Polska Grupa Górnicza ma pieniądze tylko do połowy lutego. Znowu muszą dorzucić się podatnicy

Powoli kończy się paliwo PGG, która ostatnie miesiące funkcjonuje głównie dzięki pożyczce z Polskiego Funduszu Rozwoju. Kasy starczy tylko na wypłatę czternastek i pensji za luty. Dlatego zarząd spółki nie chce rozmawiać o podwyżkach, póki nie wie, na czym stoi.

O fatalnej sytuacji finansowej PGG od dłuższego czasu tak naprawdę wiedzieli wszyscy. Nie może być inaczej, skoro spółka 2020 r. zamknęła stratą na poziomie ok. 2 mld zł, a po trzech kwartałach 2021 r. było już ok. 2,3 mld zł w plecy. Warto przypomnieć, że PGG na wynagrodzenia ponad 38-tys. pracowników wydaje rocznie ok. 3,6 mld zł. Dwa specjalne świadczenia dla górników: premie barbórkowa i czternaste pensje, to z kolei wydatek w sumie ok. 600 mln zł.

Do tej pory jeszcze jakoś dało się ciągnąć ten węglowy wózek, głównie dzięki pożyczce w wysokości 1 mld zł z Polskiego Funduszu Rozwoju. Ale to „paliwo” właśnie jest na wyczerpaniu. PGG ma pieniądze tylko do połowy lutego. 

Okres finansowania w oparciu o środki własne był do 30 grudnia, a przesunął się do połowy lutego. To suma dwóch rzeczy – z jednej strony oszczędzania i niewydawania pieniędzy, a z drugiej strony tego efektu rynkowego – przyznaje Tomasz Rogala, prezes PGG.

PGG: najpierw pieniądze dla spółki potem podwyżki

Fatalna sytuacja finansowa spółki, na razie bez żadnych pewnych perspektyw na dodatkowe pieniądze, miała być główną przyczyną fiaska rozmów zarządu PGG z górnikami. Ci od tygodni żądają wypłaty rekompensaty za pracę w dni wolne oraz podwyżki średniego uposażenia z ponad 7 800 zł na 8 200 zł brutto. Tymczasem w kasie spółki widać już dno. A przecież umowa społeczna, która ma być w tym roku notyfikowana przez Komisję Europejską, i tak zakłada wzrost górniczych wynagrodzeń. Za sprawą wpisanego tam mechanizmu indeksacji pensji. W 2022 r. wzrost wynagrodzeń górników ma być na poziomie 3,8 proc.

Nie będzie bankructwa bo znowu pomoże państwo?

Jeszcze pod koniec zeszłego roku Tomasz Rogala przekonywał, że notyfikacja umowy społecznej nie powinna być specjalnie długim okresem. Jesteśmy zdeterminowani co do tego, żeby w pierwszej połowie przyszłego roku główne elementy tego procesu notyfikacji zakończyć – twierdził w rozmowie z Radiem Piekary. Rogala jednocześnie zapewniał, że PGG w żadnym razie nie zbankrutuje. Bo nawet jak proces notyfikacji rzeczywiście się przedłuży, to są inne, dozwolone środki pomocowe. 

Bizblog.pl poleca

W sprawach, które są związane z okresem przejściowym do momentu notyfikacji, znajdziemy z Komisją jakieś rozwiązanie 

– twierdził z przekonaniem kilka tygodni temu Rogala.

Przypomnijmy: Sejm już przyjął nowelizację ustawy górniczej, ale Senat ją odrzucił. Regulacje zakładają wsparcie publiczne branży przez 10 lat, warte 28,8 mld zł. Na podstawie tych przepisów górnicze firmy miałby być zwolnione też częściowo z zobowiązań wobec ZUS-u i PFR-u. Można byłoby również podwyższać ich kapitał przez emisję skarbowych papierów wartościowych. Te rozwiązania muszą być jednak zaaprobowane przez Komisję Europejską.