Wiemy, gdzie podziali się klienci galerii handlowych w czasie lockdownu. Nie tylko w internecie

Galerie handlowe na przemian świecą pustkami albo zmagają się ze znacznym odpływem klienteli. Część konsumentów ruszyła na zakupy w sieci, ale potrzeba obejrzenia towaru na żywo jeszcze w narodzie nie zginęła. Z koszykami i torbami ruszyliśmy po prostu w nowe miejsce.

Ze względu na swoją lokalność doskonale wpasowały się w bieżące potrzeby konsumentów, którzy ograniczyli swoją mobilność, znacząco więcej czasu spędzali w domu i najbliższej okolicy, a zakupy realizowali w pobliżu domu lub przez Internet

pisze o nich w nowym raporcie CBRE

Bizblog.pl poleca

O czym mowa? O parkach handlowych, wygranym trwającej pandemii. Podczas gdy najemcy i właściciele centrów handlowych uskarżali się na nielogiczne decyzje rządu, parki handlowe mogły działać długimi okresami praktycznie bez przeszkód.

Lockdown rozłożył galerie

Stało się tak dlatego, że galerie handlowe zostały uznane za miejsce, w którym wirus mnoży się wyjątkowo chętnie. Duże zgrupowanie klientów pod jednym dachem spędzało sen z powiek rządowym epidemiologom. Po pewnym czasie te obawy udzieliły się także klientom. Polska Rada Centrów Handlowych szacowała, że nawet w okresach pełnego otwarcia do galerii zagląda co najwyżej 80 proc. konsumentów sprzed ery koronawirusa.

Po zamknięciu wszystkich sklepów z wyjątkiem spożywczaków, drogerii i kiosków było jeszcze gorzej. W połowie kwietnia tego roku odwiedzalność centrów spadła do 43 proc.

Parki handlowe trzymały się natomiast nad wyraz dobrze. Zlokalizowane pod chmurką parkingi, wzdłuż których w jednym szeregu stoi dyskont i drogeria, a w przypadku większych parków także sklepy specjalistyczne w postaci np. sklepów meblowych, butików obuwniczych czy sklepów z elektroniką nie budziły większego zainteresowania ustawodawcy.

Politycy uznali po prostu, że oddzielne wejścia z zewnątrz i brak długich korytarzy, w których klienci cały czas się ze sobie mijają, wystarczy.

Najemcy przekonają się do parków handlowych?

Co więcej, brak wspomnianych części wspólnych powoduje, że najemcy lokali płacą niższe czynsze niż ma to miejsc w przypadku galerii. Efekt?

Parki handlowe nie ucierpiały na skutek wzrostu powierzchni niewynajętej wywołanego pandemią Covid-19 obserwowanego w centrach handlowych. Przeciwnie, pomimo zahamowania planów ekspansji w niektórych branżach, wśród kategorii zakupowych popularnych w parkach handlowych, takich jak operatorzy spożywczy czy dyskonty, obserwowany jest trend wzrostowy

– czytamy w raporcie

CBRE pisze, że po zakończeniu pandemii parki handlowe czekają obiecujące perspektywy, a segment ma się stabilnie rozwijać.

W ubiegłym roku wielu ekspertów wieszczyło powrót ulic handlowych. Jak na razie te prognozy się nie spełniają, choć parki handlowe to rzeczywiście zwrot w kierunku uwolnienia sklepów spod wspólnego dachu. I wydaje mi się, że scenariusz, w którym zmęczeni szarpaniem się z zarządcami galerii najemcy skierują się ku parkom, jest w najbliższej przyszłości całkiem możliwe.