaczyńskiego mniejszych koalicjantów w ramach zapowiadanej rekonstrukcji? Ich apetyty na stanowiska i spółki niepomiernie wzrosły po fiasku rozmów PiS z Koalicją Polską na temat potencjalnej koalicji. Równie możliwa jest zresztą opcja rządu mniejszościowego lub przyśpieszonych wyborów.

Nawet jeśli politycy Zjednoczonej Prawicy wrócą do stołu, to nadal otoczenie polityczne odpowiedzialne za gaszenie górniczego kryzysu będzie dalece niestabilne. Personalnie w kluczowych ministerstwach (nie znamy skali zmian) i w spółkach z pewnością wiele się wydarzy. Wszystko to ma miejsce podczas największego od lat kryzysu w branży wydobywającej węgiel. Górniczy związkowcy zażądali udziału premiera Mateusza Morawieckiego w negocjacjach dotyczących ustabilizowania sytuacji w górnictwie. Zapowiadają też, że w razie braku postępu we wtorek może się rozpocząć strajk.

Ta jesień będzie naprawdę gorąca.

Piotr Maciążek: publicysta specjalizujący się w tematyce sektora energetycznego. W 2018 r. nominowany do najważniejszych nagród dziennikarskich (Grand Press, Mediatory) za stworzenie fikcyjnego eksperta Piotra Niewiechowicza, który pozyskał wrażliwe informacje o projekcie Baltic Pipe z otoczenia ministra Piotra Naimskiego. Autor książki „Stawka większa niż gaz” (Arbitror 2018 r.), współautor książki Młoda myśl wschodnia (Kolegium Europy Wschodniej 2014 r.). Obecnie pracuje nad kolejnym tytułem – tym razem dotyczącym polskich służb specjalnych.