Kurski torpeduje wysiłki rządu. Pandemia w natarciu, a TVP na to: covid jest jak katar

TVP podkłada rządowi świnię i wydaje wyszarpane z naszych kieszeni 2 mld zł na wątpliwej jakości program, w którym pokazuje, że COVID-19 to właściwe taka mała niedogodność, która najwyżej uwięzi cię na chwilę w domu. Widzieliście już „Ozdrowieńców”?

Kwiecień będzie bardzo ciężki, a trzecia fala pandemii potrwa w Polsce jeszcze wiele tygodni – powiedział na antenie Radia Plus Filip Dreger, analityk z Interdyscyplinarnego Centrum Modelowania Matematycznego i Komputerowego UW.

Winny temu jest brytyjski wariant koronawirusa, który jest znacznie bardziej zaraźliwy. Wystawienie się na ryzyko to już nie tylko spędzenie z kimś twarzą w twarz 30 minut w zamkniętym pomieszczeniu. Dziś groźna może się okazać 10-minutowa wizyta w sklepie. Niektórzy lekarze mówią nawet, że zarażamy się na ulicy.

Dlatego – zdaniem analityka nikt już nie ucieknie przed wirusem – wszyscy się z nim wkrótce zetkniemy, a bezpieczni będą tylko ci, którzy będą zaszczepieni.

Bizblog.pl poleca

Szczepionkowa panika oddala nas od normalności

Problem w tym, że w ostatnich dniach wybuch nam kryzys szczepionkowy. Ludzie przestraszyli się doniesień o niepożądanych reakcjach po podaniu preparatu AstraZeneca, a nawet niektóre rządy krajów unijnych spanikowały i czasowo zdecydowały o wycofaniu szczepionki.

I mimo że zaraz unijny regulator farmaceutyczny EMA potwierdził, że AstraZeneca jest bezpieczna, mleko się rozlało. Niechęć do szczepień znów wzrosła. W niektórych punktach szczepień nawet 70 proc. Polaków umówionych już na szczepienie, w ostatniej chwili odwołuje wizyty. 

Z sondażu United Surveys (US) dla DGP i RMF FM wynika, że obecnie tylko 57 proc. badanych chce się szczepić przeciwko COVID-19. Jeśli uczciwie dodać osoby, które też były przepytywane, ale już przyjęły preparat, odsetek ten rośnie do 69 proc. A jeszcze miesiąc temu był na poziomie 75 proc.

Dość jasne, że winne jest straszenie AstraZenecą. United Surveys zapytał bowiem ankietowanych, czy przyjęliby zastrzyk tym preparatem, gdyby wiązało się to z możliwością zaszczepienia poza kolejnością. Tylko 34 proc. odpowiedziało „tak”, aż 47 proc. „nie”.

Media zrugane przez lekarzy zaczęły naprawiać swój błąd i przestały emanować tanią sensacją, by niepotrzebnie nie straszyć ludzi i nie spowalniać programu szczepień. Owszem ludzi trzeba straszyć, ale raczej wizją tego, co może grozić nam wszystkim, jeśli się nie zaszczepimy. Bo ewidentnie pandemia nieco nam spowszedniała i oswoiliśmy wroga, a to prosta droga na manowce.

„W sercu zamieszkał strach. I nagle światło dnia!”

Tymczasem TVP najwyraźniej ma tę odpowiedzialność za społeczeństwo w nosie i właśnie rozpoczęła emisję czegoś kuriozalnego, co chyba należałoby nazwać programem telewizyjnym.

Półgodzinne odcinki „Ozdrowieńców” emitowane są na antenie TVP w każdą sobotę począwszy od 20 marca. A w nich historie osób, które przechorowały COVID-19 jak i tych, które w wyniku tej choroby zmarły. To „kronika wygranych i przegranych walk z covid-19” – twierdzi prowadzący program.

Bardziej jednak wygranych, bo o tych przegranych było w pierwszym odcinku niewiele. Byli niemal anonimowi no i oczywiście starzy, więc w sumie nie dziwne, że starzy ludzie umierają.

Większość programu została poświęcona tym, którzy chorowali, ale wyzdrowieli. Historia, jakich sporo, żadnych spektakularnych objawów, nikt nie był nawet w szpitalu. Po prostu w narodowej drużynie hokeja jedna osoba zaraziła pozostałych 13, więc wszyscy panowie zostali zamknięci w domach na kwarantannie, w najgorszym przypadku jeden z nich miał 40 stopni gorączki. I tyle.

Co przez to chciało powiedzieć TVP? Że nie ma się tego bać? Że najwyżej posiedzimy chwilę w domu? Że COVID-19 to w sumie taki katar, więc nie ma co siać paniki?

W sumie można się było domyślić przesłania już po czołówce, w której wybrzmiewa piosenka:

„Noc była blisko tak, w sercu zamieszkał strach. I nagle światło dnia! Ozdrowieńcy! Żyją wśród nas.”

W tej prowincjonalnej tandecie, brakowało tylko jakiegoś „damy radę”, „zwyciężymy” – my, Polacy, ma się rozumieć. Patrioci – niezłomni, wyklęci pogromcy wirusów

– pisze Jan Hartman w polityka.pl.

Tylko że nie ma się z czego śmiać. TVP w ten sposób jawnie torpeduje rządową walkę z pandemią, w wyniku której zmarło ponad 80 tys. Polaków, a z powodu brytyjskiej mutacji umierają coraz młodsi, wielu 30- i 40-latków trafia do szpitali na intensywną terapię. A jak już trafią pod respirator, to już tylko 20 proc. ujdzie z życiem.

O tym telewizja publiczna najpewniej jeszcze nie słyszała, więc bagatelizuje pandemię i zwyczajnie zniechęca nas do przestrzegania reżimu sanitarnego, z którym i tak mamy problem. Ktoś w rządzie powinien się porządnie wściec, nie po to przecież TVP dostała 2 mld zł, żeby robić za nie rządowi pod górkę.